Białoruś odpaliła własnego YouTube'a. Mińsk odtrąbił już wielki sukces

Pierwsza informacja o tym, że Białoruś stworzy własną platformę wideo, która miałaby być w kraju "zamiennikiem" serwisu YouTube, pojawiła się już w maju 2024 roku - przypomina portal belsat.eu. W czwartek reżim w Mińsku uruchomił serwis Videobel.by i od razu ogłosił sukces.
Aleksander Łukaszenka
Fot. Shutterstock/Sasa Dzambic Photography/Videobel.by

Videobel, klon YouTube'a, na polecenie Aleksandra Łukaszenki powstał w niecały rok. "Społeczno-polityczne treści wiodących białoruskich mediów są teraz zebrane w jednym miejscu. Na portalu zostaną umieszczone internetowe transmisje kanałów i ważne transmisje na żywo, w szczególności z wydarzeń, w których bierze udział głowa państwa" - podaje portal Belta.by

Zobacz wideo Michał Kacewicz: Białoruskie KGB niesłusznie jest traktowane w Polsce z pogardą

Odpowiedź Białorusi na YouTube. Mińsk uruchomił Videobel

Reżim Łukaszenki uznał w ubiegłym roku, że należy stworzyć własną platformę wideo, ze względu na to, że YouTube blokuje treści propagandowe. - Jesteśmy za bezpieczeństwem informacji, doskonale zdajemy sobie sprawę, że prawdy nikt nie lubi. Jest cięta, próbuje się ją blokować, zamykać, przy czym poszczególne projekty, kanały. Naszym zadaniem jest zapewnienie sobie bezpieczeństwa w środowisku informacyjnym - powiedziała dyrektor generalna Białoruskiej Agencji Telegraficznej Irina Akułowicz.

Portal Videobel.by
Portal Videobel.byFot. Zrzut ekranu/Videobel.by

Portal Belsat.eu podaje, że zadanie stworzenia Videobel powierzono białoruskiemu państwowemu koncernowi telekomunikacyjnemu A1. Koszt uruchomienia szacowano początkowo na 600-700 tysięcy dolarów, jeśli wykorzystane zostanie istniejące oprogramowanie VOKA. Białoruscy hakerzy dotarli jednak do maili, z których wynika, że po miesiącu negocjacji BiełTA musiała zaakceptować, że budowa platformy będzie kosztować 1,5-2 miliony dolarów, a jej obsługa kolejny milion rocznie.

Platforma dopiero co ruszyła, a Białoruś już odtrąbiła sukces

Belsat.eu podkreśla, że łukaszenkowska propaganda już ogłosiła sukces i zapowiedziała rychłe przejście białoruskich i światowych twórców na videobel.by. "Wcześniej zapowiadała też, że będzie to oznaczać kres YouTube - przynajmniej na Białorusi" - czytamy. Eksperci są jednak sceptyczni. Dotąd żadnemu z państw, które zapowiadały stworzenie własnego odpowiednika serwisu YouTube, nie udało się złamać hegemonii amerykańskiego giganta. - Wynika to z faktu, że platformy takie nie są w stanie pozyskać wystarczająco dużo oryginalnych treści. Pozostaje tylko kraść, co robi większość rosyjskich platform, piracąc kontent z YouTube’a. Ale jeśli dana platforma kradnie treści, to żadni oryginalni twórcy na nią nie przejdą - wyjaśnia rosyjski ekspert IT Michaił Klimarow, dyrektor rosyjskiej organizacji "Stowarzyszenie obrony Internetu". Jego zdaniem stworzenie "zabójcy YouTube’a" za 2 miliony dolarów jest śmieszne i dodaje, że byłby to już "siódmy zabójca YouTube’a od kiedy pamięta".

Więcej o: