Elon Musk jednak nie przekaże Trumpowi 45 milionów dolarów. "Nie jestem członkiem kultu"

Elon Musk nie będzie przekazywał 45 mln miesięcznie na kampanię wyborczą Donalda Trumpa, choć przyznał, że zamierza wspierać kandydata republikanów mniejszymi dotacjami za pośrednictwem utworzonego przez siebie komitetu America PAC.
MUSK-TESLA/XAI
Fot. REUTERS/David Swanson

W ubiegłym tygodniu dziennik "The Wall Street Journal", powołując się na swoje źródła poinformował, że najbogatszy człowiek na świecie zamierza niezwykle hojnie wspierać kampanię wyborczą Donalda Trumpa. Z ustaleń "WSJ" wynikało, że Elon Musk będzie przekazywać na rzecz kandydata Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich kwotę 45 mln dolarów miesięcznie.

Tym samym Musk miał dołączyć do szeregu konserwatywnych technokratów z Doliny Krzemowej, którzy wyrazili swoje pełne poparcie dla byłego prezydenta USA. W tej grupie znaleźli się m.in. współzałożyciel PayPala, Peter Thiel, Ben Horowitz (współzałożyciel spółki venture capital Andreessen Horowitz), Joe Lonsdale (Palantir), a także miliarder Doug Leone. 

We wtorek wieczorem Musk zaprzeczył jednak jakoby zamierzał wspierać Trumpa tak wielkimi dotacjami. W rozmowie z prawicowym komentatorem politycznym Jordanem Petersonem stwierdził, że doniesienia "WSJ" nie są zgodne z prawdą, choć jednocześnie potwierdził, że utworzył komitet America PAC, za pośrednictwem którego zamierza przekazywać mniejsze środki na kampanię wyborczą.

Przekazuję pewne datki na rzecz America PAC, ale na znacznie niższym poziomie, a kluczowymi wartościami Pac są wspieranie merytokracji i wolności jednostki. Republikanie są w większości, choć nie całkowicie, po stronie wolności

- dodał później Elon Musk w jednym ze wpisów zamieszonych na portalu X.

Super PAC to rodzaj komitetu wyborczego, który może zbierać nieograniczone kwoty na wydatki podczas kampanii wyborczej - takie jak np. reklamy, ale nie przekazuje datków bezpośrednio dla kandydata. Tego rodzaju komitety są coraz popularniejsze zarówno wśród demokratów, jak i republikanów.

"Nie jestem członkiem kultu". Musk dystansuje się od Trumpa

W rozmowie z Petersonem Elon Musk kilkakrotnie dystansował się od Donalda Trumpa. Stwierdził m.in., że nie "zapisał się do kultu jednostki", choć przyznał jednocześnie, że Trump wykazał się "wielką odwagą" po próbie zamachu na jego życie.

"Moim celem jest promowanie zasad, które uczyniły Amerykę wielką" - przekonywał. "Nie powiedziałbym, że jestem przykładem MAGA (Make America Great Again - ruch polityczny wspierający Donalda Trumpa). Uważam, że Ameryka już JEST wspaniała, bliżej mi więc do M-A-G - chcę by Ameryka była jeszcze większa" - dodał.

Warto zauważyć, że wcześniej Musk wykazał się znacznie większym entuzjazmem w stosunku do Trumpa Tuż po nieudanej próbie zamachu na życie byłego prezydenta USA nazwał go "największym twardzielem od czasów Theodore'a Roosevelta". Wcześniej zamieścił serię wpisów na portalu X, w których wyrażał poparcie dla Trumpa, jednocześnie ostro krytykując politykę prezydenta Joe Bidena.

Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na to, że Elon Musk zdystansował się od Trumpa i ruchu MAGA tuż po tym, gdy Joe Biden wycofał się z wyścigu o prezydenturę i przekazał swoje poparcie dla Kamali Harris, która prawdopodobnie będzie kandydatką Partii Demokratycznej w nadchodzących wyborach.

Co ciekawe, w przeszłości Muskowi i Trumpowi wcale nie było po drodze. W 2022 r. były prezydent USA zamieścił na portalu Truth Social wpis, w którym Republikanów - delikatnie mówiąc - ośmieszył miliardera.

"Kiedy Elon Musk przyszedł do Białego Domu, prosząc mnie o pomoc we wszystkich swoich dotowanych projektach [...] mówiąc mi, że jest wielkim fanem Trumpa i Republikaninem, mogłem powiedzieć: 'upadnij na kolana i błagaj', a on by to zrobił" - napisał wówczas Trump.

Również Musk wielokrotnie odcinał się Trumpowi. "To nie jest tak, że go nienawidzę, ale nadszedł czas, aby Trump odwiesił kapelusz i popłynął w stronę zachodzącego światła" - napisał Musk we wpisie zamieszczonym na portalu X 11 lipca 2022 roku.

"Czy naprawdę potrzebujemy byka w sklepie z porcelaną !?" - dodał Musk. "Uważam też, że maksymalny prawny wiek rozpoczęcia kadencji prezydenckiej powinien wynosić 69 lat" - zauważył.

Więcej o: