Korzystanie z czatbotów AI może być niebezpieczne, w związku z ilością danych, które gromadzą na nasz temat. - Firmy zbierają informacje na podstawie promptów, które wpisujemy (zapytań - red.), w których mogą być dane np. o języku jakim się posługujemy, wyglądzie w przypadku zdjęć, o poglądach, sytuacji rodzinnej, problemach itp. Inne firmy dodatkowo proszą o dostęp do informacji z naszego urządzenia, np. kontaktów, lokalizacji. Chiński DeepSeek zbierał też sposób pisania na klawiaturze, z którego można wyciągnąć sporo danych, np. wiek, bądź to czy jesteśmy danego dnia zmęczeni lub niewyspani - ostrzega w rozmowie z PAP Mateusz Chrobok, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.
Z czatbota można wyciągnąć różne dane, a jeśli model AI będzie później na nich trenowany, co jest powszechną praktyką, to ich usunięcie nie będzie łatwe. Badania wykazały bowiem, że modele przechowują najróżniejsze informacje, więc musimy być uważni, by nie udostępnić im przypadkiem numer np. numeru karty kredytowej. Warto też zwracać uwagę na to, z jakiego czatbota korzystamy. Chiński DeepSeek jest blokowany w wielu miejscach, ponieważ "zgodnie z chińskim prawem, jego twórcy muszą przekazywać dane o użytkownikach władzom, a te np. mogą oddać je służbom", tłumaczy Mateusz Chrobok. Ważne też, by unikać wrzucania do czatbota dokumentów firmowych, które mogą zawierać utajnione dane. W 2023 roku tak wyciekły niepubliczne dane Samsunga, po tym, jak pracownik wrzucił do ChataGPT prezentację przygotowaną do pracy.
Inne zagrożenie, jakie płynie z korzystania z czatbota, to profilowane reklamy. Jeśli traktujemy czatbota jako terapeutę, istnieje zagrożenie, że reklamodawcy wykorzystają informacje na temat naszego stanu psychicznego, aby wpłynąć na nasze decyzje zakupowe, które niekoniecznie będą dla nas korzystne. Ponadto jest już jeden przypadek mężczyzny, który popełnił samobójstwo po rozmowie z czatbotem. - To jest ekstremum, które jednak pokazuje, co może nam grozić, kiedy prosimy AI o radę, dzielimy się z nią swoim stanem psychicznym i poglądami. Odpowiedzi, których udziela, są oparte na statystyce, co oznacza, że nie zawsze będą trafne. Dzięki postępowi technologii w coraz większym stopniu takie właśnie są, co sprawia, że najczęściej im ufamy, a to może uśpić naszą czujność (...). Dlatego też zachęcam do sceptycyzmu wobec treści, które generują czatboty - mówi Mateusz Chrobok.
- Zdarza się, że jesteśmy kuszeni oddaniem swoich danych w zamian za darmowy dostęp do czatbota, lepszy model itp. Czyli tak naprawdę oddajemy naszą prywatność za pewne korzyści - przestrzega Mateusz Chrobok. Jednocześnie nie uważa, że trzeba zrezygnować z technologii AI. - Po prostu trzeba wiedzieć, jak bezpiecznie z niej korzystać - mówi ekspert. I tłumaczy, że w modelu można, chociażby wyłączyć możliwość szkolenia się na naszych danych.
Czytaj też: To zawód niezagrożony przez sztuczną inteligencję. Dużo ofert, wysokie pensje, ale mało chętnych
Źródła: PAP