Cmentarz pomysłów Google. Oto największe porażki technologicznego giganta [TOPtech]

Daniel Maikowski
Google to bez wątpienia przykład jednego z najbardziej spektakularnych sukcesów w historii Doliny Krzemowej. Droga na sam szczyt była jednak również okupiona kilkoma porażkami. Która z nich była tą najbardziej bolesną?
Google
Gazeta.pl
Zobacz wideo Cmentarzysko pomysłów Google. Największe porażki technologicznego giganta [TOPtech]

Google Stadia (2019 – 2023)

Google Stadia miała być usługą, która całkowicie zrewolucjonizuje branżę gier wideo. Po co kupować konsolę czy też komputer z piekielnie drogą kartą graficzną, skoro w naszą ulubioną grę możemy zagrać za pośrednictwem chmury i na dowolnym urządzeniu?

Gracze Stadii jednak nie pokochali. A wpływ na to miał przede wszystkim fakt, że poza płaceniem miesięcznego abonamentu użytkownicy usługi musieli dodatkowo wykupować dostęp do poszczególnych gier, które trafiały na platformę.

Początkowo Google twierdził, że mimo niewielkiego zainteresowania Stadią firma będzie dalej rozwijać swojego zabójcę konsol. Gigant słowa jednak nie dotrzymał i już wrześniu 2022 roku –  po niecałych trzech latach od startu usługi – zdecydował o jej zamknięciu.

Google Glass (2012 – 2015)

W 2012 r. firma z Mountain View zaprezentowała futurystyczne okulary, które w niedalekiej przyszłości miały zastąpić smartfona. Google Glass wykorzystywały technologię przewodnictwa kostnego i  rozszerzoną rzeczywistość, a z urządzeniem komunikowało się za pośrednictwem komend głosowych.

Niestety projekt szybko zakończył swój żywot. Okulary okazały się zbyt drogie, dysponowały kiepską baterią, a ich oprogramowanie było najeżone błędami. Gwoździem do trumny okazała się jednak kwestia prywatności.

Google Glass posiadały wbudowaną kamerę i teoretycznie pozwalały nam nagrywać inne osoby bez ich wiedzy. Z tego powodu w Stanach Zjednoczonych właściciele niektórych barów i restauracji wprowadzili zakaz wstępu dla osób korzystających z okularów Google’a. Ostatecznie firma zakończyła sprzedaż urządzenia w 2015 roku. Z tego powodu w USA właściciele niektórych barów i restauracji wprowadzili zakaz wstępu dla osób korzystających z okularów Google’a.

Ostatecznie firma zakończyła sprzedaż urządzenia w 2015 roku.

Google+ (2011 – 2019)

W 2011 roku w sieci zadebiutował serwis Google Plus, który miał być bezpośrednim konkurentem dla Facebooka. Pod względem funkcjonalności obydwie usługi zbytnio się od siebie nie różniły, choć Google Plus wyróżniał się na tle rywala bardziej oryginalnym i świeżym interfejsem.

Początkowo firma z Mountain View chwaliła się dynamicznym wzrostem liczby użytkowników, co było w dużej mierze efektem zintegrowania Google Plusa z innymi popularnymi usługami, takimi jak chociażby Gmail.

Później rozwój usługi stanął w miejscu, a Plus zaczął przypominać internetowe cmentarzysko. Do tego doszedł skandal związany z luką w zabezpieczeniach serwisu, co firma z Mountain View przez długi czas skrzętnie ukrywała przed użytkownikami.

Ostatecznie serwis Google Plus został zamknięty w 2019 roku. I dziś raczej nikt za nim nie tęskni.

Nexus Q (2012 – 2013)

Nexus Q, podobnie jak Google Glass, został zaprezentowany w 2012 roku. Multimedialny odtwarzacz, który wyglądem przypominał kulę do kręgli, pozwalał na streaming muzyki i wideo z takich usług jak YouTube czy Google Play Music. Nexus Q nigdy nie trafił jednak na sklepowe półki.

Pierwszym poważnym zgrzytem okazała się cena urządzenia. Google zażyczyło sobie aż 299 dolarów za odtwarzacz, który nie miał nawet wbudowanych głośników.

Krytykowano również co najwyżej przeciętną jakość streamingu i mocno ograniczone funkcjonalności sprzętu. Nexus Q współpracował bowiem jedynie z usługami… Google. Na szczęście następca Nexusa, czyli Chromecast, poradził sobie na rynku zdecydowanie lepiej.

Google Buzz (2010 – 2011)

Google nie ma szczęścia do komunikatorów internetowych, czego najbardziej jaskrawym przykładem jest Google Buzz. Uruchomiona w 2011 r. usługa miała być trochę Twitterem, trochę Messengerem, a trochę protoplastą Slacka. Koniec końców okazała się jednak kompletną porażką.

Na domiar złego gigant z Mountain View na siłę zintegrował Google Buzz z Gmailem i przekazywał informacje na temat użytkowników pomiędzy tymi platformami bez ich zgody.

W efekcie firma musiała zmierzyć się z pozwem, który zakończył się wypłatą odszkodowania w wysokości 8,5 mln dolarów oraz zamknięciem serwisu zaledwie po 18 miesiącach od jego startu.

Daniel Maikowski
Więcej o: