Niemcy. Koniec z wyjazdami na zakupy do Polski. Lockdown na pograniczu

Brandenburgia wprowadza obostrzenia w małym ruchu granicznym. To kolejny niemiecki kraj związkowy, który zdecydował się na tak krok. Podobne restrykcje obowiązują już w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Saksonii.

Wprowadzane przez Niemcy nowe restrykcje w związku z pandemią COVID-19 dotkną też polsko-niemieckie pogranicze. Od środy Brandenburgia zamierza wprowadzić ograniczenia w małym ruchu granicznym i ukrócić wyjazdy do Polski na zakupy czy po benzynę – wynika z nieoficjalnych informacji z kancelarii premiera landu. Podobne restrykcje obowiązują już od kilku tygodni w pozostałych dwóch niemieckich regionach graniczących z Polską: Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii, co jest katastrofą dla handlu po polskiej stronie granicy. Do tej pory Brandenburgia pozwalała na krótkie wypady przez granicę bez potrzeby odbywania kwarantanny po powrocie.

Najnowsza decyzja władz Brandenburgii to następstwo ustaleń podjętych przez rząd federalny i kraje związkowe w obliczu znowu rosnącej liczby zakażeń koronawirusem w Niemczech. Od środy do co najmniej 10 stycznia wprowadzony zostanie tzw. twardy lockdown, oznaczający zamknięcie większości sklepów, punktów usługowych, szkół i przedszkoli oraz ograniczenia dotyczące prywatnych kontaktów.

Zobacz wideo Jak będzie wyglądał system zachęt? Na co mogą liczyć osoby, które się zaszczepią?

Wzmożone kontrole policji

– To trudne, daleko idące kroki, które są jednak konieczne wobec błyskawicznego rozprzestrzeniania się wirusa – powiedział w niedzielę premier Brandenburgii Dietmar Woidke. Zasygnalizował jednocześnie, że obostrzenia nie wpłyną znacząco na pracowników przygranicznych, którzy regularnie podróżują do pracy przez granicę polsko-niemiecką. Oznacza to, że najpewniej nadal będą oni zwolnieni z obowiązku kwarantanny, której muszą poddawać się osoby przyjeżdżające albo wracające do Niemiec z obszaru ryzyka pandemicznego, jakim jest Polska.

W okresie przedświątecznym oraz po świętach można spodziewać się wzmożonych kontroli niemieckiej policji w regionach przygranicznych. W minionych dniach odczuli to już mieszkańcy Meklemburii-Pomorza Przedniego i graniczących z tym landem polskich regionów. Według agencji DPA, tamtejsza policja skontrolowała w sobotę 280 samochodów, jadących w kierunku Polski. 89 kierowców zawróciło, gdy pouczono ich, iż po powrocie z zakupów w Polsce będą musieli odbyć dziesięciodniową kwarantannę. Skontrolowano także 213 aut wjeżdżających z Polski do Meklemburgii. 31 z nich zrezygnowało z wjazdu na terytorium RFN, a dane 57 osób spisano z powodu niedopełnienia obowiązku zgłoszenia przyjazdu do niemieckiego urzędu ds. zdrowia – wynika z danych lokalnej policji.

W Meklemburgii-Pomorzu Przednim pracownicy transgraniczni zwolnieni są wprawdzie z obowiązku kwarantanny, pod warunkiem jednak, że mają negatywny wynik testu na COVID-19, który nie jest starszy niż siedem dni. Wysokie koszty testów (nawet do 150 euro) to duże obciążenie dla niektórych lokalnych firm. W listopadzie polski przedsiębiorca Mariusz Starościk, który pod Szczecinem zatrudnia około 30 pracowników dojeżdżających z Loeknitz po niemieckiej stronie granicy, zaskarżył decyzję o tych obostrzeniach do sądu. Skarga została jednak odrzucona.

Saksonia już w lockdownie

W Saksonii już od poniedziałku obowiązują ostre ograniczenia w życiu publicznym. Zamknięta jest większość sklepów, szkoły i przedszkola, a miejsca zamieszkania nie należy opuszczać bez ważnego powodu. Choć pracownicy przygraniczni zwolnieni są z obowiązku kwarantanny, to władze kraju związkowego zaoferowały wsparcie finansowe w wys. 40 euro na dziennie na zakwaterowanie pracowników sektora infrastruktury krytycznej (np. służby zdrowia) dojeżdżających z Polski i Czech do Saksonii.

Chodzi o to, by mogli oni zrezygnować z codziennych dojazdów i zmniejszyć w ten sposób ryzyko zakażenia koronawirusem. Podobne wsparcie wypłacano wiosną, kiedy Polska wprowadziła kontrole na granicach i kwarantannę także dla pracowników transgranicznych. Od marca do maja br. wypłacono 2,1 miliona euro dla 1500 osób. W Saksonii pracuje około 10 tysięcy pracowników transgranicznych z Polski i 9 tysięcy z Czech.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.