Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy Nvidia stała się królem amerykańskiej giełdy. W krótkim czasie producent układów graficznych trafił do grona trzech najdroższych spółek notowanych na Wall Street. Był to efekt gigantycznego zapotrzebowania na chipy AI, których to firma z Santa Clara jest dziś największym producentem.
Ostatnie tygodnie nie były jednak dla koncernu zbyt łaskawe. Najpierw w ubiegłą środę zaraz po publikacji - bądź co bądź solidnych - wyników finansowych za ostatni kwartał, akcje przedsiębiorstwa staniały o niemal 7 procent - do 116 dolarów. To był jednak dopiero początek rajdu w dół.
We wtorek akcje Nvidia staniały o ponad 10 proc., (9,53 proc. w czasie trwania sesji i 0,86 proc. w handlu posesyjnym), co oznacza, że kapitalizacja rynkowa skurczyła się o niemal 280 mld dolarów.
Jak zauważają eksperci, to największy jednodniowy spadek wartości amerykańskiej spółki w historii Wall Street.
Co się stało? O ile ubiegłodniowe spadki trudno było wyjaśnić (analitycy wskazywali, że walory taniały, bo rozpieszczeni inwestorzy nie chcieli jedynie bardzo dobrych, ale rewelacyjnych wyników), to jednak tym razem znacznie łatwiej jest wskazać konkretnego "winowajcę". A jest nim Departament Stanu USA, który we wtorek wydał wezwanie sądowe dotyczące postępowania antymonopolowego, z którym mierzy się obecnie Nvidia. Amerykańskiemu koncernowi zarzuca się wykorzystywanie swojej dominującej pozycji na rynku chipów AI. Chodzi m.in. o rzekome "karanie" nabywców, którzy, poza układami Nvidia, korzystają również z procesorów innych dostawców.
Analitycy szacują, że koncern z Santa Clara kontroluje od 70 do 95 procent rynku układów AI. Firmie trudno będzie więc uciec od kolejnych oskarżeń o praktyki monopolistyczne. I prawdopodobnie stąd wynikła nagła ucieczka inwestorów od papierów spółki.
Wpływ na spadek wartości Nvidii mogą mieć również problemy z produkcją nowej serii chipów AI, które są oparte na architekturze Blackwell. Mają być one od siedmiu do trzydziestu razy szybsze od procesorów H100 z serii Hopper, czyli najpopularniejszych obecnie jednostek do obliczeń z zakresu sztucznej inteligencji.
W ubiegłym tygodniu Jensen Huang, CEO Nvidii przyznał otwarcie, że proces produkcji nowych układów postępuje wolniej od oczekiwań, co może mieć przełożenie na gorszą dostępność. Jednocześnie zapewnił, że firma wprowadziła odpowiednie poprawki do procesu produkcyjnego, co przełoży się na lepszą dostępność układów Blackwell, począwszy od czwartego kwartału 2024.
Gigantyczne spadki na akcjach Nvidii miały rzecz jasna wpływ na majątek założyciela i prezesa tej spółki. Jak szacuje Bloomberg, majątek Jensena Huanga tylko w ciągu jednej doby skurczył się o prawie 10 mld dolarów.
W efekcie Huang zanotował spadek w zestawieniu Bloomberg Billionaires. Z majątkiem szacowanym na 94,9 mld dolarów zajmuje w nim 18. miejsce. Na problemach Huanga skorzystało rodzeństwo Waltonów - Alice, Jim i Rob (dzieci założyciela sieci Walmart Sama Waltona). Jensen Huang wciąż nie ma jednak na co narzekać. Na przestrzeni ostatniego roku wartość jego majątku niemalże się podwoiła.