Chiny nie robiły tego od dekad. To był wyjątkowy test. Pekin pręży muskuły na wodach międzynarodowych

Chiny przeprowadziły pierwsze od dekad testy międzykontynentalnej rakiety balistycznej. Co więcej, zrobiły to na międzynarodowych wodach. Analitycy twierdzą, że mógł być to pokaz siły. Szczególnie że mimo zapewnień Chin o poinformowaniu innych krajów o testach, rząd Japonii stwierdził, że nic o nich nie wiedział.
Chiński niszczyciel podczas wspólnych manewrów z Rosją - zdjęcie ilustracyjne
Fot. REUTERS/Russian Defence Ministry

Chiny przeprowadziły na międzynarodowych wodach test międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM). To pierwszy raki tekst od ponad 40 lat. Pekin twierdzi, że były to rutynowe testy, niewymierzone w żaden konkretny kraj, ani cel, czytamy na stronie BBC. Ponadto Chiny miały poinformować rządy innych krajów o testach. Jednocześnie jednak Japonia twierdzi, że nie dostała ostrzeżenia i razem z Australią i Nową Zelandią wyraziła swoje wątpliwości. 

Zobacz wideo Chiny zaatakują Tajwan? Miłosz Wiatrowski-Bujacz: Obawy wróciły ze zdwojoną siłą

Chiny przeprowadziły wyjątkowy tekst. Nie robili tego od dekad

Analitycy zwracają jednak uwagę, że były to nietypowe testy, bo zazwyczaj Pekin przeprowadza je na wewnętrznym terytorium, a nie na międzynarodowych wodach. - Gdyby zrobiły to USA, nie byłoby w tym nic niezwykłego, ale w przypadku Chin jest to niespotykane - tłumaczył BBC Ankit Panda, analityk pocisków nuklearnych. Dodał, że Chiny przechodzą "atomową modernizację", która już poskutkowała znaczącymi zmianami, a testy rakiety tylko potwierdzają nowe podejście. 

Ankit Panda uważa jednak, że Chiny nie planowały wysyłać politycznej wiadomości. Niemniej "bez wątpienia, jest to przypomnienie, że nuklearna dynamika w Azji szybko się zmienia". Inni analitycy widzą to jednak inaczej. Leif-Eric Easley, profesor stosunków międzynarodowych na Ewha Women's University w Korei Południowej, uważa, że był to kolejny sygnał dla Stanów i ich sojuszników w regionie. 

- Dla Waszyngtonu przesłanie jest takie, że bezpośrednia interwencja w konflikt w Cieśninie Tajwańskiej oznaczałaby narażenie USA na atak - powiedział Easley. A wobec sojuszników Stanów - dodał - to prowokacja i demonstracja zdolności Chin do walki nie wielu frontach jednocześnie. 

Problemy w regionie Indo-Pacyfiku. Chińskie testy rakiety nie pomogły

Japonia wyraziła poważne wątpliwości w sprawie testów Chin. Australia powiedziała wprost, że były to działania destabilizujące i domagała się wyjaśnień od Pekinu. Nowa Zelandia stwierdziła, że było to niemile widziane i niepokojące. 

Testy mogą bowiem zwiększać napięcia w spornym regionie Indo-Pacyfiku, a analitycy twierdzą, że w ten sposób Chiny pokazały swoje większe możliwości nuklearne w zakresie broni dalekiego zasięgu. USA już w ubiegłym roku ostrzegały, że Chiny budują potencjał nuklearny w ramach systemu obrony, a ich rakiety o zasięgu 5,5 tys. km sprawiają, że Stany są w ich zasięgu. Wciąż jednak ocenia się, że arsenał nuklearny Pekinu stanowi mniej niż 1/5 tego, co posiadają USA oraz Rosja. Ponadto Chiny od dawna utrzymują, że broń jądrowa ma jedynie charakter odstraszający. 

Więcej o: