Donald Tusk: "Lawina decyzji" co do funduszy

Premier Tusk złożył wniosek o pierwszą ratę z KPO. Bruksela przyspiesza wypłatę zaliczki, którą uzgodniono już za poprzedniego rządu. Brak publicznych deklaracji, czy do KPO jest nadal nieodzowna ustawa o sądach. Z Brukseli dla portalu Deutsche Welle pisze o tym Tomasz
Donald Tusk w Brukseli.
Fot. Virginia Mayo / AP Photo

Premier Donald Tusk w piątek rano (15.12.2023) spotkał się z Ursulą von der Leyen, szefową Komisji Europejskiej, m.in. w sprawie zablokowanych funduszy unijnych dla Polski. - Z zadowoleniem przyjmuję zobowiązanie do umieszczenia praworządności na czele programu rządowego oraz determinację do zajęcia się wszystkimi obawami, które zostały wyrażone w ciągu ostatnich kilku latach przez Komisję - powiedziała von der Leyen po tych rozmowach. Poinformowała, że jej podwładni pracują nad wypłaceniem jeszcze przed końcem tego roku 5,1 mld euro zaliczki z KPO, a konkretnie z jego nowego rozdziału REPowerEU, na który Komisja zgodziła się już w listopadzie. O tę wypłatę, która na mocy ogólnych unijnych przepisów nie jest uzależniona od spełnienia wstępnych warunków (w tym praworządnościowych), wnioskował rząd Mateusza Morawieckiego. Do niedawna Bruksela nieoficjalnie zapowiadała jej pierwszą połowę (pierwszą z dwóch transz) dopiero na styczeń, a drugą - na kolejne miesiące.

Zobacz wideo Donald Tusk serdecznie powitany przez przywódców europejskich w Brukseli

Co z kamieniami milowymi

- Cieszę się, że wreszcie otrzymaliśmy wniosek o pierwszą płatność z KPO. Musimy nadrobić stracony czas. Z niecierpliwością czekam w szczególności na ścisłą współpracę co do osiągnięcia "kamieni milowych" w zakresie niezależności sądownictwa. Będziemy musieli ciężko pracować. Ale uwzględniwszy działania, które podjęliście do tej pory i które planujecie, mam nadzieję, że uda się rozwiązanie tych kwestii w niedługim czasie - powiedziała von der Leyen. Pierwszy wniosek o pieniądze z KPO dotyczy blisko 7 mld euro, ale wypłata jest uzależniona od spełnienia warunków praworządnościowych wpisanych do KPO w 2022 roku. Cały polski KPO to 59,8 mld euro, w tym 25,3 mld euro dotacji oraz 34,5 mld tanich pożyczek, które muszą być wydane przez Polskę do 2026 roku.

Dzisiejszy wniosek rządu Tuska o płatność z KPO oznacza uruchomienie cyklu upływających terminów - do dwóch miesięcy na ocenę Komisji, do sześciu miesięcy na ewentualne uzupełnienie wymaganych reform - pod groźbą przepadnięcia pieniędzy, których dotyczy wniosek o płatność. To forma negocjacyjnej presji zarówno na Brukselę, jak i na prezydenta Andrzeja Dudę, jeśli zechciałby utrudniać reformy za pomocą weta.

Sporą część praworządnościowych warunków z KPO (skromniejszych niż wymogi z wyroków TSUE) spełniła ustawa sądowa obowiązująca od lipca 2022 roku. Brakujące minimum, które Komisja sprecyzowała już przed rokiem w rozmowach z Polską, to było usunięcie nadal obowiązującej części skutków "ustawy kagańcowej", czyli przywrócenie pełnego prawa sędziów do przeprowadzenia - zgodnego z prawem unijnym - testu niezależności innego sędziego, czyli do zbadania niezależności z urzędu. A także, choć to było w rokowaniach na drugim planie, zapewnienie sędziom dostępu do niezależnego sądu w ich postępowaniach dyscyplinarnych.

Komisja Europejska odrzucała twierdzenia rządu Morawieckiego, że do wypełnienia brakujących warunków praworządnościowych z KPO nie trzeba nowej ustawy. Ostatecznie wynegocjowano ją przed rokiem, ale Duda skierował ją do Trybunał Konstytucyjnego, a ten w tym tygodniu uznał tę ustawę za niekonstytucyjną.

Dzisiaj von der Leyen w swych publicznych wypowiedziach nie wskazała, czy nadal uznaje zmiany legislacyjne za nieodzowne (na użytek KPO), a dzisiejszy wniosek o pierwszą ratę z KPO nie wiąże się z porozumieniem technicznym Polska-Komisja, które już teraz jasno rysowałoby sposób rozwiązania kwestii kamieni milowych. To dopiero będzie negocjowane w - jak sygnalizowała von der Leyen - przyspieszonym tempie.

Co będzie, jeśli Tusk nie dogada się z Dudą w sprawie zmian legislacyjnych?Prawo do pełnego "testu niezależności sędziego", które jest kluczową kwestią w KPO, miało być głównie narzędziem do kontroli "neosędziów" powołanych z udziałem upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa (neo-KRS). Niewykluczone, że gdyby Polska naprawiła KRS, to byłyby szanse na uznanie tego za zastępcze wypełnienie warunku z KPO co do "testu niezależności". Jednak Komisja Europejska czeka teraz na konkrety od rządu Polski, w tym od ministra sprawiedliwości Adama Bodnara.

- Dziękuję za deklaracje, za decyzje, za ciepłe słowa - zwracał się dziś Tusk do von der Leyen. Dziękował też "sędziom, adwokatom, zwykłym obywatelom", którzy walczyli o praworządność w Polsce w ostatnich latach. Potwierdził zamiar przystąpienia do Prokuratury Europejskiej.

Co z polityką spójności

W publicznych deklaracjach von der Leyen nie było dziś mowy o funduszach spójności dla Polski. To pula 76,5 mld euro z unijnej siedmiolatki 2021-27, do których nadal nie ma dostępu (oprócz około miliarda wypłaconego już przed wieloma miesiącami na wsparcie techniczne przy opracowywaniu projektów). Powodem trudności jest wymagany system monitorowania Karty Praw Podstawowych w projektach z unijnych funduszy. Polski rząd formalnie wciąż nie przedstawił Brukseli żadnego projektu tego monitoringu, więc Komisja Europejska nie mogła go ocenić ani pozytywie, ani negatywnie.

- To Polska powinna poinformować Komisję, w jaki sposób władze zamierzają zapewnić zgodność z tymi warunkami. Rozmowy są w toku - potwierdzała w tym miesiącu Komisja. Kwestia funduszy spójności była politycznie powiązana z KPO. A teraz część naszych rozmówców w Brukseli spodziewa się rozwiązania tego problemu już w najbliższych tygodniach.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

 
Więcej o: