1,5 mln zł za spalony obraz Banksy'ego. Absurd? To dopiero początek. Wyjaśniamy, czym jest NFT

Daniel Maikowski
W czasie gdy świat szaleje na punkcie kryptowalut i technologii blockchain, na scenie pojawił się kolejny gracz - NFT. Czym są niezamienne tokeny, dlaczego robią furorę i co wspólnego z nimi mają Banksy, założyciel Twittera i zespół Kings of Leon?

NFT, czyli non-fungible token, to tzw. niezamienny token, który - tak jak kryptowaluty (np. Bitcoin) - jest nierozerwalnie związany z siecią blockchain. NFT korzysta konkretnie z platformy Ethereum.

Zobacz wideo Dlaczego komputery i karty graficzne tak podrożały? Winna jest nie tylko pandemia [TOPtech]

Dzięki, ale to niewiele wyjaśnia.

Obiecuję, że za chwilę wszystko stanie się prostsze. Pierwszą rzeczą, którą musimy wiedzieć na temat NFT, jest to, że gdy kupujemy taki token, stajemy się właścicielem jakiegoś cyfrowego dobra lub jego części i otrzymujemy kryptograficzny certyfikat, który to potwierdza.

O jakie dobra chodzi?

Może być to w zasadzie wszystko: grafika, zdjęcie, gra wideo, film na YouTubie, piosenka, animowany GIF przedstawiający śmiesznego kota, a nawet wpis na Twitterze.

Wpis na Twitterze?

Tak, powstały wyspecjalizowane platformy, które umożliwiają handel tokenami NFT. Na jednej z nich możemy wystawić na aukcje tweety. Na taki krok zdecydował się m.in. Jack Dorsey, założyciel Twittera. Jego pierwszy historyczny wpis został sprzedany za... dwa i pół miliona dolarów.

Na tej platformie Valuables można też kupić m.in. wpisy Elona Muska oraz każdego, kto zdecyduje się wystawić swoją twitterową "twórczość" na sprzedaż. Serwis aukcyjny pobiera kilkuprocentową prowizję, a reszta trafia do sprzedającego.

Przecież każdy może wejść na Twittera i przeczytać wpis Elona Muska. Za darmo.

Oczywiście, że tak. Zakup tokena NFT nie daje nam "władzy" nad określonym dobrem. Nie sprawia też, że inni nie mogą go zobaczyć, przeczytać czy też posłuchać. Osoba, która zapłaciła 6,6 mln dol. za 10-sekundowy klip autorstwa Mike'a Winkelmanna nie może go przed nikim ukryć. Każdy może obejrzeć to wideo. Ba, możemy zapisać ten plik na dysku. Zwycięzca aukcji jest jednak właścicielem tego klipu. Posiada "akt własności", czyli cyfrowy certyfikat, który jest zapisany w sieci blockchain.

To wydaje się mieć coraz mniej sensu...

Żeby lepiej to wyjaśnić, posłużmy się przykładem. Przypuśćmy, że francuski rząd - zmuszony do tego np. pandemicznym kryzysem finansowym - decyduje się sprzedać "Mona Lisę" w formie tokenów NFT.  Zwycięzca aukcji staje się właścicielem obrazu. Obok płótna może pojawić się tabliczka z jego nazwiskiem. Ale "Mona Lisa" dalej znajduje się w Luwrze, gdzie każdego dnia będzie oglądana przez turystów. Nowy właściciel nie może zabrać obrazu do domu i ukryć go przed światem w sejfie.

No dobrze, ale dlaczego ktoś chciałby zapłacić 6,6 mln dol. za klip wideo? Albo za jakiekolwiek inne cyfrowe dzieło?

Bo nie ma co zrobić z pieniędzmi. Bo chce zyskać chwilową popularność. Bo wierzy w wartość danego dzieła. Bo chce wesprzeć jego twórcę. Bo liczy, że w dłuższej perspektywie wartość tokena wzrośnie i odsprzeda go z zyskiem.

CROSSROAD #1/1CROSSROAD #1/1 fot. nigtygateway.com

Odsprzeda?

Oczywiście. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby właściciel danego tokena NFT sprzedał go innej osobie lub grupie osób. Taki handel już ma miejsce.

Ale przecież tokeny NFT są niezamienne?

Niezamienność oznacza w tym wypadku to, że każdy token NFT jest unikalny, ograniczony liczbowo i  jedyny w swoim rodzaju. To odróżnia NFT od kryptowaluty, które są zamienne. Jeden bitcoin jest w danym momencie wart tyle samo, co drugi bitcoin. Możemy je więc wymienić w stosunku 1:1.

Dlaczego o NFT nagle zrobiło się tak głośno?

Bo niezamiennymi tokenami zainteresowały się znane marki, artyści i celebryci. Grimes, piosenkarka, artystka wizualna i partnerka Elona Muska (wielkiego orędownika kryptowalut), potrzebowała zaledwie 20 minut, by sprzedać swoją cyfrową kolekcję obrazów "WarNymh" za łączną kwotę 5,8 mln dolarów.

Zespół Kings of Leon oferuje w formie NFT nowy album "When You See Yourself". Co ciekawe, w tym wypadku nabywcy mogą liczyć na dodatkowe bonusy np. limitowaną edycję płyty z winylem czy też miejsca w pierwszym rzędzie na najbliższe koncerty amerykańskiej kapeli.

Obraz "The First 5000 Days", wspomnianego już Mike'a Winkelmanna (znanego jako Beeple) został wystawiony jako token NFT przez prestiżowy dom aukcyjny Christie's. Licytacja wciąż trwa, a cena osiągnęła już - bagatela - 8,25 ml dolarów.

'The First 5000 Days''The First 5000 Days' fot. Christies.com

NFT zainteresowała się nawet najsłynniejsza koszykarska liga na świecie. NBA już od kilku miesięcy możliwość zakupu unikalnych nagrań z najlepszymi akcjami zawodników (Top Shot). Nabywcy mogą je później odsprzedawać i tworzyć własne kolekcje. Przypomina to trochę cyfrowy odpowiednik niezwykle popularnych niegdyś albumów Panini i naklejek z piłkarzami, którymi się wymienialiśmy.

A o co chodzi z Banksym i jego spalonym obrazem?

Tutaj mamy do czynienia z czymś na pograniczu performance'u i technologii. Grupa artystów znanych jako Injective Protocol zakupiła jedno z dzieł Banksy'ego ("Morons") za kwotę około 100 tys. dol., a następnie dokonała jego publicznego spalenia na nowojorskim Brooklynie.

 

Następnie Injective Protocol wystawiła obraz (a raczej wspomnienie o nim) na jednej z platform, która zajmuje się handlem tokenami NFT. Został on wylicytowany za... 380 tysięcy dolarów.