W ubiegłym roku Apple pozytywnie zaskoczył, obniżając ceny nowych modeli iPhone'a w Polsce. W tym roku już tak dobrze nie było, choć mogło być przecież znacznie gorzej. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę obawy związane z rozpętaną przez Donalda Trumpa wojną celną.
Najtańszy wariant iPhone'a 17 kosztuje nad Wisłą 3 999 zł, czyli tyle, co ubiegłoroczny model. iPhone 17 Pro w najtańszym wariancie kosztuje z kolei 5 799 zł, podczas gdy ubiegłoroczny wariant Pro startował z poziomu 5 299 zł (ale miał mniej pamięci).
Czytaj też: Tyle w Polsce kosztuje iPhone 17 i 17 Pro. Nie ma efektu Trumpa, ale jest model za 10 tys. zł
Jak co roku, wraz z premierą nowych iPhone'ów, poznaliśmy również aktualny "Indeks iPhone'a". Jest to zestawienie, które porównuje średnie zarobki w poszczególnych krajach z ceną smartfona Apple, w tym wypadku - iPhone'a 17 Pro (256 GB). Dotychczas ranking przygotowywany był przez firmę Picodi. Teraz dane opracowała jednak firma Tenscope, stosując przy tym porównywalną metodologię.
Jak wynika z wyliczeń Tenscope, przeciętny Polak potrzebuje 17 dni roboczych, aby uzbierać na zakup iPhone'a 17 Pro. Oczywiście przy założeniu, że zarabia średnią krajową i odkłada na niego wszystkie zarobione w tym czasie pieniądze.
W porównaniu z ubiegłym rokiem liczba wymaganych dni zmniejszyła się więc o 1,6. Tak kształtował się "Indeks iPhone'a" w Polsce w ostatnich 6 latach:
Wyraźnie widać, że na przestrzeni ostatnich lat cena iPhone'a stała się nad Wisłą bardziej przystępna. Nie oznacza to jednak, że smartfon Apple jest dla nas tani. Polska wciąż znajduje się w grupie krajów, których obywatele na zakup iPhone'a muszą pracować ponad dwa tygodnie. Gorzej od nas wypadają m.in. Portugalia (24 dni), Brazylia (77 dni) czy też Turcja (89 dni).
Najszybciej na nowego iPhone’a zarobi statystyczny mieszkaniec Szwajcarii i Luksemburga - potrzebuje na to zaledwie 3 dni. Amerykanin może sobie pozwolić na zakup sprzętu Apple po przepracowaniu 4 dni. Dłużej (ale i tak znacznie krócej niż Polak) na iPhone'a 17 musi pracować statystyczny Niemiec - 5 dni.
Do wyliczeń wykorzystano oficjalne ceny iPhone'a 17 Pro, 256 GB, a także dane o średnich miesięcznych wynagrodzeniach i przeciętnym wymiarze czasu pracy, pochodzące m.in. z Międzynarodowej Organizacji Pracy. Wynik został następnie przeliczony na liczbę godzin i dni roboczych. Choć metodologia jest dość przejrzysta i wsparta publicznie dostępnym arkuszem z danymi, warto pamiętać o jej ograniczeniach.
Po pierwsze, raport uwzględnia ceny bazowe Apple, a te w wielu krajach rosną po dodaniu podatków, ceł czy marż dystrybutorów. Po drugie, użycie średniej arytmetycznej w przypadku wynagrodzeń może nie oddawać sytuacji "typowego" pracownika, szczególnie w państwach o dużych nierównościach dochodowych. Znacznie bardziej adekwatna byłaby mediana.
Dodatkowo wyliczenia bazują na dochodach brutto, a nie na pensji netto, co może zawyżać realną siłę nabywczą. Nie uwzględniono także kosztów utrzymania ani tego, że w wielu krajach standardowy czas pracy odbiega od założonego ośmiogodzinnego dnia. Z tego względu raport należy traktować nie jako precyzyjny obraz rzeczywistych możliwości konsumentów, ale bardziej jako wskaźnik pokazujący globalne różnice w dostępności takich urządzeń jak iPhone.