Kino i literatura fetyszyzowały kulturę palenia; nieszkodliwie o tyle, że popularności wciąż nie zdobyły systemy smell-o-vision i na ekranie oglądać można było najwyżej klimatotwórczy pełzający dym, bez jego smrodo- i rakotwórczych właściwości. Pozostawał jednak aspekt wychowawczy: filmowi palacze byli niesamowicie cool . Problem ten dostrzegli antynikotynowi działacze z powieści Remake Connie Willis z 1994. Opisana w niej jest przyszłość, w której Hollywood przestało kręcić nowe filmy, nastawiając się na cyfrową produkcję obrazów z dawno zmarłymi aktorami. Przy okazji, korzystając z tej samej technologii, owi działacze doprowadzili do usunięcia scen palenia i celebracji papierosów ze starych filmów.
Kilka lat po opublikowaniu książki Willis niejaki Steven Spielberg zamienił strzelby agentów FBI na krótkofalówki w melodramacie E.T. Ekranowe papierosy są na razie bezpieczne, dzięki czemu możemy wciąż cieszyć się przepiękną sceną z Blade Runnera :
Znak minionego czasu - Rachael pyta Deckarda, czy może zapalić; nie dlatego, że jemu mogłoby to przeszkadzać, ale obawia się wpływu na wynik testu Voigth-Kampffa. Słodkie lata 80! Akcja Blade Runnera osadzona jest w roku 2019 (to już niedługo) więc ten papieros i obyczaje są strasznym anachronizmem, z drugiej strony to opowieść o nieuchronnej zagładzie. Kto by się przejmował rakiem, jeśli byłby androidem o czteroletnim okresie ważności?
Lata 90. przyniosły zmiany. Negatywny bohater serialu Z archiwum X był identyfikowany jako człowiek palący papierosy (co ciekawe, sam aktor nie palił i na planie używał ziołowej atrapy). Do ekstremum postać negatywnego nikotynisty pociągnięto w spektakularnej porażce pt. Wodny świat . Zgodnie z tytułem w przyszłości Ziemia znalazła się pod wodą, ludzkie niedobitki gnieżdżą się na sztucznych wyspach zbudowanych z odpadków dawnych cywilizacji. A tych niedobrych można poznać po tym, że nie dość, że używają pojazdów spalinowych, to jeszcze palą papierosy. Jest to tak ważna część ich kultury, że dają je nawet dzieciom! Zgroza, zgroza.
Zwykle jednak palący człowiek współczesny robił w świecie przyszłości głupią minę. Jak dwóch polskich hibernatusów z Seksmisji , którzy przy próbie zakurzenia zostali spacyfikowani przy pomocy gaśnic przez złe kobiety. Jeszcze głupszą minę miał bohater grany przez Sylvestra Stallone w niedocenionej satyrze Człowiek demolka :
Grany przez Sylwka policjant budzi się w utopijnym San Angeles (dawniej znanym jako LA), w którym zakazano wszystkiego co szkodliwe - od tytoniu po czekoladę i brzydkie wyrazy. Miłośnicy używek - w roli ich lidera genialny Denis Leary - gnieżdżą się jak szczury w kanałach i podobnie wyglądają.
Współczesna cywilizacja, która przeszła długą drogę od zadymionych knajp z kadrów czarno-białych filmów do przyjaznych rodzinie restauracji rodem z San Angeles, nie planuje wcale, wbrew głosom histeryków, spychania palaczy do kanałów. Żyjąc w XXI wieku mamy na ten przykład cudowny wynalazek elektronicznego papierosa, pozwalającego wciągać nikotynę, a jednocześnie nie smrodzić. A w dodatku, jak zapewniał mnie znajomy z Krakowa, palenie e-papierosa podłączonego do komputera przez ładowarkę USB jest niesamowicie cyberpunkowym doświadczeniem.
Michał R. Wiśniewski ( mrw.blox.pl )
Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.