Dawno, dawno temu, w czasach świetności Usenetu , folklorem grupy pl.rec.fanastyka.sf-f były wątki pt. "Widziałem Bladerunnera". Film (znany również jako Łowca androidów ) oglądał każdy szanujący się fan s.f., toteż był on przedyskutowany na wszelkie możliwe sposoby. Ale i tak co jakiś czas pojawiał się ktoś nowy, kto porażony wizją chciał o tym pogadać.
No to pogadajmy. Właściwie to po co budować androidy, skoro same z nimi kłopoty? To nie tylko problem Bladerunnera (i powieści Czy androidy śnią o elektrycznych owcach Philipa K. Dicka, na której został oparty), w którym konieczne stało się powołanie specjalnych oddziałów policji polujących na zbiegłe androidy, a co za tym idzie opracowanie specjalnego testu na odróżnienie ludzi sztucznych od prawdziwych. Trzy prawa robotyki również nie powstały bez przyczyny. Jeśli tak wielkim problemem, poruszanym wielokrotnie przez literaturę s.f., są bunty maszyn i sztucznej inteligencji; jeśli wciąż wobec myślącego robota gnębi nas pytanie "co to znaczy być człowiekiem?" to może odpuścić sobie wkraczanie na tak grząski grunt? W nawiązującym do Bladerunnera (i polemizującym z nim) anime Armitage III główna bohaterka, która jest zaawansowanym, świadomym (i bardzo ludzkim) androidem zadaje dramatyczne pytanie "jeśli ludzie mnie nie chcą, to po co mnie zbudowali?"
W klasycznym arcydziele s.f. Metropolis Fritza Langa z 1927 roku wzorowany na doktorze Frankensteinie naukowiec buduje androida na podobieństwo zmarłej ukochanej. Stworzenie (sztucznego) życia nie oznacza tylko sięgnięcia po boskie przywileje, ale ma pokonać śmierć. Bohater powieści Frankenstein, albo: współczesny Prometeusz także pchany jest obsesją stworzenia życia po doświadczeniu śmierci bliskich, ale górę bierze jednak ciekawość naukowca, chęć odkrycia zagadek wszechświata. Ciekawość jest taka ludzka.
Te motywacje doktora Frankensteina, pomijając obsesję na punkcie śmierci, przypominają mi odpowiedź, jakiej udzielił mi kiedyś Yoshiki Sakurai, scenarzysta serialu Ghost in the Shell: Stand Alone Complex:
Budując humanoidalne roboty, androidy, tak naprawdę chcemy poznać samych siebie, odkryć prawdę o człowieku. Lalki są lustrem ludzkości. Jeśli będziemy w stanie zbudować sztuczną inteligencję wysokiej jakości, być może pojmiemy, o co tak naprawdę chodzi w cogito ? Albo, dlaczego odczuwamy zazdrość, skąd się bierze smutek? Dlaczego odczuwamy radość, dlaczego czasem kłamiemy? Tworząc dobrą SI, naprawdę dobrą SI, będziemy mogli odpowiedzieć na te pytania. Podobnie, budując humanoidalne roboty dowiadujemy się wielu rzeczy o człowieku. W jaki sposób się poruszamy, jak działa nasz system równowagi, jak przybieramy pozy. Zatem nie chodzi tylko o odtworzenie człowieka - myślę, że chodzi o zbudowanie kopii, dzięki której zrozumiemy, jak działa nasze ciało i umysł.
A że przy okazji stworzymy Skynet albo innego cyfrowego potwora, cóż, jest to ryzyko, które warto podjąć. W imię nauki!
Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.