W wyniku wieloletniego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wykazano, że Binance, największa na świecie giełda kryptowalut, łamała amerykańskie przepisy w zakresie prania brudnych pieniędzy i unikała sankcji. Ponadto firma nie zgłosiła ponad 100 tys. podejrzanych transakcji z organizacjami, które USA uznają jako grupy terrorystyczne, a także transakcji ze stronami internetowymi, które sprzedają dziecięcą pornografię - podaje Agencja Reutera.
- Binance ułatwiło przestępcom przenoszenie skradzionych środków i nielegalnych dochodów na swoich giełdach. Binance nie tylko nie przestrzegało prawa federalnego. Udawało, że się do niego stosuje - podkreślił we wtorek podczas konferencji prasowej prokurator generalny USA Merrick Garland.
Changpeng Zhao, dyrektor generalny Binance przyznał się do stawianych zarzutów i zrezygnował z zajmowanego stanowiska. W ramach ugody firma ma zapłacić 4,3 mld dolarów kary. To jedna z największych kar dla korporacji w historii USA. Jednocześnie Changpeng Zhao zgodził się zapłacić 50 mln dolarów. Na platformie X podkreślił, że Binance nie zarzucono sprzeniewierzenia środków użytkowników i manipulacji na rynku.
Tymczasem nowym dyrektorem generalnym Binance został Richard Teng. Na platformie X zapewnił m.in., że użytkownicy giełdy kryptowalut "mogą mieć pewność co do siły finansowej, bezpieczeństwa i ochrony firmy".
Wcześniej podobny los spotkał giełdę FTX i jej założyciela Sama Bankmana-Frieda. Został on oskarżony o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy. Prokurator Damian Williams stwierdził, że Bankman-Fried, "król kryptowalut", dopuścił się "jednego z największych oszustw finansowych w historii USA".