Chiny przeprowadziły na międzynarodowych wodach test międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM). To pierwszy raki tekst od ponad 40 lat. Pekin twierdzi, że były to rutynowe testy, niewymierzone w żaden konkretny kraj, ani cel, czytamy na stronie BBC. Ponadto Chiny miały poinformować rządy innych krajów o testach. Jednocześnie jednak Japonia twierdzi, że nie dostała ostrzeżenia i razem z Australią i Nową Zelandią wyraziła swoje wątpliwości.
Analitycy zwracają jednak uwagę, że były to nietypowe testy, bo zazwyczaj Pekin przeprowadza je na wewnętrznym terytorium, a nie na międzynarodowych wodach. - Gdyby zrobiły to USA, nie byłoby w tym nic niezwykłego, ale w przypadku Chin jest to niespotykane - tłumaczył BBC Ankit Panda, analityk pocisków nuklearnych. Dodał, że Chiny przechodzą "atomową modernizację", która już poskutkowała znaczącymi zmianami, a testy rakiety tylko potwierdzają nowe podejście.
Ankit Panda uważa jednak, że Chiny nie planowały wysyłać politycznej wiadomości. Niemniej "bez wątpienia, jest to przypomnienie, że nuklearna dynamika w Azji szybko się zmienia". Inni analitycy widzą to jednak inaczej. Leif-Eric Easley, profesor stosunków międzynarodowych na Ewha Women's University w Korei Południowej, uważa, że był to kolejny sygnał dla Stanów i ich sojuszników w regionie.
- Dla Waszyngtonu przesłanie jest takie, że bezpośrednia interwencja w konflikt w Cieśninie Tajwańskiej oznaczałaby narażenie USA na atak - powiedział Easley. A wobec sojuszników Stanów - dodał - to prowokacja i demonstracja zdolności Chin do walki nie wielu frontach jednocześnie.
Japonia wyraziła poważne wątpliwości w sprawie testów Chin. Australia powiedziała wprost, że były to działania destabilizujące i domagała się wyjaśnień od Pekinu. Nowa Zelandia stwierdziła, że było to niemile widziane i niepokojące.
Testy mogą bowiem zwiększać napięcia w spornym regionie Indo-Pacyfiku, a analitycy twierdzą, że w ten sposób Chiny pokazały swoje większe możliwości nuklearne w zakresie broni dalekiego zasięgu. USA już w ubiegłym roku ostrzegały, że Chiny budują potencjał nuklearny w ramach systemu obrony, a ich rakiety o zasięgu 5,5 tys. km sprawiają, że Stany są w ich zasięgu. Wciąż jednak ocenia się, że arsenał nuklearny Pekinu stanowi mniej niż 1/5 tego, co posiadają USA oraz Rosja. Ponadto Chiny od dawna utrzymują, że broń jądrowa ma jedynie charakter odstraszający.