Tarcia między Berlinem a Paryżem. Niemcy chcą się pozbyć Francji. W tle kluczowy myśliwiec

Berlin rozważa włączenie Szwecji i Wielkiej Brytanii zamiast Francji do wartego 100 mld euro projektu ws. projektu flagowego europejskiego myśliwca. To efekt napięć z francuską firmą Dassault Aviation.
Eurofighter Typhoon - zdjęcie ilustracyjne
Fot. REUTERS/Benoit Tessier

Napięcia między Berlinem a Paryżem ws. kluczowego programu

Tarcia "między Berlinem a Paryżem w sprawie flagowego europejskiego programu myśliwców o wartości 100 miliardów euro zmuszają Niemcy do rozważenia możliwości zastąpienia Francji Szwecją, a nawet Wielką Brytanią, chyba że do końca roku zostanie osiągnięte porozumienie" - pisze portal Politico. Nowe myśliwce w ramach programu Future CombaAir System (FCAS) mają zastąpić samoloty Rafale i Eurofighter Typhoon do 2040 r. 

FCAS to program Niemiec, Francji i Hiszpanii

FCAS to niemiecko-francusko-hiszpański projekt zintegrowanych systemów lotnictwa bojowego szóstej generacji i współpracujących z nimi dronów. Zdaniem Politico, tarcia wokół FCAS nie są niczym nowym, "ale skala frustracji w Berlinie sygnalizuje, że przyszłość myśliwców jest zagrożona, akurat w momencie, gdy Europa próbuje wzmocnić swoją obronę" w obliczu rosyjskiego zagrożenia. Politico, powołując się na dwa źródła, dodaje, że niemieckie ministerstwo obrony poruszyło kwestię FCAS podczas rozmów z firmą Airbus, która odpowiada za niemiecką część prac nad rozwojem i budową tego samolotu.

Zobacz wideo Tusk o rosyjskich dronach w Polsce. "Prawdopodobna prowokacja na dużą skalę"

Francuzi chcą odgrywać kluczową rolę?

Rozmowy obnażyły niezadowolenie Berlina z tego, co urzędnicy postrzegają jako "dążenie francuskiego przemysłu do odegrania nadmiernej roli w programie". "Taka postawa skłoniła Niemców do rozważenia opcji awaryjnych, w tym kontynuowania programu bez Francji" - pisze Politico. Przedstawiciele Airbusa mieli usłyszeć, że niemiecki rząd "rozważa możliwość zacieśnienia współpracy ze Szwecją lub Wielką Brytanią albo podjęcie działań na własną rękę, z Hiszpanią". O takim planie posłów Bundestagu mieli także poinformować przedstawiciele niemieckich sił powietrznych. 

Spróbują wyjaśnić rozbieżności

- W pewnym momencie niemiecki parlament będzie musiał zdecydować: "Albo potrzebujemy tego samolotu, albo nie'" - powiedział poseł socjaldemokratów Andreas Schwarz, ostrzegając, że produkcja nawet się nie rozpoczęła i prawdopodobnie pojawi się jeszcze wiele "nieprzewidzianych problemów". W lipcu Paryż i Berlin uzgodniły, że jesienią spróbują wyjaśnić rozbieżności i do końca roku podejmą decyzję, czy przenieść FCAS do fazy 2, w której firmy będą musiały opracować "samolot demonstracyjny". 

Merz: Nie posuwamy się naprzód z tym projektem

Jednym z głównych problemów jest podział pracy, która początkowo miała zostać podzielona równo pomiędzy Francję, Niemcy i Hiszpanię. Latem niemieckie media zajmujące się tematyką obronności poinformowały, że francuski Dassault naciska na przejęcie aż 80 proc. udziału w pracach nad projektem, co wywołało oburzenie w Berlinie. Z kolei "francuscy urzędnicy temu zaprzeczyli" - pisze Politico. Dassault Aviation podkreśla jednak, że, "dąży do uzyskania większej władzy decyzyjnej, szczególnie w zakresie NGWS (Next Generation Weapon System - myśliwiec nowej generacji), aby uniknąć konieczności konsultowania się z Airbusem i Indrą na każdym etapie rozwoju samolotu". - Zgadzamy się, że obecna sytuacja jest niezadowalająca. Nie posuwamy się naprzód z tym projektem. Rozmawiamy z rządem francuskim i zależy nam na jak najszybszym rozwiązaniu problemu - powiedział kanclerz Friedrich Merz. 

Zobacz także: Polskie uzbrojenie trafi do Szwecji. Więcej w tekście pt. "Ogromny kontrakt polskiej firmy zbrojeniowej. Kupili 'nasz produkt numer jeden'". 

Źródło:Politico

Więcej o: