Na nowego iPada mini czekałem od lat. Teraz czuję w ustach słodko-gorzki smak [TEST]

Daniel Maikowski
Po nowym iPada mini spodziewałem się wiele. Być może zbyt wiele. Owszem, to bez wątpienia najlepszy "mały iPad" w historii. Sęk w tym, że mógł, a nawet powinien, być jeszcze lepszy. Szczególnie że od premiery jego poprzednika minęły ponad trzy lata.
iPad mini (2024)
Apple

Nigdy nie ukrywałem, że iPad mini to - obok MacBooka Air - mój ulubiony sprzęt Apple. O ile duże iPady z potężnymi układami M3 i M4 stały się w zasadzie pełnoprawnymi komputerami mogącymi rywalizować z MacBookiem Pro, o tyle mniejszy tablet "nie kanibalizuje" żadnego urządzenia. 

Zobacz wideo Zbyt wielki, by upaść. iPad Pro (2022) to wydajnościowa bestia, którą trudno okiełznać [TOPtech]

Na premierę nowego iPada mini czekałem więc z niecierpliwością. Szczególnie że w ostatnim czasie Apple traktował tę serię po macoszemu. Dość powiedzieć, że ostatni mały iPad (6. generacji) miał swą premierę jeszcze we wrześniu 2021. Teraz gdy nowy iPad mini (2024) trafił w moje ręce, mam... mieszane uczucia. Nie zrozumcie mnie źle, to bez wątpienia najlepszy iPad mini w historii. Sęk w tym, że Apple podszedł do tego urządzenia nieco zbyt zachowawczo.

embed

iPad mini (2024) - co najbardziej mi się spodobało?

iPad mini, tak jak i jego poprzednik, zachwyca minimalistycznym designem. Przy swych kompaktowych wymiarach, świetnie sprawdza się w takich zastosowaniach jak czytanie e-booków, tworzenie notatek, granie czy oglądanie filmów i seriali. W przeciwieństwie do "dużych" iPadów urządzenie bez problemu zmieści się w niewielkiej torebce, a nawet w wewnętrznej kieszeni kurtki czy marynarki. Nie ukrywam, że już sam fakt, że iPada mini możemy mieć zawsze pod ręką, potrafi dostarczyć niezłej frajdy.

embed

Nowy iPad mini jest też przy tym całkiem wydajnym urządzeniem. Apple zastosował tu układ A17 Pro, czyli ten sam, który napędza iPhone'a 15 Pro. Teoretycznie producent mógłby wyposażyć ten tablet w nowszy procesor A18 Pro czy nawet znane z iPada Pro i MacBooka potężne jednostki M2 lub M3, ale byłaby to sztuka dla sztuki. Mówimy tu w końcu o sprzęcie stworzonym głównie z myślą o konsumpcji multimediów, a nie o renderowaniu filmów w rozdzielczości 4K.

embed

Podczas dwóch tygodni testów ani razu nie natrafiłem na sytuację, w której iPadowi mini zabrakłoby mocy. System iOS 18 i poszczególne aplikacje działają na tym urządzeniu bardzo płynnie. W benchmarku GeekBench 6 iPad mini osiągnął rezultaty porównywalne z iPhonem 15 Pro/Pro Max, co nie jest zaskoczeniem, bo urządzenia te dysponują niemalże bliźniaczą specyfikacją techniczną.

embed

Cieszy fakt, że Apple wreszcie zrezygnował z wariantu iPada mini z 64 GB pamięci wewnętrznej. Teraz w najtańszym wariancie dostajemy od razu 128 GB. Dwukrotnie większa - w porównaniu z iPadem mini 6. generacji - jest też ilość pamięci RAM. iPad mini (2024) ma 8 GB RAM i tę zmianę można wyraźnie odczuć podczas pracy w kilku aplikacjach jednocześnie.

embed

Tak, jak wspomniałem wcześniej, iPad mini świetnie sprawdza się jako narzędzie do tworzenia odręcznych notatek i szkiców. Pomaga w tym z pewnością fakt, że urządzenie to obsługuje nową generację rysika Apple Pencil Pro - wraz z gestami. Przykładowo, w aplikacji Nebo ściśnięcie rysika otwiera nową paletę, a dwukrotne dotknięcie pozwala przełączyć się pomiędzy ołówkiem oraz gumką. Nie zabrakło też funkcji zbliżeniowej, dzięki której wiemy, gdzie dokładnie rysik dotknie ekranu. Na bocznej krawędzi iPada mini umieszczono magnetyczne złącze, które umożliwia bezprzewodowe ładowanie Apple Pencil.

Warto dodać, że aktualizacji doczekały się też moduły łączności. Najnowszy iPad mini obsługuje standard Wi-Fi 6E oraz Bluetooth 5.3. Do urządzenia możemy podpiąć wirtualną kartę eSIM, ale zabrakło tu fizycznego slotu kart nanoSIM.

embed

iPad mini (2024) - co najbardziej mnie rozczarowało?

Skoro więc jest tak dobrze, to dlaczego wcześniej pisałem o niedosycie? Bo uważam, że zmian, które wnosi nowa generacja iPada mini, jest po prostu zbyt mało. Szczególnie że premierę nowego modelu i poprzednika (iPad 6. generacji) dzielą aż trzy lata.

Nowy iPad mini dysponuje tym samym wyświetlaczem Liquid Retina, co model z 2021 r. O ile rozumiem, powody, dla których Apple nie zdecydował się na wyposażenie go w jeszcze mocniejszy procesor, o tyle ekran Liquid Retina XDR (OLED) z odświeżaniem 120 Hz byłby w przypadku iPada mini absolutnym gamechangerem. Granie w gry, czy oglądanie filmów na takim panelu to zupełnie inne doświadczenie.

embed

Elementów skopiowanych ze starszego modelu jest zresztą więcej. iPad mini nie obsługuje funkcji Face ID. Urządzenie odblokujemy tylko za pomocą czytnika linii papilarnych (Touch ID), który został umieszczony w przycisku blokowania i odblokowania urządzenia. Przednia kamera nadal znajduje się na górnej krawędzi iPada, mimo że w innych iPadach została przeniesiona na dłuższą krawędź, gdyż takie rozwiązanie sprawdza się lepiej w przypadku rozmów wideo. 

Żadnych zmian nie doczekał się też główny aparat. To nadal pojedyncze oczko 12 MP. O ten detal kopii kruszyć jednak nie będę, bo -  jak dla mnie - iPad mini w ogóle mógłby być pozbawiony tylnej kamery. Znacznie bardziej zirytował mnie natomiast fakt, że iPad mini nie obsługuje rysika Apple Pencil 2. generacji. To jedna z tych decyzji Apple, co do których trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie.

embed

iPad mini (2024) - WERDYKT

Nowy iPad mini to kawał solidnego sprzętu, który sprawdzi się zarówno jako czytnik e-booków, podręczny notatnik, jak i multimedialne centrum rozrywki. Podczas testów przez cały czas chodziła za mną jednak myśl, że mogliśmy dostać jeszcze lepszego iPada mini - z ekranem OLED, FaceID i kilkoma innymi udogodnieniami, które wyniosłyby to urządzenie na zupełnie inny poziom. 

Na koniec mam jednak coś pozytywnego. iPad mini w wersji z pamięcią 128 GB został wyceniony na 2 599 zł. Tyle samo kosztował na premierę iPad mini 6. generacji, ale wtedy w podstawowej wersji dostawaliśmy tylko 64 GB pamięci. Cieszy fakt, że Apple nie zdecydował się na podniesienie ceny, która - przynajmniej na polskim rynku - prezentuje się przez to całkiem atrakcyjnie. Oczywiście jak na standardy tej firmy.

Daniel Maikowski
Więcej o: