Zaniepokojeni komunikatem zatelefonowaliśmy pod numer *100 tejże sieci, chcąc się dowiedzieć co to za pilna sprawa, która wymaga natychmiastowego wysłania wiadomości o treści ORANGE na numer 60400. Posługując się znaną już kombinacją cyfr, zmuszeni wysłuchać automatycznych wiadomości o przeróżnej treści po drugiej stronie (nie)kabla odzywa się człowiek.
Na "co mogę dla pana zrobić?" odpowiadamy pytaniem - "co to za sprawa nie znosząca zwłoki?". Pan w centrali dębieje, dopytując o co konkretnie chodzi zatroskanemu konsumentowi. Szybko i prawie bez nerwów wyłuszczamy sprawę - doszedł sms z numeru 60400, że sprawa PILNA, więc nie chcąc tracić czasu, dzwonimy.
Pan grzecznie mówi, że nie umie odpowiedzieć na to pytanie, bo to nie jest wiadomość pochodząca od operatora. Tym bardziej zatroskani usiłujemy zgłosić naruszenie prawa - obcy przecież podmiot odwołuje się do regulaminu Orange, legitymując tym samym swoje działania znaną marką. Pan w słuchawce śpieszy z wytłumaczeniem, że to nie jest naruszenie, bo ta firma działa na zlecenie operatora.
A więc o co chodzi?
To treść marketingowa, która otrzymują użytkownicy sieci - odpowiada rozmówca. Prosimy więc o wypisanie z listy abonentów, którzy uszczęśliwiani są podobnymi "treściami". Pan z centrali grzecznie odpowiada, że już, oczywiście, tak jest - zaznaczam, że nie wyraża pan zgody na otrzymywanie treści marketingowych. Dziękujemy, życzymy miłej soboty i rozłączamy się.
Niemal dwa tygodnie później...
W piątek 18 marca, o godzinie 20.28 przychodzi sms o treści:
Prosze ODPISAC na ta wiadomosc NIM ZOSTANIE USUNIETA! PISZ SMS o tresci ORANGE na 60400! SPRAWA PRIORYTETOWA! Koszt jak zw sms reg orange.pl
Ponownie więc dzwonimy do centrali zapytać cóż to za priorytetowa sprawa. Po cyfrowym slalomie z numerem *100 odzywa się kobiecy głos. Zadajemy pytanie, tłumacząc, że raz już prosiliśmy o wykluczenie z listy odbiorców treści marketingowych. Pani uspokaja, że w przypadku naszego numeru rzeczywiście zaznaczone jest wspomniane pole i że konkurs nie został uruchomiony. Konkurs?!
Tak, mówi kobiecy głos, ten sms to wiadomość zachęcająca do wzięcia udziału w konkursie .
Nasze zdziwienie nie ma końca. Nigdzie słowa konkurs, a i znanego "wygrałeś, wystarczy wysłać..." też ze świeczką szukać. Jedyne co mogło sugerować ten obrót spraw to odniesienie do regulaminu na stronie Orange.pl.
Jak więc pozbyć się wprowadzających w błąd smsów "zachecających do udziału w konkursie"? Pani w słuchawce sugeruje że zgłosi do techników, aby na potrzeby naszego numeru zablokować jakąkolwiek komunikację z numeru 60400. Bardzo dziękujemy i prosimy o podanie nazwiska, aby mieć pamiątkę po tej rozmowie. Pani tłumaczy, że po rozłączeniu oczywiście przyjdzie sms z taką informacją. Czekam do dziś.
Koniec świata?
Z relacji użytkowników wynika, że wysłanie smsa o treści ORANGE sprawia, że sieć zaczyna pobierać opłaty za udział w loterii Klubu Loterii. Nic czego nie dałoby się przeżyć - raptem niecałe 5 złotych dziennie . Aby wycofać swój udział wystarczy wysłać sms pod numer 60400 o treści STOP KLUB. Powinno pomóc.
Kto mógłby się na to nabrać?
Zaczynając od dzieci, którym rodzice "wcisnęli" komórkę, przez dorosłych, którzy chcieli spróbować szczęścia lub teść wiadomości wprowadziła ich w błąd, aż do starszych ludzi (mimo przeżytych lat, często mających jeszcze wiarę w ludzi i ludzkość), zaopatrzonych przez potomstwo w telefony, z którymi nie do końca sobie radzą. Bo jeśli sprawa jest PILNA lub PRIORYTETOWA, znaczy że trzeba pomóc.
Jednym słowem, mnóstwo ludzi, którzy albo nie zrozumieli, albo nie dowidzieli ostatniego członu smsa "zachęcającego do udziału w konkursie", który jako jedyny napisany jest skrótami:
Koszt jak zw sms reg orange.pl
Być może powstanie trochę zamieszania, pojawi się kilka artykułów, a bliżej nieokreślona liczba użytkowników sieci będzie zmuszona najbliższy rachunek za telefon rozkładać na raty. Być może nawet operator straci odrobinę na wizerunku, ale zarobione w ten sposób pieniądze trafią na konkretne konta bankowe, łagodząc uszczerbek. Przy okazji kolejnego przedłużenia "kontraktu abonenckiego" zaproponuje się super promocję trwającą krócej niż nowa umowa i "ludzie" zapomną.
Łukasz Cichy