Już za dwa lata z taśmy mają zjechać pierwsze egzemplarze polskiego samochodu elektrycznego marki Izera. Tak zakłada przynajmniej przedsiębiorstwo ElectroMobility Poland (EMP) odpowiedzialne za budowę narodowego elektryka. Jak na razie jednak nie ma nawet fabryki, w której samochody miałyby być produkowane. A jest jeszcze jeden problem - nowe władze wciąż nie wiedzą, co z Izerą zrobić.
Po wejściu na stronę ElectroMobility Poland wita nas artykuł o "solidnych podstawach" Izery i kamieniach milowych projektu. Tam znajdziemy informację, że rozpoczęcie budowy fabryki Izery planowane jest na pierwszy kwartał 2024 roku, a koniec prac ma nastąpić w ostatnim kwartale 2025 roku. Tyle tylko, że po zmianie władzy w Polsce przyszłość projektu polskiego elektryka wisi na włosku. Nie jest bowiem jasne, czy znajdzie się zarówno polityczna wola, jak i pieniądze, aby projekt kontynuować.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej w rozmowie z Gazeta.pl przyznała przed kilkoma dniami, że planowana jest rewizja KPO negocjowana z Komisją Europejską. Jej skutkiem może być porzucenie projektów potencjalnie nieopłacalnych, czyli np. Izery. Decyzje mają zapaść już niebawem.
- Projekt Izera polskiego samochodu elektrycznego jest mocno dyskusyjny. Powstaje tutaj szereg pytań. Czy to jest realizowalne? Proces inwestycyjny ruszył w mikroskali. Trzeba sprawdzić, czy to się w ogóle opłaca. Jeśli nie, to mamy pieniądze na elektromobilność - oceniła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z Jackiem Gądkiem.
Ewentualna decyzja o rezygnacji z projektu ma jednak zarówno wady, jak i zalety. Dyskusyjny jest bowiem już sam sens inwestowania w projekt polskiej marki, której auta mogą się zwyczajnie słabo sprzedawać. Trudno bowiem dziś powiedzieć, czy klienci będą zainteresowani zakupem polskiego elektryka, zwłaszcza gdy na rynku nie brakuje pojazdów na prąd od znanych producentów zza granicy.
"Rzeczpospolita" wskazuje, że kontynuowanie przedsięwzięcia może przynieść najwięcej korzyści Chińczykom, którzy mogliby produkować w Jaworznie dwa modele samochodów swoich marek i wprowadzić je poprzez Polskę na rynki Unii Europejskiej. EMP dopina właśnie szczegóły współpracy z chińskim producentem aut Geely, który już dziś dostarcza na rynek 2 mln pojazdów rocznie - pisze "Rz". Geely chciałby produkować w Jaworznie samochody elektryczne pod markami Volvo i Smart.
Niektórzy eksperci - jak wspomina gazeta - uważają, że takie partnerstwo zabezpieczyłoby wykorzystanie zakładu produkcyjnego w przypadku fiasku Izery. Z drugiej strony obecność chińskiego partnera może być też szkodliwa dla polskiej marki, która mogłaby nie poradzić sobie z silną konkurencją. W efekcie produkcja Izery po czasie mogłaby okazać się jedynie dodatkiem do produkcji pojazdów chińskiego producenta.
- O ile jestem przeciwnikiem skasowania całej inwestycji, co wykreśliłoby możliwość współpracy z tak dużym graczem jak Geely, o tyle byłbym ostrożny w podejmowaniu decyzji co do przyszłości polskiego modelu. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy go potrzebujemy, a jeśli tak, to jaką liczbę tych pojazdów jesteśmy w stanie sprzedać - stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. Mazur zauważa jednocześnie, że fabryka elektryków z drugiej strony mogłaby też być magnesem przyciągającym kolejne inwestycje - np. w produkcję komponentów.
Istnieją też obawy, że Unia Europejska może nie zaakceptować ewentualnych zmian w KPO. Teoretycznie rząd mógłby porzucić projekt budowy fabryki i polskie marki samochodów, a zaoszczędzone pieniądze przenieść np. w budowę infrastruktury koniecznej do dalszego rozwoju elektromobilności w Polsce. "Rz" przypomina, że PiS zostawił branżę w kiepskim stanie. Mamy problemy z rozwojem floty pojazdów elektrycznych, a szybkie ładowarki dla elektryków są u nas budowane najwolniej w Europie.
Gdyby UE nie zaakceptowała transferu środków na inne cele, pieniądze mogłyby przepaść. Z drugiej strony anulowanie całego projektu jeszcze na tym etapie, mogłoby ograniczyć potencjalne straty w przyszłości.