Druga największa w Korei Południowej giełda kryptowalut Bithumb powiadomiła w poniedziałek, że odzyskała większość bitcoinów, które w ubiegłym tygodniu przypadkowo rozdała swoim klientom. Otrzymali oni ponad 40 mld dolarów w kryptowalutach. Jeden z pracowników Bithumb w ramach akcji promocyjnej miał wysłać 249 zwycięzcom łącznie 620 tys. wonów południowokoreańskich, ale zamiast tego omyłkowo wysłał 620 tys. bitcoinów. Giełda wciąż nie odzyskała ok. 9 mln dolarów w kryptowalutach, ponieważ 86 odbiorców szybko sprzedało 1788 bitcoinów.
We wtorek południowokoreańska Służba Nadzoru Finansowego (FSS) wszczęła śledztwo w tej sprawie - podaje "The Korea Times". Lee Chan-jin, gubernator FSS, mówił podczas konferencji prasowej, że osoby, które sprzedały kryptowaluty, znalazły się w "katastrofalnej sytuacji". Tłumaczył, że wzrost ceny bitcoinów może zmusić ich do poniesienia dodatkowych kosztów odkupu i zwrotu cyfrowych monet.
Organy finansowe powołały nadzwyczajną grupę zadaniową, która zbada nie tylko Bithumb, ale też inne giełdy aktywów wirtualnych, które działają w Korei Południowej. Lee Chan-jin zapowiedział, że poprze zmiany w prawie, które umożliwią przeprowadzenie wewnętrznych kontroli w giełdach kryptowalut - takich samych, jakie prowadzone są w tradycyjnych instytucjach finansowych.
Tymczasem prawnicy są podzieleni w kwestii tego, czy osoby, które nie zwróciły bitcoinów, mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej. Han Sang-jun z kancelarii Daegeon Law Firm zwrócił uwagę, że jeśli kryptowaluty zostały przelane na osobisty portfel lub zagraniczną giełdę, to egzekucja staje się praktycznie niemożliwa. - Bez postępowania karnego zwrot prawdopodobnie będzie trudny - podkreślił, cytowany przez agencję Yonhap.
Jednak w grudniu 2021 r. południowokoreański Sąd Najwyższy orzekł w innej sprawie, że przyjęcie bitcoinów o wartości 1,5 mld wonów (ok. 1 mln dolarów) w nieznanych okolicznościach, a następnie przelanie ich na własne konto nie stanowi naruszenia własności.
"Aktywa wirtualne nie podlegają tym samym regulacjom co prawny środek płatniczy na mocy odpowiednich przepisów i nie są traktowane tak samo jak prawny środek płatniczy. Ponadto transakcje z nimi związane wiążą się z ryzykiem, dlatego prawo karne nie powinno być stosowane w celu ich ochrony w taki sam sposób, jak w przypadku prawnego środka płatniczego" - podkreślał Sąd Najwyższy.