Microsoft przywraca do życia kolejne strategie spod znaku Ensamble Studios. W ostatnich latach do graczy trafiły już m.in. ciepło przyjęte remastery pierwszych odsłon Age of Empires, a w 2024 roku swoją premierę miał remake Age of Mythology, czyli mojej ulubionej odsłony tej serii, która łączy w sobie elementy historii oraz mitologii.
Age of Mythology: Retold to doskonałe odświeżenie kultowego RTS-a. Twórcom ze studia World's Edge udało znaleźć odpowiedni balans pomiędzy klasycznym systemem rozgrywki i bardziej nowoczesnym interfejsem. Oprawa graficzna zachowała swój baśniowy urok, a fenomenalna ścieżka dźwiękowa przywraca piękne wspomnienia sprzed ponad dwóch dekad.
To był fatalny rok dla Ubisoftu – od kosztownej porażki Skull & Bones, przez pikujący kurs akcji na giełdzie, a skończywszy na opóźnionej premierze nowej odsłony serii Assassin’s Creed. Francuskie studio może pochwalić się jednak również niewątpliwym sukcesem. Jest nim Prince of Persia: The Lost Crown, czyli najnowsza odsłona jednej z najlepszych platformówek w historii.
The Lost Crown zachwyca dynamiczną rozgrywką, płynną animacją, ciekawymi zagadkami oraz oryginalną oprawą graficzną. Ważną rolę odgrywa tu rozwój postaci. Podczas zabawy odkrywamy nowe umiejętności, dzięki którym możemy odblokować niedostępne wcześniej obszary. Wisienką na torcie są jednak starcia z bossami. Każdy z nich wyróżnia się unikalnym stylem, co wymaga od nas przygotowania odpowiedniej strategii. Walka z Vahramem do dziś śni mi się po nocach…
Polski Bloober Team wziął się za bary z absolutnym klasykiem i jednym z najlepszych horrorów w historii gier. Choć obawy o sukces projektu były ogromne, to krakowskie studio wyszło z tego starcia zwycięsko. Silent Hill 2 to bez wątpienia jeden z najlepszych remake’ów ostatnich lat.
Twórcy gry odświeżyli oprawę graficzną i niemal całkowicie przebudowali system walki, zachowujący przy tym ducha pierwowzoru. Eksploracja tytułowego miasteczka Silent Hill jest jeszcze bardziej wciągająca, a ścieżka dźwiękowa autorstwa słynnego Akiry Yamaoki wciąż buduje mroczny i niepokojący klimat.
PlayStation ma za sobą kilka trudnych miesięcy. Zamieszanie wokół gry Concord, która została wycofana ze sprzedaży po dwóch tygodniach od premiery, oraz dość chłodne przyjęcie konsoli PlayStation 5 Pro sprawiły, że japońska marka potrzebowała sukcesu - czegoś, co da nam poczucie, że hasło "For The Players" wciąż ma rację bytu.
Dość niespodziewanym "zbawcą" Sony okazał się sympatyczny robot. Astro Bot nie jest grą dobrą. To tytuł znakomity, a przede wszystkim piekielnie grywalny i pełen oryginalnych rozwiązań gameplay'owych. To również bodaj najlepsza platformówka od czasów kultowego Rayman Legends (pomijam gry Nintendo, które od zawsze grają w innej lidze). A trudno o lepszą rekomendację z mojej strony.
Studio Machine Games, które w ostatnich latach trudniło się tworzeniem kolejnych odsłon strzelanek z serii Wolfenstein, tym razem wzięło na warsztat postać najsłynniejszego archeologa w historii kina. To nie miało prawa się udać. A jednak…
Indiana Jones and the Great Circle to przygodowa gra akcji, która w pełni oddaje ducha przygód Indy’ego. Fabuła wciąga od pierwszych chwil, prowadząc nas przez kolejne pieczołowicie odwzorowane lokacje, takie jak choćby Watykan czy Giza. Znajdziemy tu przemyślane zagadki środowiskowe, iście szalony system walki (w jakiej innej grze możemy bić nazistów pieczywem?), ale sercem rozgrywki pozostaje eksploracja i odkrywanie kolejnych sekretów.
Grafika zachwyca szczegółowością, a muzyka podkreśla atmosferę przygody, przywołując wspomnienia z kultowych filmów. Postać Indiany jest charyzmatyczna, a dialogi pełne humoru i charakterystycznego dla archeologa sarkazmu. Troy Baker, który użyczył głosu Indy’emu, wspiął się na absolutne wyżyny swoich umiejętności. Indiana Jones and the Great Circle to pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów filmowej sagi, ale dla każdego, kto szuka w grach tego, co najważniejsze: dobrej zabawy.