"WSJ" - jak twierdzi - opiera swój raport na informacjach anonimowych, ale od "dobrze poinformowanych" osób z otoczenia Muska. Zdaniem gazety, znajomi, współpracownicy miliardera mają obawiać się nie tylko o jego stan zdrowia, ale i o wpływ na firmy, którymi kieruje.
"The Wall Street Journal" donosi, że dyrektorzy oraz zarządy firm Tesla i SpaceX mają obawy związane z zachowaniem ekscentrycznego miliardera, bo w rzeczywistości kieruje on obydwoma przedsiębiorstwami i - chcąc czy nie - odpowiada za ich wizerunek. Gazeta twierdzi, że Elon Musk od lat ma zażywać LSD, kokainę, ecstasy, grzyby halucynogenne oraz ketaminę, czyli substancję psychoaktywną stosowaną do leczenia depresji. Anonimowi informatorzy dziennika twierdzą, że Musk stosował te środki m.in. na imprezach, na które osoby z otoczenia bogacza miały wchodzić po zostawieniu telefonów przed wejściem. Co gorsza, Elon Musk miał zażywać narkotyki z niektórymi członkami kadry kierowniczej firm, którymi kieruje, a ketaminę w celach rekreacyjnych ze swoim bratem Kimbalem, który również zasiada w zarządach Tesli i SpaceX. Gazeta dodaje, że Linda Johnson Rice, dawna dyrektor Tesli odeszła z firmy ze względu na "zażywanie narkotyków i niestabilne zachowanie" Muska.
Podobne kłopoty Elon Musk miał w drugiej połowie 2018 roku, gdy podczas programu Joe Rogana zapalił z prowadzącym marihuanę. Miliarder prawa nie złamał, bo narkotyk jest w Kalifornii w pełni legalny, ale jego czyn potępiły m.in. władze Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA), zaniepokojone zachowaniem Muska i przyszłością współpracy z firmą SpaceX (kierowana przez Muska firma odpowiada za transport astronautów na orbitę i ma pomóc NASA wysłać ludzi na Księżyc).
Elon Musk szybko odniósł się do doniesień "WSJ". Miliarder napisał na portalu X, że po wspomnianym zaciągnięciu się jointem na wizji ponad pięć lat temu NASA skierowała do niego prośbę o zgodę na wykonywanie testów narkotykowych dla dobra przyszłej współpracy. Miliarder - jak twierdzi - przystał na tę propozycję i od tej pory w jego organizmie nie wykryto "nawet śladowych ilości narkotyków ani alkoholu".
Po tym jednym zaciągnięciu się z Roganem przystałem na prośbę NASA o losowe testy narkotykowe na okres trzech lat. Nie znaleziono nawet śladowych ilości narkotyków ani alkoholu
- napisał miliarder na platformie X. Delikatnie mówiąc, dał też do zrozumienia, że nowojorski dziennik zwyczajnie mija się z prawdą.
W podobnym tonie wypowiedział się prawnik Muska Alex Spiro w komentarzu dla "WSJ". Jak stwierdził, jego klient jest "regularnie i niezapowiedzianie badany pod kątem obecności narkotyków w SpaceX" i jeszcze nigdy nie potwierdzono ich śladu w jego organizmie.