Tym razem cyberprzestępcy wzięli na celownik klientów sieci Orange, a w szczególności osoby, które opłacają (lub otrzymują) u operatora jakieś subskrypcje. Pilnować powinni się jednak wszyscy. Na pierwszy rzut oka wiadomości wyglądają bowiem nawet wiarygodnie.
Jak podaje zespół CERT Orange Polska, od weekendu obserwuje się wzmożoną kampanię SMS-ową cyberprzestępców. Do Polaków trafiają tysiące wiadomości, których nadawcy podszywają się pod sieć Orange i informują o wygaśnięciu lub zawieszeniu bliżej nieokreślonej subskrypcji. Tym razem wiadomości są napisane poprawnie, zawierają polskie znaki i na pierwszy rzut oka wydają się w miarę wiarygodne. Łatwo wyobrazić sobie, że ktoś w natłoku codziennych obowiązków kliknie w link i trafi na spreparowaną stronę oszustów.
"ORANGE: Twoja subskrypcja została zawieszona. Odnów ją poprzez: orange-subskrypcja-pl.com" - czytamy w treści SMS-a. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze wiadomości przychodzą z numerów zaczynających się od +33, czyli z numeru kierunkowego Francji. "Nasze wiadomości przychodzą w lwiej części przypadków z nadpisu . Na pewno Orange Polska nie przyśle Wam informacji ze zwykłego numeru z francuskim wyróżnikiem +33" - pisze zespół CERT Orange Polska.
Po drugie oszustwo można wykryć po domenie, w której znajduje się podlinkowana w SMS-ach strona (końcówka "-pl.com"). Tymczasem sieć Orange Polska operuje w polskiej domenie ".pl". Fałszywy link nie zawiera też kropek, a dywizy. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa zaznaczają, że domena oszustów umiejscowiona jest u mołdawskiego dostawcy, a korzystające z niego fałszywe strony podszywają się pod firmy w różnych częściach Europy.