Nie, kurs złotego nagle nie zatonął. To fatalny błąd danych w Google. Minister uspokaja

Osoby, które w poniedziałek wieczorem postanowiły sprawdzić kurs polskiej waluty korzystając z wyszukiwarki Google, mogą złapać się za głowę. Uspokajamy: prezentowane dane są całkowicie fałszywe i wynikają z błędnego interpretowania danych przez wyszukiwarkę Google.
Kurs złotego
fot. Wyborcza.pl

Euro kosztuje ponad 5,40 zł, a kurs wciąż rośnie. Tymczasem dolar zbliża się do 5 złotych. Czy czeka nas walutowy armaggeddon? Czy polska waluta tonie? Nic bardziej mylnego. Winowającą jest wyszukiwarka Google, która w poniedziałek 1 stycznia prezentuje błędne dane na temat kursu złotego.

Zobacz wideo Znaleźliście pod choinką nowy smartfon? Pięć darmowych aplikacji na dobry początek [TOPtech]
Błędne dane na temat kursu złotego
Błędne dane na temat kursu złotegoGoogle
Błędne dane na temat kursu złotego
Błędne dane na temat kursu złotegoGoogle

Powód? Google "zaciąga" aktualne informacje na temat polskiej waluty z oficjalnych tabel Narodowego Banku Polskiego. Takie dane teoretycznie powinny trafić również do wyszukiwarki w poniedziałek 1 stycznia 2024. Tak przynajmniej "założył" algorytm Google, który te dane pobiera.

Ale nie trafiły. A nie trafiły, bo 1 stycznia jest dniem wolnym od pracy, a w takie dni tabele kursów NBP nie są aktualizowane. Na stronie banku wciąż widnieją kursy walut z czasu ostatniej aktualizacji, czyli z 29 grudnia 2023 r. Nowa tabelka zostanie opublikowana we wtorek 2 stycznia.

Zarówno według aktualnych danych Bloomberga, jak danych banków, kurs złotego względem głównych walut utrzymuje się na stabilnym poziomie. Z informacji opublikowanych przez platformę Revolut w poniedziałek wieczorem wynika, że euro kosztuje około 4,32 zł, a dolar - około 3,92 zł.

Euro po 5 zł? Minister finansów uspokaja

Głos w sprawie szalejącego kursu polskiej złotówki w poniedziałek wieczorem postanowił zabrać sam szef resortu finansów. 

Spokojnie. Ten kurs złotego, który sieje panikę to „fejk" (błąd źródła danych). Za chwilę otworzą się rynki w Azji i sytuacja wróci do normy. Na Bloombergu sytuacja wygląda tak?

- napisał w mediach społecznościowych Andrzej Domański.

Więcej o: