Niemcy. Tam, gdzie kończy się Nord Stream. "Lubmin? Świetne miejsce". Tak się żyje w cieniu gazociągu

Czyste morze, czysta plaża, widok na Rugię. Właśnie dlatego wiele osób marzyło, by zamieszkać w Lubminie. - A teraz żyjemy w cieniu rury Putina - mówią.

Więcej takich tekstów na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Rachunki za prąd i gaz co rusz idą do góry. Jak drogo może być za rok?

- O, tam widać Rugię - wskazuje na zieloną wyspę na horyzoncie Christian, 30-latek z Berlina. Zapewnia jednak, że od kiedy odkrył Lubmin, na słynną wyspę na Bałtyku już nie jeździ. W tym niewielkim, ledwie 2-tysięcznym miasteczku, jak zapewnia, ma wszystko, czego potrzebuje.

Zakłócony spokój

- Woda? Czysta. Pejzaże? Piękne. No i klimat małego miasteczka. A to nieocenione dla mieszkańca metropolii - dodaje z delikatnym uśmiechem mieszkaniec niemieckiej stolicy.

Spacerując po plaży w Lubminie nietrudno zrozumieć, co ma na myśli. Choć miasteczko jest położone tuż nad Bałtykiem, nie ma tu wielkich hoteli czy kompleksów wypoczynkowych. Nawet gdy pogoda latem dopisuje, wielkich tłumów tu nie ma. To przemawia do wielu emerytów, którzy przyjeżdżają do Lubmina, by spędzić tu swoją jesień życia.

Mury na granicach EuropyPatrząc na inne płoty fortecy Europa, ten polski będzie z rozmachem. Tak wyglądają pozostałe [ZDJĘCIA]

Spora część mieszkańców kurortu to właśnie emeryci, a przeciętny wiek w miasteczku przekracza 55 lat. - Mam 82 lata, spędziłam tu ostatnie dwie dekady. Patrząc na ten widok, chyba można zrozumieć, co mną kierowało, gdy zdecydowałam się na przeprowadzkę - uśmiecha się emerytka, która wybrała się na spacer. Ten widok to czysta plaża i wybrzeże, które przecina 350-metrowe molo. Przy brzegu rozciąga się natomiast gęsty las.

Mimo październikowej pory, na plaży w Lubminie jest sporo turystów. Niektórzy rozkładają koce, inni decydują się nawet na kąpiel w Bałtyku. - Lubmin? Świetne miejsce - odpowiadają właściwie wszyscy jednym chórem. Aż pojawia się pytanie o gazociąg.

Ta kwestia ewidentnie irytuje i turystów, i mieszkańców. - Kolejne lata wszyscy wałkują tylko temat Nord Stream. Jak się mówi o Lubminie, to tylko w kontekście tej rury. Chciałam żyć w spokojnym miejscu, żyję w cieniu rury Putina - opowiada nagle zirytowana 82-latka.

Władimir Putin, prezydent Rosji.Putin wysusza gazowy rynek. "Rośnie wrażenie, że Rosja dąży do drugiego celu"

Niektórzy od rozmowy o Nord Stream w ogóle uciekają. Na przykład właścicielka lokalnej smażalni ryb. Na początku zapewnia, że na rozmowę o Lubminie jest otwarta. Gdy dowiaduje się, że chodzi o gazociąg, zasłania się brakiem czasu. - Przepraszam, muszę wracać do gotowania - tłumaczy się.

Pani Sylwia, Polka mieszkająca w Lubminie od roku, uważa natomiast, że gazociąg może być dla miasteczka jakąś szansą. - Niewiele się tu dzieje. Poza sezonem są czynne dwie knajpy i jedna pizzeria. Biznesu właściwie nie ma wcale. Ja do swojego miejsca pracy jadę kilka kilometrów. Może Nord Stream coś zmieni? - zastanawia się.

Nord Stream 2? Burmistrz się cieszy 

Lubmin jest kluczowy dla gazociągów - zarówno dla ukończonego w 2011 roku Nord Stream 1, jak i dla Nord Stream 2, który według władz Rosji "ma być gotowy do uruchomienia na dniach". W tym niewielkim kurorcie znajduje się nie tylko końcowy odcinek gazociągu, ale i "stacja ładunkowa". To dzięki niej rosyjski gaz trafia dalej do Niemiec i do innych krajów Europy.

Nie jest tak, że instalacje sąsiadują bezpośrednio z plażą. "Stacja ładunkowa" mieści się około 5 kilometrów od centrum kurortu, to jakieś 10 minut samochodem. Instalacje jednak z plaży widać dość dobrze. Niektórzy turyści mówią, że przemysłowe zabudowania "burzą harmonijny widok".

Obie instalacje, Nord Stream 1 oraz Nord Stream 2 od dawna budzą obawy polityczne. Zarówno w Niemczech, jak i w innych krajach Europy, wielu analityków czy państwowych urzędników uważa, że rury służą Władimirowi Putinowi do rozgrywania swoich politycznych gier. Są jednak i obawy innego rodzaju. Nie wszyscy są bowiem przekonani, czy bałtycki rurociąg jest korzystny dla środowiska.

Kryzys energetyczny w Europie. Zdjęcie ilustracyjne: port w Antwerpii, Belgia.Przed nami trudna dekada. "To będzie czas drogiej energii, wszędzie"

Od lat pojawiają się obawy, że położony na dnie Bałtyku gazociąg może w razie awarii spowodować prawdziwą katastrofę ekologiczną. Władze konsorcjum Nord Stream odrzucają te zarzuty. "Wykonaliśmy badania dna morskiego, aby ustalić bezpieczną, optymalną trasę przez Bałtyk" - przekonują.

Podobnie uspokajają władze samego Lubmina. - Nord Stream 2 nie budzi większych obaw środowiskowych w regionie. Jesteśmy spokojni także dlatego, że stale monitorujemy pierwszy gazociąg Nord Stream, który funkcjonuje od 2011 roku - mówi w rozmowie z DW Axel Vogt, burmistrz Lubmina.

Vogt przekonuje również, że mieszkańcy kurortu są niezwykle pozytywnie nastawieni do projektu. - Zdecydowana większość mieszkańców Lubmina jest zadowolona, że gazociąg Nord Stream 2 został technicznie ukończony. Jako burmistrz podzielam tę radość - mówi burmistrz.

Rosja? "Niezawodny partner"

Wielu polityków, także w Niemczech, zwracało uwagę, że Nord Stream 2 nie tylko uzależnia Europę od rosyjskiego gazu, ale też od gazu ziemnego w ogóle. Tymczasem politycy i eksperci w Europie niemal jednym głosem mówią, że przyszłość to odnawialne źródła energii.

- Gaz ziemny nadal będzie ważnym źródłem energii w nadchodzących dziesięcioleciach. Nie osiągnęliśmy jeszcze punktu, w którym moglibyśmy z niego zrezygnować i w stu procentach przejść na odnawialne źródła - i prędko się to nie stanie - uważa Vogt. Przekonuje też Niemcy powinny wręcz inwestować w nowe elektrownie gazowe. Na wypadek, gdyby Europa zdecydowała się porzucić węgiel czy energię jądrową.

Burmistrz zupełnie nie widzi problemu w tym, że gaz płynie z Rosji. - Instalacje Nord Stream są po prostu korzystne dla lokalnej gospodarki, również z powodów podatkowych. A Rosja wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań, więc możemy ją nazwać niezawodnym partnerem - dodaje.

- Problemy z Nord Stream? Nie mamy żadnych - podsumowuje burmistrz.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

 
Więcej o: