"Die Zeit" pisze o duchowych braciach Władimira Putina. Wymienia Prawo i Sprawiedliwość

Władimir Putin uważa liberalizm za przestarzały. Nie jest jedynym przeciwnikiem wolności. Jego duchowi bracia znajdują się też na Zachodzie - we Francji, Polsce, Austrii i na Węgrzech - pisze niemiecki dziennik "Die Zeit".
Zobacz wideo

Alice Bota - autorka komentarza opublikowanego w najnowszym wydaniu tygodnika "Die Zeit" - nawiązuje do wywiadu udzielonego niedawno przez Władimira Putina brytyjskiemu dziennikowi "Financial Times".

Prezydent Rosji uznał liberalizm za przestarzały. Jego zdaniem idee liberalne znajdują się w konflikcie z poglądami większości społeczeństwa, a migracja prowadzi do bezprawia. "Migranci mogą zabijać, kraść, gwałcić, a pomimo tego pozostają bezkarni, ponieważ ich prawa jako migrantów muszą być chronione" - powiedział Putin w rozmowie z "Financial Times".

"Słowa Putina mogą napędzić strachu" - pisze Bota. "Nie dlatego, że jest grabarzem liberalizmu, bo do tego mu jeszcze daleko, lecz dlatego, że wierzy, iż wybiła właśnie jego godzina, by stanąć na czele globalnego ruchu antyliberalnego" - tłumaczy niemiecka publicystka.

Putin idzie z duchem czasu

Bota podkreśla, że Putin nie jest ideologiem, a poglądy zmienia jak rękawiczki. Pięć lat temu grał liberała, by teraz ogłosić pogrzeb liberalizmu. Putin głosi koniec liberalizmu, ponieważ czuje, że jego działania są zgodne z prawicowym duchem czasu. Nie można mu odmówić zdolności do wyczuwania dogodnego momentu - czytamy w "Die Zeit".

"Walka przeciwko liberalizmowi, który nie jest bezwzględnym neoliberalizmem, lecz otwartą, łatwą do zranienia, pełną błędów demokracją, rozstrzyga się nie w Moskwie. Ta walka rozstrzyga się w Waszyngtonie, Warszawie, Budapeszcie, Wiedniu, a nawet w Berlinie" - pisze Bota.

Nowi sojusznicy Putina

Idee Putina nie są nowe. Nowi są natomiast sojusznicy, którzy podzielają jego poglądy - Brazylijczycy, Chińczycy, Saudyjczycy, Hindusi, Turcy - pisze autorka.

Bota wymienia partię Marine Le Pen we Francji, Fidesz i Jobbik na Węgrzech, PiS w Polsce, FPOe w Austrii i AfD w Niemczech jako partie, których duża część uważa liberalizm za "zło tego świata", przed którym należy chronić własny kraj i jego mieszkańców. "Wszystkie te (partie) pracują nad przesunięciem granic - moralnych i politycznych" - zaznacza autorka.

PiS i inni kontra liberalizm

Wymienione partie nie przedstawiają liberalizmu takim, jakim jest w rzeczywistości - z silnym państwem prawa, funkcjonującymi instytucjami i wartościami, do których należą zarówno wolność, jak i odpowiedzialność, lecz kreślą jego groteskową karykaturę zgodnie z sugestiami Putina.

"W tej wersji liberalizmu migranci kradną i gwałcą, oczywiście bez konsekwencji. Dzieci są w tym liberalizmie indoktrynowane za pomocą seksualnej różnorodności, rodzina i tradycyjne wartości są zagrożone, a wolność znajduje się w niebezpieczeństwie - wolność definiowana przez swoich zwolenników jako prawo do kerozyny (samolotowego paliwa), Diesla, mięsa i seksistowskich dowcipów" – czytamy w "Die Zeit".

Pokazywanie tej karykatury i ostrzeganie przed nią jest "starym trikiem kieszonkowców" - pisze Bota. "Kto ostrzega przed dywersją zachodniego świata ze strony Putina, powinien pamiętać o tym, że to nie Putin zadaje ciosy temu światu, który znamy. Robią to sami Trumpowie i Gaulandowie (szef niemieckiej AfD)" - podsumowuje Bota swój komentarz opublikowany w tygodniku "Die Zeit".

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle"