Marka, która jeszcze niedawno w Polsce była niszą, dziś w segmencie premium zaczyna się rozpychać łokciami. A wraz z premierą Flow 2 producent pokazuje, że stać go na coś więcej niż "kolejny robot z mopem". To próba zdefiniowania na nowo tego, czym w ogóle ma być domowy robot sprzątający.
Co dokładnie potrafi Flow 2 i czy faktycznie jest tak dobry, jak zapowiada producent? Sprawdźmy po kolei.
Większość robotów sprzątających wciąż wygląda jak plastikowe pudełko schowane w kącie kuchni. Narwal jest inny. Stacja dokująca Flow 2 to przede wszystkim szklany panel przedni, miękko zaokrąglone krawędzie i bardzo dyskretne, "kominkowe" podświetlenie u podstawy. Sprzęt mocno odbiega estetyką od tego, do czego producenci robotów nas przyzwyczaili.
Producent dorzucił coś, co w robotach jest rzadkością, czyli pasek świetlny zmieniający kolor w zależności od trybu pracy. Fioletowy oznacza standardowe sprzątanie, ciepły, pomarańczowy świeci w trybie nocnym, niebieski informuje, że mopy są właśnie myte. Dzięki temu wystarczy spojrzeć na robota, by wiedzieć, co właśnie robi, bez zgadywania czy zaglądania do aplikacji.
Sama bryła robota należy do tych najniższych na rynku, bo ma tylko 9,5 cm wysokości. Dzięki temu robot wjedzie pod większość kanap czy szafek.
Tu robi się ciekawie. Flow 2 nie polega na jednym czujniku. Łączy aż trzy systemy nawigacji: ukryty czujnik LiDAR (do mapowania), podwójną kamerę RGB 1080p (do rozpoznawania obiektów) oraz boczne światło strukturalne (do precyzyjnego omijania przeszkód). Wszystko obsługuje system, który Narwal nazywa NarMind Pro 2.0. To ich autorska "warstwa AI", bazująca na modelu wizyjnym OmniVision.
A jakie ma to zastosowanie w praktyce? Po pierwsze, mapowanie 3D TrueView. Robot nie buduje płaskiej mapy mieszkania, tylko trójwymiarowy model. Wie nie tylko, gdzie jest ściana, ale też jak wysokie są nogi krzeseł, czy zmieści się pod daną komodą i jak głęboko może wjechać pod kanapę. Po drugie, według producenta nowy Flow 2 rozpoznaje praktycznie nieograniczoną liczbę obiektów, od kabli i skarpetek po zabawki, miski dla psa czy nietypowe rzeczy, które nie powinny były znaleźć się na podłodze.
Brzmi to aż za pięknie, ale warto pamiętać, że poprzednik, czyli Flow z 2025 roku, rozpoznawał "tylko" około 200 obiektów. To zmiana z klasycznej bazy obiektów na model wizyjny działający bardziej jak ludzkie oko, ucząc się nieznanych przedmiotów na bieżąco, zamiast porównywać je z gotową listą.
Tu chyba najmocniej widać, że Narwal "myśli" o domach, w których się żyje, a nie o pustych mieszkaniach. Flow 2 ma dwa dedykowane tryby, które warto omówić osobno.
Pet Care Mode to coś więcej niż tylko "rozpoznawanie psa". Robot wykrywa zwierzęce strefy w domu, czyli miski, legowiska, kuwety, i traktuje je inaczej niż resztę mieszkania (omija, ale dookoła sprząta dokładniej, bo wie, że tam będzie więcej sierści). Do tego dochodzą funkcje: "Znajdź moje zwierzę", które pokazuje na mapie, gdzie aktualnie jest pies czy kot, a tryb Pet Buddy pozwala na zdalną interakcję, czyli sprawdzenie kamerą z robota, co dzieje się w domu pod nieobecność.
Tryb wykrywania dzieci działa inaczej. To przede wszystkim redukcja zakłóceń. Robot rozpoznaje łóżeczko dziecięce, w jego pobliżu pracuje ciszej (poniżej 56 dB), a przed startem sprzątania przypomina przez aplikację o sprzątnięciu rozrzuconych zabawek (żeby nie próbował ich odkurzyć). To niby drobne rzeczy, ale w wielu przypadkach mogą mieć bardzo praktyczne zastosowanie.
Trzy rzeczy wybijają Flow 2 na tle dotychczasowych modeli marki:
Siła ssania 31 000 Pa. Dla porównania, poprzednik Flow miał 22 000 Pa. Skok jest porządny, choć w praktyce powyżej 25 000 Pa różnice w skuteczności są raczej kosmetyczne, bo większość zabrudzeń i tak schodzi.
Mopowanie gorącą wodą 60°C i mycie mopa w 100°C. I to kolejna duża zmiana. Flow 2 mopuje gorącą wodą, co teoretycznie pomaga z tłuszczem w kuchni i zaschniętymi plamami. A po pracy mopy są płukane w stacji wodą o temperaturze 100°C (poprzednik mył w 60°C). To wpływa pozytywnie przede wszystkim na zapach. Wrzątek rozwiązuje problem, który po czasie pojawia się w wielu robotach sprzątających. Tu nawet po sesjach mycia podłóg zapach nie powinien zmienić się na gorsze.
Bateria 7000 mAh i 240-275 minut pracy. Wersja Compact Dock pracuje paradoksalnie dłużej (275 min) niż standardowa (240 min). To dobry sygnał dla osób mieszkających w większych metrażach. Nawet grubo ponad 100 metrów kwadratowych nie powinno stanowić problemu.
Stacja Flow 2 to praktycznie odrębny sprzęt. Automatycznie opróżnia pojemnik na kurz (do 120 dni bez interwencji), dozuje detergent, myje mopy gorącą wodą, suszy je gorącym powietrzem, uzupełnia i odprowadza wodę, czyści też swój własny zbiornik na brudną wodę. Jeśli stacja podłączona jest do zasilania i wody, można zapomnieć o robocie na kilka tygodni.
To przerywa schemat, jaki pojawia się w prawie każdym tego typu sprzęcie: najpierw robot myje podłogi, potem my myjemy robota. Flow 2 ten cykl zamyka.
Patrząc na to, co Narwal pokazuje, i porównując go z poprzednikiem oraz konkurencją, Flow 2 wygląda na bardzo poważny krok do przodu. Najmocniej działa nie pojedyncza funkcja, tylko kompletność. Design jest oryginalny i, co rzadkie w tej kategorii, robot z taką stacją nie psuje wnętrza, tylko się w nie wpasowuje, jakby od początku był jego częścią. Do tego AI, które realnie rozszerza możliwości robota poza dotychczasowy zakres, tryby dla rodzin z dziećmi i zwierzętami oraz stacja z prawdziwie automatyczną konserwacją.
Narwal Flow 2 jest dostępny na wyłączność w sieci Media Expert. W ramach oferty premierowej, ważnej do 31 maja 2026:
Oszczędność sięga od 1900 do 2200 zł. Po zakończeniu promocji ceny wrócą do poziomów sugerowanych przez producenta.