Turcja ma ambitne plany - własny samochód elektryczny. Erdogan zapowiada wielką inwestycję

W 2022 roku Turcja chce wprowadzić na rynek własny samochód elektryczny. Roczna produkcja zakładów w prowincji Bursa ma wynieść do 175 tys. sztuk.
Zobacz wideo

Prezydent Recep Tayyip Erdogan zaprezentował pierwszy, całkowicie wyprodukowany w Turcji, samochód elektryczny. "Przeżywamy dziś (27.12.2019) historyczny dzień dla naszego kraju. 60-letnie marzenie staje się rzeczywistością", powiedział na wielkiej gali w Gebze pod Stambułem, na której pokazano dwa prototypy. Turecki prezydent od razu zamówił pierwszy egzemplarz nowego auta.

Produkcja tureckich samochodów elektrycznych ma się rozpocząć w 2022 roku. Wtedy też zostanie podana ich nazwa. Docelowo wyprodukowanych zostanie pięć modeli. Po przemówieniu prezydenta Erdogana na scenę wjechał czerwony SUV i szary sedan.

4000 nowych miejsc pracy

Oba samochody były opatrzone logo TOGG, konsorcjum pod nazwą Tureckiej Grupy Inicjatyw Motoryzacyjnych. Zostało ono utworzone przez pięć grup przemysłowych: Anadolu Group, BMC, Kok Group, operatora telefonii komórkowej Turkcell i Zorlu Holding, który jest macierzystym koncernem producenta telewizorów Vestel. Przewodniczącym zarządu konsorcjum TOGG jest Gurcan Karakas, były menedżer koncernu Bosch, a dyrektorem operacyjnym - Sergio Rocha, były prezes General Motors Korea.

W nowej fabryce w prowincji Bursa zatrudnienie znajdzie 4 tys. osób. W ciągu najbliższych 13 lat konsorcjum TOGG chce zainwestować około 3,3 mld euro w opracowanie i produkcję samochodów elektrycznych. Roczna produkcja ma wynieść do 175 tys. egzemplarzy. Rząd w Ankarze, który wspiera ten projekt finansowo, zagwarantował zakup 30 tys. samochodów elektrycznych do końca roku 2035 i ulgi podatkowe dla producenta.

Własna, turecka marka samochodów jest od dawna marzeniem prezydenta Erdogana, który powiedział, że "Turcja zasługuje na coś lepszego niż montowanie samochodów innych producentów". W latach 60. ub. wieku w Turcji nie powiodła się próba uruchomienia produkcji samochodu Devrim (pol. "rewolucja").

Nowe, tureckie samochody elektryczne mają być najpierw sprzedawane w Europie, a następnie na całym świecie. Przystąpienie do ich produkcji zapowiedziano w listopadzie 2017 roku. Miał to być dowód rosnącej siły gospodarczej kraju.

Volkswagen wstrzymuje decyzję

Tureckiemu przemysłowi motoryzacyjnemu, w którym działają takie firmy jak Ford czy Fiat, ostatnio powodzi się gorzej. W 2018 roku wskutek, między innymi, kryzysu tureckiej waluty, załamał się popyt na samochody na rynku wewnętrznym. W tym roku z powodu tureckiej ofensywy militarnej w północnej Syrii Volkswagen wstrzymał decyzję zbudowania własnej montowni w Manisa na zachodzie Turcji.

Szef związku tureckich kooperantów przemysłowych Alper Kanca powiedział, że "zagwarantowanie przez rząd nabycia określonej liczby samochodów elektrycznych i udzielenie temu projektowi wsparcia finansowego dowodzi, że nie jest on pomyślany tylko jako sposób na poprawę nastrojów".

Na krótką metę nie poprawi on sytuacji gospodarczej kraju, ponieważ pierwsze seryjne samochody elektryczne zjadą z taśm dopiero w 2022 roku. Ale, jak dodał Kanca, "jeśli wszystko pójdzie dobrze, za trzy lata odniesiemy z tego korzyść". Końcowy sukces zależy w dużym stopniu od tego, czy Turcja zrezygnuje z tradycyjnych, wysokich podatków za posiadanie własnego samochodu osobowego. Cena tureckich samochodów elektrycznych nie jest jeszcze znana.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o: