Stało się. Akcjonariusze Tesli zgodzili się na gigantyczny pakiet wynagrodzeń m.in. dla Elona Muska. Najbogatszy człowiek na świecie w ciągu następnej dekady będzie mógł nabyć akcje o wartości nawet 1 biliona dolarów. Ta kwota będzie uzależniona od sukcesów firmy, m.in. kapitalizacji rynkowej Tesli (chodzi o zwiększenie jej wartości rynkowej z 1,4 bln dolarów do 8,5 bln dolarów). Mówi się, że to największa umowa wynagrodzenia dla prezesa jakiejkolwiek firmy w historii. Elon Musk już posiada 13 proc. udziałów w Tesli.
Niektórzy inwestorzy twierdzili, że wspomniany pakiet wynagrodzeń jest niezwykle kosztowny i niepotrzebny. Wielu postrzegało go jako sposób na zatrzymanie Muska i wierzyło, że cele określone w pakiecie zapewnią również wyższe wynagrodzenie akcjonariuszom. Ostatecznie poparło go aż 75 proc. inwestorów. Do końca nie było wiadomo, czy pomysł ma ich poparcie. Emocji dodawał fakt, że Elon Musk miał zapowiedzieć odejście z firmy, jeśli nie zostanie przyjęte jego nowe wynagrodzenie.
Zgoda na ogromne pieniądze dla Elona Muska oznacza też danie mu zielonego światła do przesunięcia zwrotnicy w priorytetach Tesli. Firma nadal ma produkować samochody elektryczne, ale ważne również mają być: pojazdy, które jeżdżą samodzielnie, stworzenie sieć robotaxi w całych Stanach Zjednoczonych i sprzedawanie humanoidalnych robotów. - To, co zamierzamy zrobić, to nie tylko nowy rozdział w historii Tesli, ale zupełnie nowa książka - mówił miliarder podczas spotkania z akcjonariuszami. Co ciekawe, Elon Musk wkroczył na scenę corocznego spotkania firmy w jej fabryce w Austin w Teksasie w towarzystwie tańczących robotów. - Inne spotkania akcjonariuszy to nudne imprezy, ale nasze to istne hity. Spójrzcie tylko. To jest chore - cieszył się ze sceny.
Elon Musk złożył też kilka konkretnych obietnic. Już w kwietniu ma ruszyć produkcja Cybercaba, dwuosobowej, bezkierowcowej robotaksówki. Przedstawił też Roadstera, elektryczny samochód sportowy nowej generacji, który także ma wkrótce trafić na rynek. Powiedział również, że Tesla będzie potrzebować "gigantycznej fabryki chipów" do produkcji układów AI i powinna rozważyć współpracę z Intelem. - Nie widzę innego sposobu na osiągnięcie liczby chipów, której szukamy. Myślę więc, że prawdopodobnie będziemy musieli zbudować gigantyczną fabrykę chipów. To musi się udać - tłumaczył. Chipy AI zasilają systemy autonomicznej jazdy Tesli, w tym oprogramowanie Full Self-Driving. Są więc niezbędne do rozwoju pojazdów, które jeżdżą bez kierowców.
Przeczytaj też: "To się nie mieści głowie. Taka jest przepaść między zwykłymi Amerykanami a najbogatszym 1 proc."
Źródła: Reuters, BBC, Next.gazeta.pl