"To być może moment, w którym tematem powinny zainteresować się polskie służby!" - alarmuje na profilu "Z głową w gwiazdach" Karol Wójcicki, popularyzator astronomii. Dodaje, że pojawiły się nowe dane dotyczące deorbitacji lądownika Kosmos 482. "Na skutek powolnego hamowania atmosferycznego, już za kilka dni sonda ta spadnie na Ziemię" - czytamy.
Karol Wójcicki podkreśla, że zazwyczaj "deorbitacja kosmicznych śmieci nie stanowi większego zagrożenia, jednak tym razem sytuacja jest inna". Dodaje, że "półtonowy lądownik został zaprojektowany tak, aby przetrwać wejście w ekstremalnie gęstą atmosferę Wenus". Zatem zdaniem autora profilu "Z głową w gwiazdach" istnieje więc "duże prawdopodobieństwo, że ziemska atmosfera nie zrobi na nim większego wrażenia, a sonda dotrze na powierzchnię naszej planety w całości".
W tej sprawie specjalny komunikat wydała Polska Agencja Kosmiczna (POLSA). "Cały obiekt lub jego fragmenty mogą dotrzeć do powierzchni Ziemi. Ze wstępnych wyliczeń orbity obiektu moment wejścia w atmosferę ziemską przewiduje się w nocy z 9 na 10.05.2025 r. z oknem niepewności szacowanym obecnie na ok. 13-17 godzin. Zakres okna niepewności wynika z wykorzystania do predykcji trajektorii lotu obiektu różnych modeli obliczeniowych oraz informacji wejściowych. Oszacowania dopuszczają przelot obiektu nad Polską" - czytamy.
POLSA dodaje, że od 2 tygodni monitoruje obiekt i "na bieżąco będzie informować o zmianach predykcji". Jak z kolei czytamy na profilu "Z głową w gwiazdach", "aktualne prognozy wskazują, że najbardziej prawdopodobnym momentem deorbitacji (choć wciąż z około 13-godzinną niepewnością w obie strony!) będzie 10 maja o 6:28 czasu polskiego" Karol Wójcicki dodaje, że wówczas sonda powinna znajdować się w okolicach Wysp Kanaryjskich, kierując się na północny wschód, w stronę Europy. "Teoretycznie przez kolejnych 10 minut będzie ona przelatywała nad Hiszpanią, Francją, Niemcami, Czechami, aż w końcu dotrze nad Polskę" - informuje popularyzator astronomii.
Wskazuje, że przelot nad Polską spodziewany jest między godz. 6:36 a 6:37. "Trajektoria przebiegać będzie mniej więcej na osi: Wrocław-Piotrków Trybunalski-Biała Podlaska. Oznacza to, że znajdujemy się niebezpiecznie blisko potencjalnego miejsca deorbitacji" - uważa Karol Wójcicki. Dodaje, że orbita obiektu wciąż dynamicznie się zmienia. Jego zdaniem "sonda może jeszcze spowolnić i nieco przesunąć moment wejścia w atmosferę, co znacząco zmieni trajektorię jej przelotu nad Europą - i tak najpewniej się stanie, więc nie ma powodów do niepokoju".
Zobacz także: Szczątki rakiety Muska w Polsce. Więcej w tekście pt. "Incydent z szczątkami Falcon 9 w Polsce 'bezprecedensowy'. 'Wystawić Muskowi rachunek'".
Źródła:"Z głową w gwiazdach", POLSA