Kluczowym czynnikiem wywołującym giełdową lawinę był koniec 180-dniowego zakazu sprzedaży akcji (ang. lock-up) dla osób z wewnątrz spółki (są to tzw. insiderzy). Tego typu terminy są newralgiczne dla spółek o charakterze spekulacyjnym, a rynek często z wyprzedzeniem reaguje na ryzyko pozbywania się udziałów przez założycieli. Dokładnie z takim scenariuszem mieliśmy do czynienia we wtorek.
Inwestorzy, obawiając się masowego napływu akcji ze strony insiderów, rozpoczęli gwałtowną wyprzedaż już od pierwszych minut sesji. Jak zauważa w swoje analizie Bloomberg, American Bitcoin Corp., której twarzą jest Eric Trump, syn prezydenta USA, doświadczyła we wtorek tak dużej zmienności, że giełda zmuszona była uruchomić procedurę LUDP (Limit Up Limit Down), wielokrotnie zawieszając notowania w celu "ostudzenia emocji".
Dynamika wyprzedaży była wręcz szokująca. W najgorszym momencie dnia kurs zanurkował o ponad 70 proc. Choć w końcówce notowań część strat udało się odrobić, sesja zakończyła się głęboką przeceną. Kurs ostatecznie ustabilizował się na poziomie niższym o 38,83 proc. względem otwarcia.
W obliczu załamania kursu American Bitcoin Corp głos zabrał sam Eric Trump. Dyrektor generalny spółki zaprzeczył jakoby on lub jego rodzina brali udział w wyprzedaży. Zapewnił też o swojej lojalności wobec projektu.
"Zatrzymuję wszystkie moje akcje American Bitcoin" - napisał w poście zamieszczonym na X. "Jestem w 100 procentach zaangażowany w przewodzenie tej branży" - dodał. Trump zasugerował również, że spółka padła ofiarą manipulacji rynkowych, wskazując na praktykę "nagiej krótkiej sprzedaży"(gra na spadek kurus - red.).
Wtorkowy krach na akcjach American Bitcoin Corp. nie odbył się w próżni. Jest on bezpośrednio związany z szerszą wyprzedażą aktywów sygnowanych nazwiskiem Trumpa, które w ostatnich miesiącach zachowywały się jak typowe "meme stocks", czyli walory, których wycena jest oderwana jest od fundamentów, a opiera się na popularności w mediach społecznościowych.
Przykładem może być tu World Liberty Financial, czyli inny projekt powiązany z rodziną prezydenta USA, który obecnie również zmaga się z brakiem płynności i spadkiem zainteresowania ze strony inwestorów.
Jak zauważa Bloomberg, aktywa powiązane z rodziną Trumpów spadają znacznie szybciej niż szeroki rynek kryptowalut. Podczas gdy Bitcoin we wtorek notował korektę w okolice 91 000 – 92 000 dolarów (spadek bolesny, ale mieszczący się w rynkowych standardach zmienności), tokeny i akcje "trumpowe" traciły nawet po kilkadziesiąt procent.
Jak tłumaczą analitycy, na których powołuje się agencja, inwestorzy zaczynają dostrzegać, że polityczny sukces Donalda Trumpa nie przekłada się automatycznie na sukces firm, które jedynie "dokleiły" się do jego nazwiska. Zjawisko tzw. "Trump Premium", czyli wyceniania aktywów wyżej tylko ze względu na powiązania z 47. prezydentem USA, zaczyna gwałtownie wygasać.