"Artefakt eksploracji kosmosu" może spaść w Polsce. Wszystko, co musisz wiedzieć o Kosmos 482

Kosmos 482 to radziecki satelita, skonstruowany tak, by wlecieć w atmosferę Wenus. W sobotę satelita będzie deorbitował i najpewniej spadnie na terytorium polski niemal nienaruszony. Szansę, że Kosmos 482 spłonie, są nikłe ze względu na jego budowę.
Trajektoria deorbitacji Kosmos 482
fot. ESA/David Ducross/Z głową w gwiazdach

"Ryzyko, że radziecka sonda Kosmos 482 spadnie jutro na Polskę, jest teraz większe niż kiedykolwiek wcześniej! Jutro ten niezwykły artefakt eksploracji kosmosu spadnie na Ziemię. Najpewniej - dosłownie spadnie!" - pisze Karol Wójcicki, który prowadzi fanpage "Z głową w gwiazdach".

Kiedy Kosmos 482 spadnie na terenie Polski? 

W środę tuż po 12 Wójcicki przekazał, że okno niepewności zawęziło się do 10 godzin. Kosmos 482 nad Polską będzie przelatywał w tym czasie dwukrotnie: 

  • Pomiędzy 06:36:45 a 06:37:20, Trajektoria: Jelenia Góra - Terespol;
  • Pomiędzy 08:06:30 a 08:07:50, Trajektoria: Zielona Góra - Łódź - Włodawa. 

Wojcicki zwraca uwagę na drugi przelot, przypada on bowiem na środek okna niepewności (08:07:26), czyli dokładnie w trakcie tego przelotu nad Polską. To najpewniej wtedy sonda wejdzie w atmosferę ziemską, będąc akurat nad terytorium Polski". W tym momencie sonda będzie przebywała dokładnie nad centralną Polską (okolice Piotrkowa Tryb. i Radomia)" - pisał wcześniej Wójcicki. 

Zobacz wideo Spadająca część rakiety złapana w siatkę

Czy deorbitacja Kosmos 482 będzie widoczna z ziemi? 

Deorbitacja raczej nie będzie widoczna na polskim niebie w związku z nisko położonymi chmurami. Niemniej deorbitacja powinna być dobrze słyszalna. "Gdyby sonda weszła w atmosferę nad naszym obszarem, to po kilku minutach najprawdopodobniej usłyszymy głośny huk związany z jej przejściem do prędkości poddźwiękowej w niższych warstwach atmosfery - podobnie jak miało to miejsce podczas wejścia szczątków drugiego stopnia rakiety Falcon 9" - pisze Karol Wójcicki. 

Dlaczego Kosmos 482 nie spali się w atmosferze? 

Kosmos 482 to radziecka sonda, wyniesiona na orbitę w 1972 r. Zazwyczaj "deorbitacja kosmicznych śmieci nie stanowi większego zagrożenia, jednak tym razem sytuacja jest inna" - pisał Wójcicki w połowie tygodnia. "To niezwykły obiekt zasługujący na uważne monitorowanie, z tytanową powłoką zaprojektowaną tak, aby wytrzymać ekstremalne przyspieszenia, ciepło i ciśnienie podczas ponownego wejścia w atmosferę Wenus. Ważąc około 500 kilogramów i mając 1 metr średnicy, może przetrwać i dotrzeć do ziemi niemal nienaruszona" - wyjaśniało EU SST.

Bliźniacze sondy 

ZSRR w kosmos wystrzeliło dwie sondy, które miały dotrzeć na Wenus - Kosmos 482 oraz Wenerę 8. Ta druga "wykonała swoje zadanie wzorowo". Wenera 8 dotarła do Wenus "miękko wylądowała i przez ponad godzinę przesyłała dane o tamtejszej temperaturze, ciśnieniu i świetle" - pisze Wójcicki. Kosmos 482 jednak zawiódł i zamiast podążyć za swoim bliźniakiem, sonda została uwięziona na eliptycznej orbicie wokół Ziemi. "Gdyby ta sonda dotarła do Wenus, nazywalibyśmy ja dziś najpewniej Wenera 9. Jeden po utknięciu na orbicie okołoziemskiej Rosjanie nadali jej oznaczenie typowe dla takich orbitujących wokół Ziemi obiektów, czyli Kosmos z numerkiem 482. I tak sobie ten Kosmos 482 tam krążył przez dekady po baaaardzo wydłużonej orbicie, nieco zapomniany. Teraz gdy orbita opadła do krytycznego poziomu, wszystko wskazuje na to, że lada moment wejdzie w atmosferę i zakończy swoją podróż" - pisze Wójcicki. 

Czytaj też: 120 satelitów Muska spadło na Ziemię. Nie zleca nam na głowę, ale mogą niszczyć warstwę ozonową

Źródła: Z głową w gwiazdach 1 i 2

Więcej o: