O zamknięciu rosyjskiego holdingu Patriot Media, należącego do "kucharza Putina" poinformowała agencja Reutera. Doniesienia te w niedzielę potwierdził również Jewgienij Zubariew, szef wchodzącej w jego skład agencji informacyjnej RIA FAN. Zubariew nie wyjaśnił jednak przyczyn takiej decyzji. W krótkim nagraniu wideo oświadczył jedynie, że holding Patriot bronił Władimira Putina przed rosyjską opozycją, w tym przed Aleksiejem Nawalnym.
Swoją działalność zakończył również wchodzący w skład holdingu Patriot Media dziennik "Newskie Nowosti", który miał siedzibę w Petersburgu.
Ponieważ nie możemy kontynuować pracy w rosyjskim internecie ani wypełniać naszych zobowiązań wobec partnerów i reklamodawców, podjąłem wraz z zarządem grupy Patriot decyzję o wstrzymaniu publikacji z dniem 30 czerwca
– powiedział redaktor naczelny gazety Andriej Krasnobajew w rozmowie z radiem Wolna Europa.
Już wcześniej rosyjski regulator mediów, urząd Roskomnadzor zablokował media wchodzące w skład imperium medialnego Jewgienija Prigożyna. Była to reakcja na bunt w oddziałach Grupy Wagnera.
Przypomnijmy, że w nocy z 23 na 24 czerwca Prigożyn ogłosił, że jego najemnicy zostali zaatakowani przez siły rosyjskie. "Następny krok należy do nas" - zapowiedział. Następnie najemnicy zaczęli kierować się w stronę Moskwy. Ostatecznie w sobotę 24 czerwca wieczorem w mediach społecznościowych grupy Wagnera zostało opublikowane nagranie, na którym słychać głos Prigożyna.
Zawracamy kolumny i odchodzimy
- stwierdził szef grupy Wagnera, kończąc tym samym jednodniowy bunt.
Początkowo wydawało się, że zabrany Prigożynowi holding Patriot trafi w ręce biznesmena Jurija Kowalczuka uważanego za bliskiego przyjaciela Władimira Putina. Ostatecznie jednak Kreml zdecydował o jego całkowity zamknięciu.
Zamknięcie holdingu Patriot Media oznacza, że przestanie istnieć też wchodząca w jego skład Agencja Studiów Internetowych, znana jako rosyjska "fabryka trolli". Działalność założonej w 2013 r. organizacji polegała na zakładaniu tysięcy fałszywych kont w mediach społecznościowych (Twitter, Facebook itd.), a następnie na masowym produkowaniu wpisów oraz komentarzy wychwalających rząd Władimira Putina, a jednocześnie atakujących m.in. rosyjską opozycję.
Warto dodać, że "fabryka trolli" nie skupiała się jedynie na działalności w rosyjskim internecie. "Trolle Putina" rozsiewały swoją kłamliwą narrację m.in. na Ukrainie czy w Polsce. Organizacja była również oskarżana o ingerencję w przebieg wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku.
Z tego powodu w 2018 roku Stany Zjednoczone objęły sankcjami należący do Jewgienija Prigożyna holding Patriot Media. Z kolei w 2021 r. FBI umieściło "kucharza Putina" na liście poszukiwanych w związku z podejrzeniem o spisek przeciwko USA.
Ingerowaliśmy [w wybory w USA - red.], ingerujemy i będziemy nadal ingerować. Ostrożnie, z chirurgiczną dokładnością i po swojemu, jak tylko my to umiemy
- przyznał w 2022 r. sam Jewgienij Prigożyn we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Oczywiście "fabryka trolli" Prigożyna to tylko jedną z dziesiątek, jeśli nie setek, organizacji działałających na zlecenie Kremla, które specjalizują się w rozsiewaniu dezinformacji w mediach społecznościowych.