W Niemczech magazyny gazu wchodzą w zimę z tak niskimi poziomami napełnienia, jakich nie notowano od dawna - pisze dziennik "Berliner Zeitung". Przytacza dane zrzeszenia operatorów infrastruktury gazowej w Europie, GIE (Gas Infrastructure Europe), według których na dzień 30 listopada br. były one wypełnione jedynie w 67,14 proc. Odpowiada to ok. 168,6 terawatogodzin (TWh) gazu ziemnego. W 2024 roku o tej samej porze poziom wynosił prawie 90 proc.
Tymczasem Polska osiąga poziom ok. 91 proc. - zauważa dziennik. I dodaje, że jako kraj przemysłowy, który odczuł skutki wstrzymania dostaw gazu z Rosji, Polska stanowi istotny punkt odniesienia dla Niemiec. Choć polskie magazyny są mniejsze niż niemieckie (91 proc. odpowiada 33,1 TWh gazu), pojawia się pytanie: czy Niemcy mogłyby się czegoś nauczyć od sąsiada? - czytamy.
W Niemczech - jak podaje Federalna Agencja ds. Sieci - napełnianie magazynów gazu należy przede wszystkim do rynku, czyli handlujących i użytkowników magazynów. Dopiero w ostateczności ministerstwo gospodarki rozważa dodatkowe działania.
Polski rynek gazu jest natomiast silnie kontrolowany przez państwo i spółkę skarbu państwa Orlen. Od 2022 roku kraj stawia konsekwentnie na dywersyfikację - zauważa "Berliner Zeitung". Do Polski drogą morską trafia skroplony gaz LNG, ponadto gaz z Norwegii, a Polska (inaczej niż Niemcy) nie jest dużym krajem tranzytowym, więc większa część importu pozostaje w krajowym systemie.
Jak tłumaczy dziennikowi ekonomistka i ekspertka w sprawach związanych z rynkiem energetycznym Claudia Kemfert, Polska "wcześnie i strategicznie dokonywała zakupów, mocno stawiała na obowiązkowe poziomy napełnienia i konsekwentnie dywersyfikowała źródła po wstrzymaniu dostaw z Rosji". Kontrolowanie magazynów przez państwo ułatwia ich napełnianie. W Niemczech z kolei "bardziej rynkowy proces napełniania działa wolniej".
W tym roku różnica cen była tak niewielka, że wczesne magazynowanie gazu nie opłacało się niemieckim operatorom. Jednak ministerstwo gospodarki w Berlinie rozpoczęło już ewentualną reorganizację i rozważa rozwój strategicznej, państwowo organizowanej rezerwy, która byłaby napełniana niezależnie od cen gazu - podobnie jak w Polsce. "Rząd sygnalizuje tym samym, że dotychczasowy model nie jest wystarczająco niezawodny" - czytamy.
Na najbliższą zimę nie przyniesie to już państwowych rezerw, ale "wyznaczy kierunek, który zdecyduje o tym, czy Niemcy będą w przyszłości stabilniej magazynować latem niż w tym roku" - zauważa "Berliner Zeitung".
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.