Dostała dziwnego SMS-a od oszusta. Została zatrzymana. Spędziła w areszcie niemal rok

"Pani Magdalena spędziła w areszcie 293 dni. Tylko dlatego, że otrzymała SMS-a od przestępcy" - słyszymy w programie "Uwaga!" TVN. W całą sprawę została wplątana przez oszustów, którzy zhakowali jej telefon i uciekli bez śladu. Policji udało się złapać jedynie niewinną kobietę i tzw. słupów, którzy wypłacili pieniądze.
Telefon w dłoniach seniorki (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Rocketclips, Inc./ Shutterstock.com

W programie "Uwaga!" TVN opisano sprawę pani Magdaleny, która została wrobiona przez oszustów podszywających się pod policję. Przestępcy ukradli od innej kobiety kilkadziesiąt tysięcy złotych i zniknęli z pieniędzmi. Niewinna osoba spędziła w areszcie niemal rok, bo dostała od jednego z nich SMS-a.

Zobacz wideo Polacy tracą tysiące złotych przez oszustów. Co to jest phishing i jak się przed nim bronić? [TOPtech]

Oszukali seniorkę, wrobili inną kobietę. Zaczęło się od telefonu i SMS-a z kodem

Cała sprawa zaczęła się we Wrocławiu od oszustwa, którego ofiarą była starsza mieszkanka miasta. Seniorka odebrała telefon od oszustów, którzy podali się za policjantów. Przekonali kobietę, że jej pieniądze są zagrożone i namówili, aby wzięła kredyt w banku. Pożyczone pieniądze w gotówce zrzuciła przestępcom przez balkon, a wszystkie oszczędności (10 tys. zł) wysłała przekazem pocztowym na dane podane przez fałszywych funkcjonariuszy.

Wtedy do pani Magdaleny z Jeleniej Góry dotarł SMS z informacją o tym, że ma do odebrania pieniądze z szybkiego przekazu pocztowego. Zdziwiona kobieta poszła na pocztę wyjaśnić sprawę. Tam dowiedziała się, że to pomyłka. - Pokazałam pani w okienku telefon i poprosiła mnie o dowód osobisty. Powiedziała, że to przekaz na jakiegoś pana z Wrocławia. Zapytałam, skąd ta pomyłka, czy nie powinnam pójść na policję i tego zgłosić. Usłyszałam, że nie, że to pewnie ktoś pomylił jedną cyfrę i ten SMS doszedł do mnie. Powiedziała, żeby to zignorować i to zignorowałam - przyznaje kobieta, cytowana przez TVN.

To okazało się błędem. Któregoś dnia o godzinie 6 rano do mieszkania pani Magdaleny weszła policja. - To była sekunda, usłyszałam wtargnięcie do domu. Do sypialni wszedł policjant z policjantką i zapytali: "Gdzie telefon?". Wzięli go i zaczęli wertować, czytać SMS-y. Usłyszałam, że mają tę wiadomość. Od razu ze strony policji pojawiły się groźby, że pójdę teraz siedzieć na wiele lat - opowiada kobieta w programie. Została aresztowana pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i osadzona w areszcie śledczym. Dowiedziała się, że dowodem w jej sprawie jest wspomniany SMS, który otrzymała.

Fałszywy policjant i kolega-haker. To nie była przypadkowa ofiara

Po czasie policja aresztowała jeszcze dwie inne osoby - Arkadiusza S. i Wojciecha A. - mężczyzn, którzy w dniu oszukania seniorki pili alkohol pod sklepem. Okazało się, że podszedł do nich nieznany mężczyzna i zaoferował szybki i łatwy zarobek. Zgodzili się użyczyć swoje dane jako tzw. słupy za - jak podano w programie - 200 lub 300 zł. Mężczyźni odebrali przekaz pieniężny, korzystając ze swoich nazwisk i kodu z SMS-a, który dotarł do pani Magdaleny. Skąd go mieli? Przed długi czas nie było to jasne.

Dopiero po czasie okazało się, że pani Magdalena nie była przypadkowym "kozłem ofiarnym". SMS nie przyszedł też do niej przez pomyłkę. W międzyczasie pojawiły się bowiem zeznania skruszonego członka grupy - hakera, który przyznał się do wrobienia kobiety. Jak stwierdził, poprosił go o to kolega. Haker precyzyjnie wybrał swoją ofiarę i włamał się do jej telefonu, instalując trojana Anubis. Tak udało mu się odczytać SMS-a i przekazać go znajomemu, który następnie podał jego treść zatrudnionym przez siebie słupom.

Haker przyznał, że w podobny sposób wrobił jeszcze kilka innych osób. W materiale nie podano jednak, czy został skazany. Arkadiusza S. i Wojciecha A. sąd skazał na niespełna trzy lata więzienia. Obaj nie potrafili wskazać, komu przekazali pieniądze. Pani Magdalena została ostatecznie uniewinniona przez sądy dwóch instancji. W oczekiwaniu na wyrok spędziła jednak w areszcie dokładnie 293 dni, które - jak wyjaśniono w programie - były dla niej wyjątkowo traumatycznym przeżyciem. Fałszywego policjanta i pozostałych członków grupy oraz wyłudzonych od seniorki pieniędzy nigdy nie udało się znaleźć.

Więcej o: