Nowe prawo pochówkowe w Niemczech. Biżuteria z prochów, urna w domu

Biżuteria wykonana z prochów zmarłych, pochówek urnowy w rzece, przechowywanie urny w domu - wszystko to będzie dozwolone w Nadrenii-Palatynacie. Land ten wprowadza najbardziej liberalne prawo w Niemczech.
trumna
FotoDax / Shutterstock

W Nadrenii-Palatynacie będzie obowiązywać najbardziej liberalne w całych Niemczech prawo dotyczące pochówków. W czwartek, 11 września, parlament krajowy w Moguncji przyjął głosami rządzącej koalicji (SPD, Zieloni, FDP), a także partii AfD kompleksową nowelizację ustawy o pochówkach. Dzięki temu zostanie dozwolonych wiele alternatywnych form pochówku, a obowiązek składania prochów zmarłych na cmentarzu zostanie zniesiony. Krewni będą mogli w przyszłości przechowywać prochy zmarłych również prywatnie.

Zobacz wideo Niemcy dozbrajają Izrael, choć miały z tym skończyć

Zmiana kultury pogrzebowej

Minister zdrowia Nadrenii-Palatynatu Clemens Hoch (SPD) wyjaśnił na posiedzeniu plenarnym, że ustawą tą kraj związkowy reaguje na zmianę kultury pogrzebowej. Jak powiedział, ustawa nie ogranicza nikogo, kto pragnie tradycyjnej formy pochówku. - W naszej ustawie o pochówku nadal uważamy cmentarz za regułę - wyjaśnił.

- Prawo pozostawia każdemu swobodę wyboru sposobu przeżywania żałoby - wyjaśnił poseł SPD Oliver Kusch. Dotychczas wielu krewnych, którzy chcieli na przykład zamówić biżuterię wykonaną z prochów zmarłego, wyjeżdżało za granicę. - Ludzie musieli w swojej żałobie zmagać się jeszcze z wyrzutami sumienia i dodatkowym stresem - argumentował. Poseł Zielonych Josef Winkler stwierdził natomiast, że kultura żałoby zmieniała się z biegiem czasu, zatem również cmentarze muszą się zmieniać, nie są one "muzeami".

Ostra krytyka opozycji

Będąca w opozycji partia Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna mocno krytykowała nowe przepisy. - Nowelizacja pogrzebała kulturę pogrzebową w tym kraju - skrytykował poseł CDU Christoph Gensch. Godne i pełne szacunku pochówki na cmentarzu staną się przez to "nieosiągalnie drogie", dodał. Gensch zwrócił się podczas posiedzenia do ministra zdrowia, odpowiedzialnego za tę sprawę, słowami: "Panie ministrze, jest pan grabarzem naszych cmentarzy".

 

Jego zdaniem możliwość prywatnego przechowywania urn wywiera presję społeczną, a w szczególności osoby uboższe będą w przyszłości szybciej znikać z pamięci bliźnich. Minister zdrowia nie dostrzega jednak takiego zagrożenia. Powiedział, że ufa gminom, które będą dalej rozwijać cmentarze tak, aby również w przyszłości mogły one pozostać miejscami żałoby i pamięci. Pojawia się jednak pytanie, czy miasta będą musiały w przyszłości utrzymywać własne cmentarze w każdej dzielnicy, dodał.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: