Handelsblatt: Nord Stream 2 może stać się finansową ruiną

Niemiecki dziennik gospodarczy pisze o możliwych konsekwencjach decyzji polskiego UOKiK, który nałożył karę na Gazprom i inwestorów Nord Stream 2.
Zobacz wideo Wraca brexit. A wraz z nim wracają kłopoty. Boris Johnson ma coraz mniej czasu

"Handelsblatt" pisze w czwartek (8.10.2020) o zaostrzeniu sporu o gazociąg Nord Stream 2. Informuje o decyzji polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który uznał w środę, że budowany gazociąg zakłóca konkurencję i narusza interesy konsumentów. Dlatego nałożył na rosyjski koncern Gazprom maksymalną karę, sięgającą w przeliczeniu 6,5 miliarda euro. Z kolei zaangażowane w finansowanie inwestycji zachodnioeuropejskie spółki - koncern Uniper, Wintershall Dea, austriacki OMV, francuski Engie Energy i holendersko-brytyjski Multi Shell dostały karę w łącznej wysokości 52 milionów euro.

Oburzenie inwestorów

"Handelsblatt" pisze, że Gazprom i jego partnerzy w środę "z oburzeniem" odrzucili decyzję polskiego urzędu. Uniper Gas & Transportation "nie podziela oceny, która jest podstawą decyzji UOKiK" - powiedział gazecie rzecznik koncernu. Wyjaśnił, że umowy zawarte przez inwestorów Nord Stream 2 dotyczą finansowania, a nie joint venture. Według Uniperu umowy o finansowaniu nie podlegają przewidzianemu w polskim prawie obowiązkowi zawiadomienia o zamiarze dokonania koncentracji. Nie ma też podobnego precedensu w dotychczasowej praktyce europejskich organów antymonopolowych -pisze "Handelsblatt", wyjaśniając stanowisko Uniperu.

Dodaje, że Uniper bada możliwość odwołania się od decyzji polskiego urzędu. Rozstrzygnięcie sporu mogłoby potrwać cztery do pięciu lat. Także Winterhall Dea i Shell nie wykluczają podjęcia takich działań, a Gazprom już zapowiedział, że odwoła się od decyzji UOKiK, ostro ją krytykując.

"Handelsblatt" ocenia, że jeśli polska kara na Nord Stream 2 się uprawomocni, "rentowność rurociągu budowanego kosztem 9,5 miliarda euro ostatecznie stanie pod znakiem zapytania". Analitycy moskiewskiego Sbierbanku już wyliczyli, że z powodu zawyżonych cen koncernów budowlanych, które należą do biznesmenów z bliskiego otoczenia prezydenta Władimira Putina, będzie "miliardową ruiną inwestycyjną" - pisze niemiecki dziennik.

Polska nasila presję

Zauważa też, że jeszcze we wtorek Gazprom ogłosił, iż w krótkim czasie chce dokończyć budowę brakującego 120-kilometrowego odcinka gazociągu o łącznej długości 1230 km. W grudniu szwajcarska firma Allseas, właściciel specjalistycznych statków, układających podmorski rurociąg, przerwała prace przy budowie Nord Stream 2 w związku z groźbą nałożenia amerykańskich sankcji. Z kolei rosyjskie specjalistyczne statki, przesunięte do portu Mukran na Rugii, nie mogły jeszcze przystąpić do układania rur z powodu koniecznych przeróbek technicznych.

Jak pisze "Handelsblatt", "premier Mateusz Morawiecki zapowiedział we wrześniu, że jego rząd zwiększy presję na Niemcy" w sprawie Nord Stream 2. "Zwłaszcza po otruciu rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego należy zatrzymać to przedsięwzięcie. Nord Stream 2 był także tematem rozmów podczas sierpniowej wizyty sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo (w Warszawie). Polska zbudowała w Świnoujściu terminal dla gazu skroplonego (LNG), gdzie przypływa także amerykański LNG" - zauważa niemiecki dziennik. I dodaje, że wprawdzie Nord Stream 2 leży poza wodami polskimi, ale rząd w Warszawie uważa, że ma wpływ na niego, bo przez Polskę przebiega Gazociąg Jamalski, który transportuje gaz z syberyjskich pól do Europy. Jak dotąd Jamałem płynie do Niemiec około 30 miliardów metrów sześciennych gazu.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.