Stowarzyszenia przedsiębiorców, a także niektórzy politycy już od dawna apelują o podwyższenie ustawowego wieku emerytalnego powyżej 67. roku życia. Argumentują to brakiem rąk do pracy oraz przekonują, że to sposób na ustabilizowanie niemieckiego systemu emerytalnego. Z drugiej strony prawie 70 proc. osób z wyżu demograficznego, które obecnie idą na emeryturę lub przejdą na nią w nadchodzących latach, chce przejść na emeryturę wcześniej.
W debacie na temat wieku emerytalnego kanclerz Niemiec Olaf Scholz zdecydowanie opowiedział się przeciwko dalszym zmianom. Podwyższenie byłoby "niewłaściwie" i "nie ma sensu" - stwierdził w dyskusji zorganizowanej przez dziennik "Heilbronner Stimme". Scholz przypomniał, że w Niemczech wiek emerytalny został ustawowo podniesiony do 67 lat. - To już wystarczy - powiedział socjaldemokrata. Kto kończy szkołę w wieku 17 lat i rozpoczyna naukę zawodu, ma przed sobą 50 lat pracy, zanim przejdzie na emeryturę. - 50 lat to sporo czasu - dodał.
- Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby ludzie kontynuowali pracę, jeśli chcą - zaznaczył Scholz. W tym celu zostały stworzone wszystkie wymogi prawne, ale ważniejsze jest - jak zaznaczył kanclerz - poprawienie perspektyw zatrudnienia dla osób w wieku 58-62 lat, które szukają pracy. - Najpierw zróbmy coś w tej kwestii, zanim znów rozpoczniemy tę głupią dyskusję na temat wieku emerytalnego - podsumował.
Zgodnie z obecnie obowiązującymi w Niemczech przepisami wiek emerytalny jest stopniowo podnoszony z 65 do 67 lat. Dla osób urodzonych w 1964 roku lub później wiek emerytalny wynosi już 67 lat. Zdaniem ekspertów nie wystarczy to jednak do zapewnienia długoterminowego finansowania emerytur. Ze względu na starzenie się społeczeństwa w dłuższej perspektywie jest zbyt wielu świadczeniobiorców, a zbyt mało płatników składek. W przeszłości również przedstawiciele kasy emerytalnej Deutsche Rentenversicherung (DRV) sygnalizowali gotowość do rozmów na temat dalszego podniesienia wieku emerytalnego. Wyklucza to jednak obecna koalicja rządowa złożona z SPD, Zielonych i FDP.
Podczas dyskusji zorganizowanej przez dziennik "Heilbronner Stimme" Scholz opowiedział się także przeciwko natychmiastowemu zawieszeniu broni w wojnie na Bliskim Wschodzie. - Przerwy humanitarne mogą mieć sens, na przykład w celu wydostania rannych ze Strefy Gazy, ale przyznaję, że nie uważam za właściwe wysuwanego przez niektórych żądania natychmiastowego zawieszenia broni lub długiej przerwy - co jest mniej więcej tym samym - stwierdził. - Zawieszenie broni oznaczałoby bowiem, że Izrael pozwoli Hamasowi odzyskać siły i zakupić nowe rakiety. Tak, aby znów mogli strzelać. Nie będziemy mogli tego zaakceptować - zaznaczył kanclerz Niemiec.
(DPA/dom)
Artykuł pochodzi z portalu Deutsche Welee