Skandal w Activision Blizzard. Pozew o mobbing i molestowanie. Setki pracowników żądają zmian i dymisji

Do kalifornijskiego sądu wpłynął pozew o dyskryminację, mobbing i molestowanie, do którego dojść miało w Activision Blizzard. Obecni i byli pracownicy firmy są oburzeni tym, jak kierownictwo firmy bagatelizuje sprawę i wystosowali do kierownictwa list otwarty, pod którym podpisało się przeszło dwa tys. osób.

Activision Blizzard chwaliło się w 2018 roku, że czwarty rok z rzędu znalazło się na liście Fortune "100 najlepszych firm, dla których warto pracować". Okazało się jednak, że to tylko pozory, o czym świadczy pozew złożony 20 lipca w kalifornijskim sądzie przez rządową agencję walczącą z dyskryminacją - California Department of Fair Employment and Housing. 

Na podstawie dwuletniego śledztwa stwierdzono, że pracowniczki Activision Blizzard są nieustannie narażone na molestowanie seksualne i dyskryminację ze względu na płeć. Jedna z kobiet miała popełnić samobójstwo po tym, jak w firmie rozsyłano sobie jej nagie zdjęcie. Władze firmy miały nie reagować na zgłoszenia molestowania. W Activision Blizzard miało też dochodzić do przypadków mobbingu i zachowań rasistowskich. 

Activision Blizzard pod ostrzałem pracowników

Firma postanowiła wydać oświadczenie, w którym zaprzecza oskarżeniom. Stwierdzono m.in., że złożenie pozwu to "nieodpowiedzialne działanie biurokratów, którzy sprawiają, że wiele świetnych firm wyprowadza się z Kalifornii". Zdaniem Activision Blizzard w pozwie nie uwzględniono zmian, jakie zaszły w ostatnich latach w firmie. 

Przedsiębiorstwa broniła jej wiceprezeska Frances Townsend, która pracuje tam od roku. Opisała swoje pozytywne doświadczenia jako kobiety zatrudnionej w spółce, podkreślając, że firma aktywnie walczy z molestowaniem i nieprzyjazną atmosferą w miejscu pracy. W mailu do pracowników Townsend nazwała zarzuty bezpodstawnymi i niezgodnymi z prawdą.

Reakcja Activision Blizzard rozwścieczyła pracowników firmy. Kilkuset pracowników odbyło spotkania ze swoimi kierownikami na Zoom. Dyrektor wykonawczy Joshua Taub przyznał, że odpowiedź Townsensd nie była dobrym sposobem komunikacji. W związku z powagą zarzutów wobec firmy większość jej oddziałów wstrzymała swoją pracę

Zatrudnieni w firmie natomiast wystosowali do kierownictwa list, w którym wyrażają swoje niezadowolenie z reakcji swojego pracodawcy. Podpisało się pod nim już przeszło 2 tys. byłych i obecnych pracowników Activision Blizzard. Pracownicy uznali, oświadczenie przedsiębiorstwa oraz samej Townsend za obraźliwe dla wartości, którymi powinna kierować się firma.  

"(...) nasze wartości jako pracowników nie zostały odzwierciedlone w słowach i działaniach kierownictwa.

Wierzymy, że te oświadczenia zaszkodziły naszym ciągłym dążeniom do równości w naszej branży i poza nią. Określanie wysuwanych oskarżeń jako "zniekształconych, w wielu przypadkach fałszywych" tworzy atmosferę firmy, w której nie wierzy się ofiarom. Poddaje to również w wątpliwość zdolność naszej firmy do pociągania sprawców do odpowiedzialności za ich działania i tworzenia bezpiecznego środowiska pracy, w którym ofiary będą się ujawniały. Z tych oświadczeń jasno wynika, że nasze kierownictwo nie stawia naszych wartości na pierwszym miejscu. Potrzebne są natychmiastowe zmiany poczynając od najwyższego szczebla naszej firmy.

Kierownictwo twierdziło, że podjęte zostaną działania, mające nas chronić, ale w obliczu podjętych kroków prawnych - i niepokojących oficjalnych odpowiedzi, które później nastąpiły - nie wierzymy już, że nasi szefowie będą przedkładać bezpieczeństwo pracowników ponad własne interesy. Twierdzenie, że jest to "naprawdę bezpodstawny i nieodpowiedzialny pozew", podczas gdy tak wielu obecnych i byłych pracowników wypowiada się na temat własnych doświadczeń związanych z molestowaniem i wykorzystywaniem, jest po prostu nie do przyjęcia.

Wzywamy do składania oficjalnych oświadczeń, które uznają powagę tych zarzutów i okażą współczucie ofiarom molestowania i napaści. Wzywamy Frances Townsend, by dotrzymała słowa i ustąpiła ze stanowiska Sponsora Wykonawczego ABK Employee Women’s Network w związku ze szkodliwym charakterem jej oświadczenia. Wzywamy kierownictwo do współpracy z nami nad wysiłkami, które zapewnią pracownikom - a także naszej społeczności - bezpieczne miejsce do wypowiadania się i ujawniania.

Jesteśmy razem ze wszystkimi naszymi przyjaciółmi, kolegami z zespołu i współpracownikami, a także członkami naszej oddanej społeczności, którzy doświadczyli wszelkiego rodzaju złego traktowania lub nękania. Nie damy się uciszyć, nie będziemy stać z boku i nie poddamy się, dopóki firma, którą kochamy, nie będzie miejscem pracy, z którego znowu będziemy mogli czuć się dumni. Będziemy zmianą"

- napisali w liście pracownicy Activision Blizzard. 

Na środę zapowiedziany jest walkout - pracownicy mają odejść od stanowisk pracy i spotkać się przed głównym campusem firmy w Irvine.

Kolejne afery w branży gier

Branża gier w ostatnich latach jest targana skandalami. Activision Blizzard już wcześniej był przedmiotem jednego z nich. Chodziło o wykluczenie w 2019 roku zawodowego gracza w Hearthstone'a po tym, jak ten założył maskę i gogle, wyrażając tym samym poparcie dla protestujących w Hongkongu. 

Poważniejsze afery wybuchały jednak w też w innych dużych firmach, ujawniając toksyczną atmosferę panującą w branży. Z zarzutami crunchu musiał mierzyć się Rockstar czy CD Projekt. Zarzuty o brak reakcji na molestowanie kierowano natomiast przede wszystkim w stronę Ubisoftu, ale także Insomniac Games, Riot Games czy Quantic Dream. 

Więcej o: