Taksówki mogą być wkrótce najlepiej monitorowanymi obiektami w Polsce - pisze "Rzeczpospolita". Gazeta dowiedziała się, że Bolt niebawem rozpocznie nagrywanie tego, co dzieje się we wnętrzach pojazdów w naszym kraju, a Uber rozważa wprowadzenie podobnego rozwiązania. Ma to być sposób na zadbanie o bezpieczeństwo w aucie w związku z przypadkami napaści na (przede wszystkim) pasażerki, ale i tak pomysł ten budzi ogromne wątpliwości etyczne i prawne.
Bolt startuje z testami nagrywania już w przyszłym tygodniu, na razie w czterech polskich miastach (nie podano jakich). Polska ma być jednym z pierwszych krajów na świecie, gdzie rozwiązanie wprowadzono. Rejestrowany będzie jedynie dźwięk, a nagrywanie będzie realizowane poprzez aplikację Bolta i mikrofony smartfonów. Co więcej, "Rz" pisze, że Bolt nie będzie informował o fakcie, czy wnętrze pojazdu jest nasłuchiwane.
Nagrywanie nie będzie uruchamiane automatycznie, ale na życzenie kierowcy lub pasażera z poziomu apki. Niezależnie od tego, która strona rozpocznie rejestrowanie dźwięku, druga nie otrzyma żadnego powiadomienia informującego o tym fakcie. A to budzi ogromne kontrowersje, bo może stanowić naruszenie dóbr osobistych - pisze gazeta.
Bolt ma wprowadzić kilka zabezpieczeń. Po pierwsze, nagrywanie będzie automatycznie kończyło się po zrealizowaniu przejazdu. Pasażer nie będzie więc nagrywany po wyjściu z auta, a kierowca w czasie między przejazdami. Po drugie, choć plik z nagraniem będzie przechowywany w pamięci urządzenia, ma być zaszyfrowany i niedostępny do odsłuchu dla właściciela smartfona. Po trzecie, nagranie będzie automatycznie usuwane z telefonu po 24 godzinach od przejazdu. Bolt sam również nie będzie miał do niego dostępu, dopóki nie otrzyma zgłoszenia do zespołu wsparcia. To w zgłoszeniu bowiem ma być zaszyty plik z dźwiękiem.
Jeszcze większe kontrowersje budzi jednak pomysł Ubera, który "Rzeczpospolita" opisała w osobnym artykule. Amerykańska platforma do zamawiania przejazdów rozważa - według dziennika - wprowadzenie podobnego rozwiązania, ale może zrealizować je w inny sposób. Uber miałby bowiem wyposażyć swoje pojazdy w kamery, które stale będą monitorowały to, co dzieje się podczas przejazdów.
Uber testuje lub testował takie rozwiązanie od 2019 roku na kilku rynkach - m.in. w Ameryce Łacińskiej, USA, Pakistanie, Egipcie, Nigerii oraz we Francji. W ostatnim z tych krajów firma wydała pół miliona dolarów na instalację kamerek w pojazdach swoich kierowców, które rejestrują zarówno pokonaną trasę, jak i obraz z dźwiękiem. Uber ma obecnie rozważać wprowadzenie takiej funkcji w Polsce, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
Nie jest jasne, na jakich zasadach miałoby być realizowane nagrywanie (czy pasażer będzie mógł je wyłączyć), o ile oczywiście Uber zdecyduje się na takie rozwiązanie w Polsce. Firma na razie dopiero ocenia prawne aspekty wprowadzenia takiej funkcji, co przyznał jej przedstawiciel.
- Zarówno w Polsce, jak i w całej Europie, temat rejestrowania audio i wideo budzi wiele wątpliwości interpretacyjnych, dlatego oceniamy możliwość wprowadzenia tej funkcji. Mamy jednak nadzieję, że rozwiązania technologiczne upowszechnią się na tyle, że staną się standardem dla całej branży, tak jak stało się z weryfikacją kierowców w czasie rzeczywistym - stwierdził Michał Konowrocki, dyrektor zarządzający ds. pasażerów w Uber CEE w rozmowie z "Rz".
"Rzeczpospolita" skontaktowała się też z trzecią z popularnych firm oferujących przejazdy poprzez aplikację - FreeNow. Jej przedstawiciele nie chcieli jednak jednoznacznie odpowiedzieć, czy rozważają wprowadzenie monitorowania samochodów podczas przejazdów. Podkreślili jedynie, że "komfort użytkowników" jest dla FreeNow "priorytetem" i firma nie będzie tolerować żadnych zachowań kierowców, które "wpływałyby na poczucie bezpieczeństwa pasażerów".