Po tym jak we wtorek ogłoszono, że pojawiła się oferta kupna InPostu, akcje spółki wystrzeliły. Na polskiej giełdzie, która była 6 stycznia zamknięta, dopiero dzisiaj widać tego skutki. Udziały polskiego oddziału spółki skoczyły aż o 20 proc. i od rana ustabilizowały się w okolicach 58,30 zł. Spółka matka w środę jest jednak na minusie.
Główna Spółka Inpost S.A. jest notowana na giełdzie w Amsterdamie, gdzie po wczorajszym wzroście do 14,89 euro za akcję ich wartość w środę spadła o 6,78 proc. do poziomu 13,88 euro (stan na 12:45). Taki ruch wskazuje, że część inwestorów postanowiła zrealizować zyski.
Trudno im się dziwić, bo przez ostatnie kilkanaście miesięcy InPost głównie tracił. Po tym jak w październiku 2024 roku ceny akcji wzrosły ponad do ponad 19 euro, w całym 2025 roku wartość udziałów InPost S.A. spadła o przeszło 19 proc.
InPost nie podał, kto złożył ofertę przejęcia firmy. Dziennikarze Sky News ustalili jednak, że częścią konsorcjum stojącego za ofertą jest fundusz inwestycyjny Advent International. To firma, która w 2017 roku zainwestowała w InPost, a następnie sprzedała część swoich udziałów czeskiej spółce inwestycyjnej PPF. Wcześniej pojawiły się też spekulacje, że w konsorcjum dążącym do przejęcia 100 proc. akcji spółki założonej przez Rafała Brzoskę może wziąć udział właśnie PPF.
Obecnie głównymi udziałowcami w InPostu są: PPF Group (28,75 proc.), A&R Investments (12,49 proc.), Advent International Corporation (10,98 proc.) i GIC Private Limited (5,05 proc.).
InPost po otrzymaniu wstępnej oferty przekazał, że został powołany specjalny komitet, który składa się z członków rady nadzorczej i zarządu spółki. Ich zadaniem jest rozważenie wszystkich aspektów potencjalnej transakcji. Przedsiębiorstwo zaznaczyło, że przy podejmowaniu decyzji dotyczących potencjalnej transakcji uwzględnione zostaną interesy spółki i wszystkich jej interesariuszy. Podkreślono jednak, że "na chwilę obecną nie ma gwarancji, że doprowadzi to do transakcji".