Kuchnia to tykająca bomba. Przez ogólnodostępny sprzęt łatwo o tragedię

Przedłużacz bywa ratunkiem w domu, ale w niektórych sytuacjach może stać się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Elektrycy od lat ostrzegają, że podłączanie niewłaściwych urządzeń zwiększa ryzyko przegrzania instalacji i pożaru. Dotyczy to sprzętów powszechnie używanych w kuchni i salonie, które często uznawane są za całkowicie bezpieczne.
Jak podgrzewać jedzenie w mikrofalówce?
fot. Dagmara Rochowicz / Agencja Wyborcza.pl

Niedobór gniazdek elektrycznych to częsty problem, zwłaszcza w starszych mieszkaniach. W takiej sytuacji wiele osób sięga po listwę zasilającą, traktując ją jako szybkie rozwiązanie. Nie każdy sprzęt nadaje się jednak do takiego podłączenia, a przeciążenie listwy może mieć poważne konsekwencje.

Zobacz wideo Dominika Taranko: W przyszłości mieszkańcy będą mogli mieć udziały w lokalnych farmach wiatrowych

Urządzenia grzewcze pobierają najwięcej energii. Przedłużacz nie jest na to przygotowany

Sprzęty, które wytwarzają ciepło, należą do najbardziej prądożernych w domu. Czajniki elektryczne, frytkownice beztłuszczowe, tostery, opiekacze oraz grzejniki elektryczne w krótkim czasie pobierają bardzo dużą moc. Takie obciążenie może doprowadzić do przegrzania przewodów w listwie zasilającej, a w skrajnych przypadkach do stopienia izolacji i pożaru. Dotyczy to przede wszystkim standardowych przedłużaczy domowych, które nie są przystosowane do długotrwałej pracy pod wysokim obciążeniem. Ryzyko rośnie szczególnie wtedy, gdy do jednego przedłużacza podłączonych zostaje kilka urządzeń jednocześnie. Nawet krótka praca sprzętu może oznaczać zbyt duże obciążenie, dlatego urządzenia grzewcze należy wpinać bezpośrednio do gniazdka.

Sprzęt kuchenny działa krótko, ale intensywnie. Mikrofalówka i piekarnik to ryzyko

Mikrofalówki i piekarniki elektryczne często wydają się mniej groźne, bo używa się ich przez chwilę. W rzeczywistości w czasie pracy pobierają bardzo dużo energii, nawet jeśli ich deklarowana moc wygląda niepozornie. Podłączenie ich do przedłużacza zwiększa ryzyko przeciążenia instalacji w kilka sekund, zwłaszcza w momencie uruchomienia, gdy pobór prądu gwałtownie rośnie. Dodatkowym problemem jest kuchnia jako miejsce, gdzie łatwo o wilgoć i wysoką temperaturę. Listwa zasilająca leżąca blisko kuchenki lub zlewu szybciej się nagrzewa i zużywa. Zwiększa to ryzyko awarii i stanowi kolejny argument za bezpośrednim podłączeniem sprzętu do gniazdka.

Duże AGD pracuje bez przerwy. Lodówka i pralka potrzebują stałego zasilania

Lodówka, pralka czy zmywarka nie zawsze kojarzą się z dużym poborem prądu. W praktyce są to urządzenia, które pracują cyklicznie lub niemal bez przerwy. Stałe obciążenie przedłużacza przez wiele godzin zwiększa ryzyko jego awarii, nawet jeśli pojedynczy cykl pracy urządzenia nie wydaje się groźny. W większości domów stosowane są listwy, które nie są projektowane do pracy ciągłej z dużym obciążeniem. W przypadku lodówki dochodzi jeszcze jeden problem. Sprzęt musi działać niezawodnie przez całą dobę, a każda przerwa w zasilaniu może prowadzić do uszkodzenia lub psucia się żywności. Z tego powodu takie urządzenia powinny być podłączane bezpośrednio do gniazdka.

Przedłużacz do przedłużacza to zły pomysł. Tak powstaje efekt domina

Łączenie kilku listew zasilających to częsty błąd popełniany w domach. W ten sposób łatwo stracić kontrolę nad rzeczywistym obciążeniem instalacji. Szeregowe podłączanie przedłużaczy znacząco zwiększa ryzyko przepięcia i przegrzania, ponieważ trudno wtedy kontrolować rzeczywisty pobór mocy wszystkich podłączonych urządzeń. Każda listwa ma swoje ograniczenia, a ich łączenie nie sprawia, że zyskują większą wytrzymałość. Wręcz przeciwnie, słabszy element może ulec uszkodzeniu jako pierwszy. Zasada jest prosta. Do jednego przedłużacza nie podłącza się kolejnego.

Więcej o: