Czy AI zabierze moją pracę? Dynamiczny rozwój narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji, takich jak choćby ChatGPT, sprawił, że coraz więcej osób zadaje sobie takie właśnie pytanie. W marcu ubiegłego roku świat obiegł raport analityków banku Goldman Sachs, którzy prognozują, że w kolejnych latach AI może zlikwidować nawet 300 mln miejsc pracy w USA i Europie.
Równie niepokojące wnioski płyną także z ubiegłorocznego raportu firmy McKinsey, z którego wynika, że do 2030 r. możliwe będzie zautomatyzowanie zadań stanowiących nawet 30 procent godzin, które są obecnie przepracowywane w gospodarce USA. O ile dość łatwo sobie wyobrazić scenariusz, w którym sztuczna inteligencja zastępuje nas w wykonywaniu powtarzalnych czynności, o tyle są zawody, które na rewolucję AI wydają się odporne. Przynajmniej na razie. Takim zawodem jest choćby lekarz. Ale czy na pewno?
Naukowcy z Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu postanowili sprawdzić, jak AI poradziłaby sobie z egzaminem z medycyny. Jak tłumaczą, jednym z powodów, dla których zdecydowali się na taki test, jest fakt, że coraz więcej pacjentów wykorzystuje narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji do stawiania "autodiagnozy", co może być potencjalnie niebezpiecznie.
Rozmawiając o chorobach ze znajomymi czy pacjentami często słyszymy, że ktoś sprawdził w wyszukiwarce internetowej Google objawy, które u niego występują, i na tej podstawie sam postawił sobie diagnozę
- zauważa doktor Szymon Suwała z Katedry Endokrynologii i Diabetologii Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UMK. - Te możliwości jeszcze się poszerzają, bo z ChatemGPT czy Gemini można porozmawiać o swoich chorobach. Oba czaty bazują na informacjach z Google lub innych wyszukiwarek, więc nie dajmy się nabrać, ich diagnoza nie będzie lepsza - dodaje.
By to udowodnić, naukowcy "poprosili" ChatGPT (stworzony przez Open AI, a obecnie najpopularniejszy model językowy generujący odpowiedzi na zadane pytania) o rozwiązanie egzaminu specjalizującego z "interny" (tak potocznie określa się dział medycyny, zajmujący się schorzeniami narządów wewnętrznych). "Usunęliśmy część pytań, na które ChatGPT nie byłby w stanie odpowiedzieć z przyczyn technicznych, czyli np. zawierających obrazki lub elementy analityczne powiązane z innym pytaniem" – wyjaśnia dr Suwała
ChatGPT do egzaminu, który składa się w sumie ze 120 pytań, przystąpił aż dziesięciokrotnie. I za każdym razem go oblał. W żadnym z testów sztuczna inteligencja nie preszła nawet do części ustnej, czyli nie zdobyła 60 proc. punktów. Odpowiedzi poprawne mieściły się między 47,5 a 53,3 proc. Podczas analizy odpowiedzi naukowcy odnotowali, że ChatGPT kiepsko radził sobie z pytaniami, w których chodziło o wykorzystanie konkretnego słowa klucza, które lekarz, wiedząc, o co w pytaniu chodzi, umiał znaleźć i zastosować. Ciekawostką było też to, że czasami sztuczna inteligencja znała prawidłową odpowiedź, ale ostatecznie zaznaczała inną, błędną.
Za każdym razem oprócz konkretnej odpowiedzi dostawaliśmy opis, dlaczego ChatGPT wybrał akurat tę. I właśnie wtedy zauważyliśmy, że wielokrotnie zaznaczał odpowiedź złą, po czym opisywał proces decyzyjny tak, jakby znał inną, właściwą odpowiedź. Dlaczego tak się działo? Nie wiemy
– mówi dr Suwała.
Co ciekawe, o ile w Polsce ChatGPT sromotnie oblał "internę", o tyle w są kraje, w których udawało mu się zdać egzamin dla medyków. Tak było w USA, gdzie sztuczna inteligencja z powodzeniem rozwiązała test USMLE (United States Medical Licensing Examination). To składający się z trzech etapów egzamin dla przyszłych medyków, którzy chcą podjąć pracę w USA.
Jak przypominają badacze z UMK, w Polsce student kończący medycynę otrzymuje dyplom lekarza. Żeby zdobyć pełne prawo wykonywania zawodu, w trakcie stażu podyplomowego lub ostatniego roku studiów, musi zdać Lekarski Egzamin Końcowy (LEK). Aby go zaliczyć, trzeba odpowiedzieć na 56 proc. z 200 pytań. LEK wydaje się najbardziej adekwatnym egzaminem do USMLE. Tak jak w USA, tak i w Polsce ChatGPT poradził sobie z LEK, co również sprawdzili badacze z Bydgoszczy. – To są prostsze pytania, obejmują raczej podstawowe zagadnienia, bo lekarze odpowiadają na nie zaraz po studiach – mówi dr Suwała.
– Sztuczna inteligencja może zdać egzamin, ale nie będzie w stanie wyleczyć pacjenta – wyjaśnia.
Nauki medyczne, wbrew pozorom, nie są naukami ścisłymi. One mają więcej wspólnego z naukami humanistycznymi. Nie bez kozery mówi się o sztuce lekarskiej. Bardzo często mając kontakt z pacjentem, widzimy pewne niuanse, których sztuczna inteligencja może nie zauważyć. Często mówimy studentom, że choroby książek nie czytają. Pacjent może cierpieć na kilka różnych chorób, może mieć kilka innych schorzeń, może być genetycznie inaczej zbudowany i nagle się okazuje, że choroba, która wydawała się prosta, logiczna, dokładnie opisana, przebiega u pacjenta zupełnie inaczej. Czy sztuczna inteligencja będzie w stanie połączyć wszystkie składowe? Być może w przyszłości tak, natomiast nie sądzę, żeby to była kwestia najbliższych dni, tygodni, miesięcy czy nawet lat. Myślę, że to będą dekady.
- podkreśla naukowiec.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że AI już teraz może stanowić solidne wsparcie dla medyków. Już od kilku lat tego rodzaju narzędzia wykorzystywane są m.in. do rozpoznawania zmian nowotworowych, w ortopedii do diagnostyki złamań, w patomorfologii do oceny preparatów i w projektowaniu leków.