W roku 2140 historia bitcoina dobiegnie końca. Satoshi Nakamoto zaplanował to dekadę temu

Robert Kędzierski
Bitcoin to słowo, które robi ostatnio zawrotną karierę. Z cyfrową walutą, która powstała dziesięć lat temu, wiąże się postać tajemniczego twórcy. Kim jest Satoshi Nakamoto i co stanie się z bitcoinem w roku 2140? Dlaczego wydobywający bitcoina muszą zdążyć przed rokiem 2020?  

Jeszcze niedawno słyszała o nim garstka wtajemniczonych. Dziś bitcoin, wirtualna kryptowaluta, której koncepcję opracowano w roku 2008, jest nie tylko najdroższą wirtualną "monetą". Jest wyznacznikiem kilku rewolucji: technologicznej, finansowej i społecznej. 

Złoto, które wykopiesz komputerem 

Zacznijmy od prostego wyjaśnienia, czym jest bitcoin, jak powstał, w jaki sposób się nim posługiwać. To wirtualna kryptowaluta. W odróżnieniu od złotówek, dolarów czy euro za bitcoinem nie stoi żaden bank. Bitcoina wygenerować można za pomocą komputera o dużej mocy obliczeniowej. Rozwiązanie odpowiedniej ilości równań kryptograficznych "wykopuje" bitcoina - niczym złoty samorodek ukryty pod zwałami bezwartościowej ziemi.  

Wykopany bitcoin może być użyty w zasadzie jak każdy inny środek płatniczy. Można go wymienić na zupełnie rzeczywistą walutę. I zainkasować za to całkiem pokaźną kwotę. W grudniu ubiegłego roku jedna e-moneta warta była grubo ponad 10 tys. dol.  

Pierwszego bitcoina "wykopano" w styczniu 2009 roku. 5000 bitcoinów kosztowało wtedy... 27 dolarów. Najbardziej zaskakujące w bitcoinie jest to, że przez lata kurs e-waluty wydawał się stabilny i przez niemal nikogo niezauważony. Aż do końca zeszłego roku. 

Średnia wartość bitcoina w latach 2010-2018Średnia wartość bitcoina w latach 2010-2018 Źródło: https://99bitcoins.com/price-chart-history/

Kim jest Satoshi Nakamoto? Polski trop w sprawie okazał się bzdurą 

 

Jedną z największych zagadek bitcoina jest jego twórca. Znany pod pseudonimem Satoshi Nakamoto. To właśnie to japońsko brzmiące nazwisko pojawiło się w pracy naukowej z roku 2008 zatytułowanej "Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System".
Przez ostatnią dekadę wielokrotnie demaskowano twórcę bitcoina.  

W 2014 roku dziennikarz Newsweeka podał, opierając się na mocnych i licznych dowodach, że dotarł do 64-letniego Amerykanina o japońskiej narodowości. Dorian S. Nakamoto, miał wieść zupełnie niepozorny żywot w pobliżu Los Angeles.  Domniemany twórca bitcoina dzień po ujawnieniu rewelacji Newsweeka oświadczył prasie, że nic nie wie o sprawia i nie ma pojęcia czym są te całe "bitcomy".

Rok później dziennikarze The Wired ponownie zdemaskowali twórcę bitcoina. Tym razem miał nim być Craig Steven Wright, australijski matematyk i naukowiec. Jednym z dowodów potwierdzających zaangażowanie mężczyzny w tworzenie bitcoina miał być jego wpis z roku 2008, a więc jeszcze przed wykopaniem pierwszej monety. 

"Beta Bitcoina rusza jutro. To jest zdecentralizowany system. Będziemy próbować dopóki nie zadziała" - napisał na jednym z forów.  
W rozmowie z BBC Craig przyznał: 

Jedni uwierzą, drudzy nie. Na pytanie czy to ja jestem Satoshi Nakamoto odpowiadam: ja byłem główną częścią tego wszystkiego, inni mi pomogli" 

Śledztwo internautów wykazało jednak, że Craig nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie swoich słów, a te, które prezentuje, niczego nie dowodzą.  

Satoshi Nakamoto odnaleziono też na jednym z japońskich uniwersytetów. 

Prób ustalenia tożsamości mężczyzny, który był aktywny w środowisku związanym z bitcoinem mniej więcej do roku 2010, by potem nagle zniknąć, było więcej. Podejrzewano już, że Satoshi Nakamoto jest kobietą, dwoma osobami, organizacją. Że pochodzi z Australii, Japonii albo USA. Pojawiły się nawet elektryzujące doniesienia o tropach prowadzących do Polski. A dokładnie - do Wrocławia. Oparte, jak się potem okazało, na plotkach.  

Dokumenty i wpisy Nakamoto nie ułatwiają rozwikłania zagadki. Tajemniczy mężczyzna posługuje się zarówno japońskim jak i angielskim, używa zamiennie pisowni występującej w Wielkiej Brytanii i USA.  

Tożsamość twórcy bitcoina może być jednak zmyślną mistyfikacją. To wynikałoby bowiem z tłumaczenia. "Satoshi" oznacza bowiem "mądry", "Naka" może oznaczać "wnętrze", a "moto" opisuje pochodzenie. Być może nazwa jest symbolem: ten, który ma mądrość w sobie. Odpowiedzi na to pytanie nie znaleziono. 

Czekają nas dwa lata bitcoinowego szaleństwa?

Dziś losy najgłośniejszej cyberwaluty świata to prawdziwy rollercoaster. Po gwałtownym wzroście, jaki miał miejsce pod koniec 2017 roku, kurs załamał się o kilkadziesiąt procent.  

Są nawet tacy, wśród nich John Mcafee, twórca słynnego programu antywirusowego, którzy wieszczą, że do roku 2020 1BTC będzie kosztować milion dolarów. Rozpiętość prognoz jest spora, jednak wizja wzrostu kursu bitcoina do kilkunastu, kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy dolarów rozpala wyobraźnię.  

Mamy do czynienia z narastającą gorączką e-złota. W bitcoina i inne kryptowaluty inwestuje coraz więcej firm. I to również tych słynnych jak Kodak. Wydobywający monety muszą się jednak spieszyć.

W roku 2020 stanie się coś istotnego. Opłacalność "wykopywania" bitcoina jest bowiem mocno ograniczona. Za jeden wydobyty blok bitcoinów początkowo otrzymać można było bowiem 50 BTC, następnie 25, a teraz 12,5. Co 210 tys. wydobytych bloków, a więc co mniej więcej cztery lata, nagroda za wydobyty blok spada o połowę. W roku 2020 zostanie obniżona o połowę.  

Wydobycie ostatniego Bitcoina jest natomiast przewidywane na rok 2140. 
Nazwa dokumentu pozwala lepiej zrozumieć czym jest bitcoin. To forma waluty, rodzaj płatności, oparty na sieci rozproszonej. W latach 90. Sieci Peer-to-peer używano do dystrybuowania muzyki. System jest wykorzystywany do dziś chociażby przez torrent.

Dziś technologia, która stoi za bitcoinem - blockchain - jest uznawana za jedną z najbardziej przełomowych. Jeśli będzie rozwijać się dalej, to może znaleźć zastosowanie w różnych dziedzinach życia. Wcześniej się to już zdarzało - chociażby w przypadku sieci WWW, która była kiedyś akademickim eksperymentem.   
 

Czym właściwie jest rosnący w siłę bitcoin?


 

Więcej o: