Nie są to tylko kryjówki niezbędne zwierzętom w czasie lęgów i rozrodu, ale także miejsca, które służą im do noclegu, odpoczynku i schronienia się przed rozmaitymi zagrożeniami, jak np. drapieżniki czy zjawiska atmosferyczne. Niektóre z tych gatunków są już od miejskiej architektury całkowicie uzależnione: jerzyki, wróble, kawki, pustułki i gołębie miejskie (te ostatnie również prawnie chronione!).
Tymczasem, dziwnym trafem utarło się, że zwierzęta — czy w ogóle przyrodę — chronimy tylko wtedy, kiedy budzi się ona do życia i wydaje na świat nowe pokolenie. Za tym groźnym mitem stoi wiele siedlisk zniszczonych w okresie 16 października do końca lutego, bez pozwoleń organu ochrony środowiska.
A wiąże się to z nieobecnością specjalisty przyrodnika podczas prac, zaś ptakom i nietoperzom nie zapewnia się budek lęgowych i schronów jako rekompensaty. Takie warunki wskazane w urzędowej decyzji są gwarancją, że prace odbędą się bezpieczne dla zwierząt i w zgodności z przepisami. W okresie od 16 października do końca lutego możemy bez zezwoleń usunąć jedynie materiał gniazdowy — ze względów sanitarnych lub bezpieczeństwa. Wtedy też jest czas na czyszczenie budek lęgowych.
Przestrzenie, w których gniazda są ukryte lub zawieszone, są siedliskami prawnie chronionymi przez cały rok kalendarzowy.
Innymi słowy, ochrona wyłączona „poza okresem lęgowym" — zresztą nigdy niedającym się wyznaczyć sztywnymi datami, a z powodu ocieplenia klimatu ostatnio coraz dłuższym — skutkuje bezpowrotną utratą miejsc do życia zwierząt, które nie tylko zapewniają im dobrostan, ale także stabilność populacji.
Do sytuacji zniszczenia siedlisk w okresie zimowym doszło ostatnio na przykład w bloku na warszawskim Słodowcu. Na wykorzystywanych przez ptaki otworach wentylujących stropodach założono kratki. Prace prowadzono w lutym, w przekonaniu, że do końca miesiąca prawo nie obowiązuje.
Co niepokojące, o bezpieczeństwie zwierząt podczas prac decydował niedoświadczony w tej dziedzinie pracownik firmy wysokościowej, zaś ptaki i nietoperze nie otrzymały w zamian budek i schronów.
15 lipca br. Sąd Rejonowy uznał wykonawcę winnym zniszczenia siedlisk gatunków chronionych bez zezwolenia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Sprawą zajęła się warszawska grupa wolontariuszek z Ptasiego Patrolu Fundacji Noga w łapę, które dobrze znały historię zasiedlenia budynku przez ptaki.
Wyrok, który zapadł, jest bezprecedensowy, więc ma szczególne znaczenie dla zmiany w postrzeganiu zwierząt zajmujących budynki. Mamy w kraju wiele przepisów, które zapewniają im ochronę, jednak w praktyce bardzo trudno je egzekwować.
Choć skala zniszczeń jest bardzo duża (intensywna termomodernizacja, konserwacja zabytków oraz liczne remonty i naprawy), to sprawcom uchodzą one na sucho. Ptasi Patrol zabiega, by na tym słodowieckim bloku pojawiły się budki lęgowe dla jerzyków, wróbli, sikor i kawek, które mieszkały tu przez lata.
Zachęcamy do przeczytania wywiadu z ekspertką Ptasiego Patrolu, która opowiada, jak chronić ptaki i nietoperze przed remontami i co mówi na ten temat prawo: https://next.gazeta.pl/next/7,172392,31958456,wazny-obowiazek-ktorego-wielu-nie-dopelnia-przed-remontem-budynkow.html
Jeżeli taka sytuacja dzieje się na twoich oczach, reaguj: dokumentuj, powiadom Straż Miejską, Policję, organy ochrony środowiska i powiatowego nadzoru budowlanego oraz organizację pozarządową, która wesprze twoje działania.
Materiał PR - Fundacji Noga w Łapę