Świetlny internet. Pięciokilometrowa wiązka światła zamiast 400 km światłowodu

Z sukcesem zakończono testy internetu opartego na wiązce światła, który nie wymaga przewodów. Dzięki temu zdołano połączyć bezpośrednio Kinszasę i Brazzaville oddzielone rzeką Kongo. Wiązka światła zastąpiła z powodzeniem 400 kilometrów światłowodu.

Google niemal od dekady próbuje rozwijać technologię, która pozwoli przesyłać dane z prędkością porównywalną do światłowodów. Niedawno zamknięto Projekt Loon, który opierał się na unoszących się wysoko balonach. Doświadczenia zdobyte podczas eksperymentów Alphabet (spółka matka Google) wykorzystano przy kolejnym przedsięwzięciu szybkiego internetu przyszłości. 

Zobacz wideo Nawet Google czasami się myli. Największe wpadki internetowego giganta [TOPtech]

Światło połączyło Kinszasę i Brazzaville w ramach projektu Taara

Oba te miasta dzieli jedynie pięć kilometrów. Leżą jednak po przeciwnych brzegach rzeki Kongo i ukształtowanie terenu nie pozwala łatwo ich połączyć. Światłowód między Kinszasą a Brazzaville liczy aż 400 km, przez co ceny internetu mocno tam poszybowały w górę i są pięciokrotnie wyższe niż w innych miastach regionu. Należąca do Alphabet X Company zdołała połączyć je w inny sposób w ramach projektu Taara.

Do przesyłu danych, tak jak w światłowodach, wykorzystano wiązkę światła. Różnica jest taka, że pozbyto się kabla. Zamiast tego dwa urządzenia bezpośrednio przesyłały między sobą sygnał. W ciągu 20 dni od podłączenia przesłano 700 TB danych. To równowartość obejrzenia wszystkich meczów z ostatniego mundialu 270 tys. razy. Prędkość przesyłu danych sięgnęła 20 Gbps. Co jednak jeszcze ważniejsze, dostępność danych była na poziomie 99,9 proc., co świadczy o niemal idealnej stabilności łącza.

Technologia pozwala wysłać sygnał internetowy z dużą prędkością nawet na 20 km. Ma jednak pewne ograniczenia. Jej stabilność jest niska w miastach, gdzie powietrze jest zanieczyszczone np. smogiem. Ponadto wymaga dużej dokładności - wiązka światła musi trafić w pięciocentrymetrowy cel oddalony o kilka kilometrów. Istotne jest więc zapewnienie stabilności odbiornikom i nadajnikom. W pierwszej wersji przestawiały je małpy, w tej ostatniej urządzenia wyposażono w korygujące pozycję silniki. 

Więcej o: