Sprawa ciągnie się już od pięciu lat, gdy Richard Tornetta, jeden z akcjonariuszy Tesli zaskarżył pakiet wynagrodzeń dla Elona Muska przyznany mu w 2018 roku. Zgodnie z decyzją zarządu, miliarder miał otrzymać za swoją pracę atrakcyjną ofertę opcji zakupu akcji Tesli, które warte są obecnie ok. 55,8 mld dolarów.
Sąd w amerykańskim stanie Delaware orzekł teraz - zgodnie z argumentami powoda - że pakiet wynagrodzeń dla miliardera został przeszacowany. W pozwie argumentowano, że zarząd Tesli mógł przekonać Muska do pracy za mniejszą kwotę lub - w razie braku jego zgody - poszukać w jego miejsce innego dyrektora zarządzającego. Powód uważa też, że zarząd powinien był zmusić Muska do pracy dla Tesli w pełnym wymiarze godzin. Ekscentryczny przedsiębiorca prowadzi jednak kilka firm jednocześnie - obecnie przede wszystkim SpaceX, Neuralink, The Boring Company oraz X (dawniej Twitter) - poświęcając każdej jakąś część swojego czasu.
Wymiar sprawiedliwości przyznał, że zarząd Tesli faktycznie nie podjął żadnej próby przekonania Elona Muska do sprawowania funkcji dyrektora generalnego Tesli za mniejszą kwotę. Co więcej, zdaniem sądu Musk ma znaczący wpływ na zarząd i jego członków, przez co ten nie mógł podejmować decyzji w sprawie wynagrodzenia miliardera całkowicie niezależnie.
Jak pisze BBC, zakwestionowana właśnie umowa była zdecydowanie największym pakietem wynagrodzeń dla dyrektora generalnego w historii Tesli. Między innymi dzięki niej Musk stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Władze Tesli argumentowały, że taka kwota była konieczna, aby zatrzymać miliardera i przekonać do dalszego kierowania spółką. Sędzia uznała jednak, że zarząd został "porwany retoryką" wzrostów i atrakcyjnością "supergwiazdy" Muska, dlatego zgodził się na "niezgłębioną sumę", która była niesprawiedliwa dla akcjonariuszy firmy.
Niedługo po ogłoszeniu wyroku Elon Musk wyraził swoje niezadowolenie obrotem spraw na portalu X. "Nigdy nie rejestruj swojej firmy w stanie Delaware" - napisał. "Jeśli wolisz, aby to akcjonariusze decydowali o sprawach [spółki - red.], zalecam zarejestrowanie [jej - red.] w Nevadzie lub Teksasie" - dodał po chwili.
Miliarder zapytał też swoich obserwujących na portalu X, czy powinien doprowadzić do przerejestrowania Tesli z Delaware do innego stanu, np. Teksasu, gdzie przedsiębiorstwo ma swoją faktyczną siedzibę (i jedną z fabryk). "Czy Tesla powinna zmienić stan siedziby na Teksas, gdzie znajduje się jej fizyczna siedziba" - zapytał Musk. Zdecydowana większość (88,4 proc. z prawie 660 tys. internautów) odpowiedziała "tak".
Elon Musk nie otrzymuje od Tesli typowego wynagrodzenia, ale zgodnie z zakwestionowaną właśnie umową otrzymuje opcje zakupu akcji, które Musk może wykorzystać po osiągnięciu przez Teslę założonych celów. Dzięki temu faktyczne zarobki miliardera - jak pisze "The Guardian" - są sześciokrotnie wyższe od łącznej kwoty zarobionej przez 200 najlepiej opłacanych menadżerów w 2021 roku.
Ekscentryczny miliarder może jeszcze odwołać się od wyroku do sądu najwyższego w Delaware. Jeśli jednak decyzja sądu zostanie podtrzymana, Tesla będzie musiała zaproponować Muskowi nową umowę.