22 października 2024 roku Jarosława Juszkiewicza w nawigacji Google Maps zastąpił robot. Kierowcy zamiast lubianego lektora słyszą głos wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Lektor długo nie pozostał jednak bezrobotny. W poniedziałek (28 października) o zatrudnieniu Jarosława Juszkiewicza poinformował Orlen.
- Towarzyszył nam w podróży samochodem przez piętnaście lat. Czasem sprawdzał nas na manowce, kierował nas na południe, chociaż nikt nie wiedział, gdzie do diabła jest to południe. Nie wyobrażacie sobie, żeby tego głosu miało zabraknąć? My tak samo, dlatego chcemy, by jego głos towarzyszył nam przez kolejne miliony kilometrów. Mamy zaszczyt ogłosić, że Jarosław Juszkiewicz zgodził się rozpocząć z nami współpracę. W dobie AI kierujmy się sercem i intuicją - mówi w specjalnym nagraniu Lida Kołucka dyrektor ds. sponsoringu.
Jarosław Juszkiewicz ma w koncernie wspierać "projekty społeczne oraz promocyjne". - Marka zaproponowała mi współpracę i z przyjemnością ją podjąłem - mówi nam lektor. Szczegóły dotyczące współpracy i dokładnych akcji, w których będzie brał udział Jarosław Juszkiewicz, są na razie tajne.
Orlen nie był jedyny, jak mówi na lektor. - Było bardzo dużo zapytań - opowiada Jarosław Juszkiewicz. Do lektora miały zgłosić się również dwie stacje radiowe, ale oferty te zostały odrzucone. Jarosław Juszkiewicz jest bowiem współautorem audycji "Rzecz Technologiczna" i podcastów dokumentalnych w Radiu 357.
To nie pierwszy raz, gdy Juszkiewicz przestał być głosem Google Maps. Ostatni raz zrezygnowano z niego w 2020 roku, ale po licznych głosach ubolewania nad tą zmianą, lektor został przywrócony.
- Jak zobaczyłem, że 99,7 procent komentarzy pod moim pożegnalnym filmikiem na YouTube jest pozytywnych, nasunęła mi się refleksja, że chyba byłem dla niektórych czymś więcej niż tylko głosem w smartfonie. Uświadomiłem sobie, że byłem towarzyszem podróży, gdy jechali sami. Kimś, z kim mogli w dziwny sposób, ale jednak porozmawiać. I być może dlatego tak emocjonalnie zareagowali na wiadomość, że już głosem nawigacji Google'a nie będę. Bo się do mnie przyzwyczaili. Byłem osobą, która zawsze na nich w samochodzie czeka - opowiadał o tym w rozmowie z Gazeta.pl lektor.
Wtedy Google tłumaczył, że zdecydowała się zastąpić lektora syntetycznym głosem, aby zwiększyć dokładność komunikatów. Informacje gdzie skręcić miały być mniej ogólne i odnosić się do wyróżniających się punktów na trasie. Przykładowo zamiast "skręć za 300 metrów", możemy usłyszeć "skręć za kościołem".