Jednym z największych wyzwań dla rynku samochodów elektrycznych pozostaje czas ładowania. Jednak – jak przekonuje Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe w OLX Group/OTOMOTO – przełom jest na wyciągnięcie ręki. Jeszcze chwila – ta technologia już zaczyna być rozwijana. Mówimy tu o bateriach ze stałymi elektrolitami, które mogą skrócić czas ładowania do 5-6 minut i dać zasięg do 1000 km – mówi.
Już dziś widać znaczący postęp. Według danych OTOMOTO niemal połowa infrastruktury ładowania w Polsce to szybkie ładowarki, które pozwalają uzupełnić energię w około 20 minut. Kawka, ciastko i lecimy w drogę – dodaje Czajka.
Rynek motoryzacyjny to od lat obszar silnie związany z emocjami. Jednak dziś – jak podkreśla rozmówczyni – nie są one jedynym czynnikiem wpływającym na decyzje zakupowe. To nie jest albo-albo. Emocje wciąż grają ważną rolę, ale kupujący bardzo mocno patrzy na wiarygodność, bezpieczeństwo transakcji i dostęp do informacji – wyjaśnia.
Kluczową zmianą jest wyrównanie tzw. asymetrii informacji. Dzięki internetowi kupujący są dziś znacznie lepiej przygotowani niż jeszcze kilka lat temu. Research zaczyna się online, a użytkownicy oczekują kompleksowej obsługi – od wyboru auta po finalizację transakcji.
Coraz większą rolę na europejskich rynkach odgrywają producenci z Chin. Ich przewagą jest przede wszystkim cena – auta są nawet o 30 proc. tańsze od europejskich odpowiedników. Marki chińskie wchodzą do Europy, żeby w niej zostać. Blisko 48 proc. respondentów mówi, że są gotowi kupić auto marki, której nie znają, jeśli oferuje odpowiednią technologię – zaznacza Czajka.
To jednak nie tylko kwestia ceny. Firmy z Azji inwestują również w logistykę i obsługę posprzedażową, oferując m.in. szybki dostęp do części czy wieloletnie gwarancje. To oznacza, że europejscy producenci muszą szukać nowych przewag konkurencyjnych – nie tylko w produkcie, ale i całym doświadczeniu klienta.
Wzrost cen paliw – m.in. w związku z napięciami na Bliskim Wschodzie – już przełożył się na zachowania klientów. OTOMOTO odnotowało ponad 60-procentowy wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. Takie zmiany geopolityczne działają jak impuls. Osoby, które rozważały zakup elektryka, szybciej podejmują decyzję – mówi przedstawicielka firmy.
Podobne zjawiska obserwowano wcześniej w czasie pandemii COVID-19, która przyspieszyła cyfryzację zakupów.
Mimo rosnącego zainteresowania elektromobilnością, Polacy wciąż mają konkretne obawy. Najważniejsze z nich to cena, zasięg oraz dostęp do infrastruktury ładowania. Do tego trzeba podejść holistycznie. Cena zawsze była kluczowa, ale równie ważne są dziś dostępność ładowarek i komfort podróżowania – podkreśla Czajka.
Według badań optymalny zasięg auta elektrycznego, który przekonałby klientów, to około 600 km. Istotne jest także równomierne rozmieszczenie stacji ładowania, nie tylko w największych miastach, ale również w mniejszych regionach Polski.
Kluczową rolę w popularyzacji elektromobilności mogą odegrać samochody używane. To naturalny etap rozwoju rynku, który już widać na przykładzie innych krajów. Żeby elektromobilność była bardziej widoczna, musimy zacząć od samochodów używanych – wskazuje ekspertka. To właśnie rynek wtórny może przyspieszyć zmianę przyzwyczajeń kierowców, którzy dotychczas przez lata korzystali z aut spalinowych.
Rozwój technologii, presja cenowa i zmieniające się potrzeby konsumentów sprawiają, że sektor motoryzacyjny stoi dziś przed jednym z największych przełomów w swojej historii. Dane pokazują, że ta przyszłość może nadejść szybciej, niż wielu się wydaje. Jak podkreśla Czajka, zmiana nie wydarzy się z dnia na dzień, ale kolejne elementy układanki, takie jak technologia, infrastruktura i ceny, stopniowo zaczynają do siebie pasować. To oznacza, że moment, w którym auta elektryczne staną się realnym wyborem dla masowego odbiorcy, jest już blisko.
Materiał promocyjny OTOMOTO