Euro kosztuje ponad 5,40 zł, a kurs wciąż rośnie. Tymczasem dolar zbliża się do 5 złotych. Czy czeka nas walutowy armaggeddon? Czy polska waluta tonie? Nic bardziej mylnego. Winowającą jest wyszukiwarka Google, która w poniedziałek 1 stycznia prezentuje błędne dane na temat kursu złotego.
Powód? Google "zaciąga" aktualne informacje na temat polskiej waluty z oficjalnych tabel Narodowego Banku Polskiego. Takie dane teoretycznie powinny trafić również do wyszukiwarki w poniedziałek 1 stycznia 2024. Tak przynajmniej "założył" algorytm Google, który te dane pobiera.
Ale nie trafiły. A nie trafiły, bo 1 stycznia jest dniem wolnym od pracy, a w takie dni tabele kursów NBP nie są aktualizowane. Na stronie banku wciąż widnieją kursy walut z czasu ostatniej aktualizacji, czyli z 29 grudnia 2023 r. Nowa tabelka zostanie opublikowana we wtorek 2 stycznia.
Zarówno według aktualnych danych Bloomberga, jak danych banków, kurs złotego względem głównych walut utrzymuje się na stabilnym poziomie. Z informacji opublikowanych przez platformę Revolut w poniedziałek wieczorem wynika, że euro kosztuje około 4,32 zł, a dolar - około 3,92 zł.
Głos w sprawie szalejącego kursu polskiej złotówki w poniedziałek wieczorem postanowił zabrać sam szef resortu finansów.
Spokojnie. Ten kurs złotego, który sieje panikę to „fejk" (błąd źródła danych). Za chwilę otworzą się rynki w Azji i sytuacja wróci do normy. Na Bloombergu sytuacja wygląda tak?
- napisał w mediach społecznościowych Andrzej Domański.