Meta przegrywa proces. W tle oskarżenia o bezpieczeństwo dzieci. "Okłamywali opinię publiczną"

Nie kończą się problemy Marka Zuckerberga. Nie wypalił pomysł z Metaverse, Meta jest wśród oskarżonych o uzależnienie dzieci, a na dodatek sąd w Nowym Meksyku nakazał jego firmie zapłacić ogromną karę za wprowadzanie konsumentów w błąd odnośnie do bezpieczeństwa na platformach.
Meta
Fot. REUTERS/Nathan Frandino

Jak informuje "The Guardian", we wtorek (24 marca) ława przysięgłych w Nowym Meksyku zdecydowała, że Meta musi zapłacić 375 milionów dolarów kary cywilnej. Uznano, że firma wprowadzała w błąd konsumentów w kwestii bezpieczeństwa na platformach. Wśród wymienionych szkód z tym związanych są tak poważne, jak wykorzystywanie seksualne dzieci.

Historyczne zwycięstwo dla dzieci i rodzin

Dla Meta to pierwszy proces, w którym została uznana winną bez udziału ławy sędziowskiej.

- Wyrok ławy przysięgłych to historyczne zwycięstwo dla każdego dziecka i rodziny, które zapłaciły cenę za decyzję Meta, by postawić zyski ponad bezpieczeństwo dzieci. Dyrektorzy Meta wiedzieli, że ich produkty szkodzą dzieciom, ignorowali ostrzeżenia własnych pracowników i okłamywali opinię publiczną o tym, co wiedzieli. Dziś ława przysięgłych dołączyła do rodzin, nauczycieli i ekspertów ds. bezpieczeństwa dzieci, mówiąc: dość tego - stwierdził prokurator generalny Nowego Meksyku Raúl Torrez.

Biuro Torreza wniosło pozew w grudniu 2023 roku, a impulsem było śledztwo brytyjskiego dziennika "The Guardian", które ujawniło, że Facebook i Instagram stały się rynkami handlu dziećmi w celach seksualnych.

Zobacz wideo

Za każde naruszenie ława przysięgłych zasądziła maksymalną karę 5 tys. dolarów, co łącznie złożyło się na sumę 375 milionów dolarów za naruszenie przepisów o ochronie konsumentów w Nowym Meksyku. Meta została uznana za winną przez stan Nowy Meksyk na podstawie Ustawy o Nieuczciwych Praktykach. Firma zapowiedziała odwołanie oskarżając równocześnie prokuratora o "sensacyjne, nieistotne argumenty poprzez selektywny wybór dokumentów".

- Z szacunkiem nie zgadzamy się z wyrokiem i składamy apelację. Ciężko pracujemy, aby chronić ludzi na naszych platformach i jasno rozumiemy wyzwania związane z identyfikacją i usuwaniem nieuczciwych podmiotów lub szkodliwych treści. Będziemy nadal energicznie się bronić i pozostajemy pewni naszego doświadczenia w ochronie nastolatków w internecie - ocenił rzecznik Meta.

Wielokrotne ostrzeżenia przed ryzykiem

Zeznania świadków i wewnętrzne dokumenty Meta pokazały, że pracownicy firmy i zewnętrzni eksperci ds. bezpieczeństwa dzieci wielokrotnie ostrzegali przed ryzykiem i szkodliwymi warunkami na platformach należących do przedsiębiorstwa. Wśród dowodów przedstawionych ławie przysięgłych znalazła się m.in. sprawa aresztowania trzech mężczyzn oskarżonych w 2024 roku o nagabywanie dzieci w celach seksualnych na serwisach Mety. Dodatkowo decyzja firmy o szyfrowaniu Facebook Messenger (wykorzystywanego przez przestępców) zablokowała dostęp do kluczowych dowodów.

Wskazywano również na problemy z dostarczaniem raportów. Wiele z nich było bezużytecznych dla organów ścigania, co utrudniało odpowiednie badanie przestępstw.

4 maja nastąpi kolejna faza postępowania sądowego, a biuro prokuratora generalnego będzie się domagać dodatkowych kar finansowych oraz zmian nakazanych przez sąd na platformach, które zapewniłyby większą ochronę dzieci. Zmiany miałyby objąć wprowadzenie skutecznej weryfikacji wieku, usunięcie przestępców seksualnych z platformy i ochronę nieletnich przed szyfrowaną komunikacją zabezpieczającą przestępców.

Zarówno Mark Zuckerberg, jak i szef Instagrama Adam Mosseri argumentowali, że przy tak ogromnej bazie użytkowników szkody są nieuniknione. Firma miała też zainwestować miliardy dolarów w aktualizacje technologii, które miały chronić dzieci na platformach. Od 2024 roku jednym z rozwiązań jest Instagram Teen Accounts, który ustawia domyślne zabezpieczenia dla użytkowników w wieku od 13 do 17 lat.

Meta próbowała się powoływać na odpowiednie zapisy, które chronią platformy przed odpowiedzialnością prawną za treści tworzone przez użytkowników, zostało to jednak odrzucone przez sędziego jeszcze w 2024 roku. Obecny proces trwał 7 tygodni, w trakcie których powołano wielu świadków, ekspertów ds. bezpieczeństwa dzieci, a także obecnych i aktualnych pracowników firmy.

Czytaj też:2,1 biliona dolarów w rękach AI? Norweska fortuna będzie zarządzana przez algorytm

Więcej o: