Na przełomie lat 80. i 90. XX w. rynek konsol i gier wideo był niemal całkowicie zdominowany przez dwie firmy – Nintendo i Segę. Ich rywalizacja była tak zacięta, że określano ją mianem "wojny konsol". Nie brakowało tu nieczystych zagrywek, złośliwych reklam, a konkurenci trafili nawet przed oblicze amerykańskiego Senatu, gdzie przerzucali się oskarżeniami o to, kto ma gorszy wpływ na dzieci.
Agresywna kampania marketingowa Segi sprawiła, że w 1992 roku za sprawą konsoli Mega Drive (czy też Genesis) firma z Shinagawy osiągnęła 55 proc. udziału w amerykańskim rynku konsol. Wówczas Nintendo wyprowadziło jednak decydujący cios. Była nim konsola Super Nintendo (SNES), która w krótkim czasie osiągnęła gigantyczny sukces sprzedażowy i zepchnęła Segę z pozycji rynkowego lidera.
SNES miał jednak pewną wadę. Konsola obsługiwała jedynie kartridże, które oferowały znacznie mniejszą pojemność od coraz popularniejszych płyt CD. A nowe gry stawały się bardziej "pamięciożerne". Poza tym firma z Kioto zdawała sobie sprawę, że Sega pracuje już nad akcesorium dodającym napęd CD do konsoli Mega Drive. Potrzebowała więc technologicznego partnera, który pomoże w zbudowaniu napędu optycznego dla SNES-a. I właśnie w tym momencie na scenę wkroczyło Sony.
W latach 80. XX wieku Sony było już potentatem na rynku elektroniki użytkowej. Mówimy tu przecież o firmie, która dała światu słynnego Walkmana i szereg innych przełomowych urządzeń audio. Ówczesny dyrektor generalny koncernu Norio Ohga nie był jednak szczególnie zainteresowany grami wideo. Do zmiany stanowiska przekonał go jeden z inżynierów Sony, Ken Kutaragi. Jego z kolei miłością do gier wideo zaraziła córka, która spędzała długie godziny przy konsoli Nintendo Entertainment System.
Zafascynowany nową branżą Kutaragi wraz ze swoim zespołem, ale w ścisłej tajemnicy przed zarządem Sony (mając jedynie ciche przyzwolenie prezesa Ohgi) zaprojektował chip audio Sony SPC 700. Ten ostatecznie nie trafił jednak do autorskiej konsoli Sony, ale do nowego urządzenia Nintendo, czyli wspomnianego już SNES-a.
Obie firmy były na tyle zadowolone z nawiązanej współpracy, że postanowiły ją kontynuować. Tak narodził się projekt SNES-CD. Układ był prosty: Sony wyprodukuje napęd CD dla konsoli Super Nintendo i będzie czerpać zyski ze sprzedaży płyt z grami na SNES, z kolei Nintendo będzie czerpać zyski ze sprzedaży samej konsoli, dodatkowego akcesorium oraz gier na kartridżach.
Wszystko zmieniło się latem 1991 r. podczas targów Summer Consumer Electronics Show w Chicago. To wtedy doszło do zdarzenia, które określane jest dziś mianem "największej zdrady w historii branży".
Pierwszego dnia targów nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy. Sony – zgodnie z planem – ogłosiło nawiązanie współpracy z Nintendo przy SNES-CD, jak również rozpoczęcie prac nad autorską konsolą PlayStation, która również miała powstać w partnerstwie z twórcami Mario i obsługiwać gry z Super Nintendo.
Dzień później o godzinie 9.00 prezes Nintendo of America Howard Lincoln wkroczył na scenę McCormick Place w Chicago i z dumą ogłosił, że Nintendo wyprodukuje napęd optyczny dla konsoli SNES we współpracy z... holenderskim Philipsem.
Powodem zdrady miała być niekorzystna dla Nintendo – przynajmniej zdaniem Hiroshiego Yamauchiego, prezesa koncernu – umowa, która dawała Sony prawo do zysków ze sprzedaży płyt CD z grami na Super Nintendo. W umowie z Holendrami takiego zapisu już nie było. Cały zysk ze sprzedaży gier miał trafić do Nintendo, a Philips zarabiałby jedynie na sprzedaży samego napędu.
Co ciekawe, nawet po "wbiciu noża w plecy" Sony przez kilka kolejnych miesięcy kontynuowało negocjacje z Nintendo, które dotyczyły wspólnego wydawania gier na PlayStation. Ostatecznie rana zadana przez Yamauchiego okazała się jednak zbyt głęboka, a zaufanie do byłego już biznesowego partnera – bezpowrotnie utracone.
W 1992 roku los PlayStation zawisł na włosku. Szef projektu, Ken Kutaragi, dwoił się i troił, aby przekonać swoich szefów, że prace nad konsolą muszą być kontynuowane, a Sony poradzi sobie bez Nintendo. Kutaragi wciąż odbijał się jednak od ściany.
Przełomowy moment nastąpił 24 czerwca 1992 r. Tego dnia w siedzibie Sony odbyło się burzliwe spotkanie zarządu, na którym szef projektu PSX po raz kolejny usłyszał, że projekt nie ma szans na sukces, a Sony nigdy nie powinno wchodzić na rynek gier wideo. Kutaragi postawił wszystko na jedną kartę. Postanowił zagrać na honorze prezesa firmy. Przypomniał mu o bolesnej zdradzie, która ośmieszyła Sony.
Czy chce pan siedzieć bezczynnie i zaakceptować to, co zrobiło Nintendo?
- zapytał w akcie desperacji Kutaragi. Norio Ohga podjął wyzwanie. Projekt PlayStation został uratowany.
PlayStation zadebiutowało na japońskim rynku 3 grudnia 1994 roku. Konsola zdecydowanie wyróżniała się na tle "nudnych" urządzeń Nintendo i Segi. Sony postawiło na nowoczesny design, który objął zarówno konsolę, jak również kontroler. W tym ostatnim przypadku nie obyło się jednak bez kontrowersji.
Gdy Teisuke Gotoh, dyrektor artystyczny, pokazał pada Kenowi Kutaragiemu, ten z miejsca odrzucił projekt. Gotoh nie zamierzał się poddać. Poszedł "poskarżyć się" samemu prezesowi Sony, a ten ku zaskoczeniu Kutaragiego uznał, że pomysł jest świetny.
PlayStation zachwycało jednak nie tylko wyglądam, ale również możliwościami graficznymi. Gdy firma po raz pierwszy zaprezentowała japońskim twórcom gier demo technologiczne swojego nowego urządzenia, ci z wrażenia łapali się za głowy.
Szczególnie że pod względem specyfikacji technicznej PlayStation - nawet biorąc pod uwagę tamte czasy - nie było "potworem". Konsola została wyposażona w 32-bitowy procesor RISC R3000A MIPS taktowany zegarem 33,8688 MHz, 2 MB RAM, 1 MB VRAM i pracowała w maksymalnej rozdzielczości 640x480.
Najważniejsze były jednak gry, a tych na PSX nie zabrakło. Do najlepszych tytułów na debiutancką konsolę Sony można zaliczyć takie produkcje jak: "Ridge Racer", "Metal Gear Solid", "Castlevania: Symphony of the Night, "Crash Bandicoot" czy "Gran Turismo".
Udany debiut PlayStation w rodzimej Japonii nie oznaczał jednak wcale, że Sony równie dobrze poradzi sobie na rynku globalnym. Najważniejszym polem bitwy były oczywiście Stany Zjednoczone, gdzie firma musiała podjąć walkę nie tylko ze swoim niedawnym partnerem Nintendo, ale również Segą, która znów postanowiła przypomnieć o sobie światu, tym razem za sprawą nowej konsoli Sega Saturn.
I tak jak Nintendo kilka lat wcześniej, tak i teraz Sega postanowiła zastawić na swojego rywala pułapkę. 11 maja 1995 r. podczas konferencji E3 w Los Angeles szef Sega of America Tom Kalinske poinformował, że Saturn trafi do sprzedaży "natychmiast", w cenie 399 dolarów. Ta informacja wprawiła szefów Sony w niemałą konsternację. Nie byli oni gotowi na tak rychłą premierę Saturna i spodziewali się, że obydwa urządzenia trafią na półki sklepowe mniej więcej w podobnym czasie.
Tym razem ostatnie słowo należało jednak do PlayStation. Dzień po wystąpieniu szefa Segi zaplanowana była konferencja Sony. Prezes Sony Interactive Entertainment Olaf Olafsson przywitał uczestników spotkania, a następnie poprosił Steve’ego Race’a, szefa północnoamerykańskiego oddziału SCE o wygłoszenie przemówienia. Race wszedł na mównicę z plikiem kartek, co zwiastowało dłuższe wystąpienie. Nic bardziej mylnego.
Two Ninety Nine
- stwierdził Steve Race, po czym natychmiast opuścił scenę. Nie była to żadna sekretna wiadomość, ale po prostu cena nowej konsoli na amerykańskim rynku. PlayStation miało kosztować 299 dolarów, czyli aż o 100 dolarów mniej niż Saturn. Dla Segi był to prawdziwy nokaut.
Gdy nastał wrzesień i PlayStation wystartowało z hukiem, wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż w przypadku premiery Saturna. Choć Sega obniżyła cenę Saturna o 100 dolarów, to jednak sprzedaż obydwu urządzeń nie była wcale porównywalna. PlayStation znikało z półek tak szybko, jak tylko udało nam się uzupełnić zapasy
- wspominał Lee Hutchinson, redaktor Ars Technica, który w latach 90. pracował w sieci sklepów Babbage.
Tylko w ciągu dwóch dni PlayStation sprzedało się lepiej niż Sega Saturn przez pięć miesięcy od premiery, a do końca roku urządzenie Sony rozeszło się już w ponad 800 tysiącach egzemplarzy. Dużym sukcesem okazał się również debiut PlayStation w Australii oraz Europie, gdzie PSX zyskiwało coraz większą przewagę nad konsolami piątej generacji od Nintendo i Segi.
Ogółem do dnia dzisiejszego Sony sprzedało ponad 102 mln egzemplarzy oryginalnego PlayStation. PSX nie jest dziś jednak wcale najpopularniejszą konsolą w historii japońskiego producenta. Ten tytuł dzierży jej następczyni, czyli PlayStation 2. To już jednak początek zupełnie innej opowieści.