Dramat w Niemczech. Farmy umierają mimo wysokich cen. I na to wchodzi Mercosur

Z badań wynika, że w Niemczech umiera coraz więcej zwłaszcza mniejszych i średnich gospodarstw rolnych. Powód: Po stronie nabywców krajowych łańcuchów dostaw mleka, mięsa i warzyw stoją tylko cztery duże sieci handlowe.
Niemcy, gospodarstwo rolne w Nadrenii-Północnej Westfalii
Shutterstock

Polityka rolna w Niemczech zazwyczaj prowadzi życie w cieniu. Problemy rolników i ceny w supermarketach rzadko trafiają na pierwsze strony gazet, zwłaszcza w czasach wojen i autorytarnych dążeń na całym świecie. 

Jednak na początku roku zawsze jest okazja, by porozmawiać o polityce rolnej: gdy w Berlinie otwierają się drzwi targów Zielony Tydzień. W tym roku światowe targi rolno-spożywcze obchodzą swoje setne urodziny. Związana z Zielonymi Fundacja Heinricha Bölla opublikowała swój "Atlas korporacyjny 2026".

Zobacz wideo Grzegorz Kozieja o udziale rolnictwa w łańcuchu produkcyjnym

Ceny rosną, gospodarstwa umierają

Z badań wynika, że w Niemczech umiera coraz więcej gospodarstw rolnych, zwłaszcza tych mniejszych i średnich. Powód: Po stronie nabywców krajowych łańcuchów dostaw mleka, mięsa i warzyw stoją tylko cztery duże sieci handlowe, które dyktują ceny i odbierają rolnikom powietrze do oddychania. 

Klienci w supermarketach prawie nie odnoszą korzyści z tego, że detaliści wywierają presję na rolników. Według ankiety Związku Konsumentów Niemiec (Bundesverband Verbraucherzentrale) 68 procent ludzi przyznaje, że odczuwają rosnące koszty życia przede wszystkim w przypadku żywności. Od 2020 roku ceny żywności wzrosły średnio o około 35 procent.

Wysokie obciążenia z powodu pandemii i wojny w Ukrainie

"Atlas korporacyjny" podaje jeszcze jeden powód wzrostu cen na stoisku z wędlinami. "Pandemia koronawirusa i rosyjska wojna w Ukrainie pokazały, jak kruchy jest globalny łańcuch dostaw żywności i jak silny może być wpływ zmiennych cen ropy i gazu. Nasz system żywnościowy jest dlatego tak wrażliwy na kryzysy i wstrząsy cenowe, ponieważ jest silnie skoncentrowany."

Rzeczywiście, cztery duże koncerny handlowe w Niemczech w dużej mierze dzielą rynek między sobą. Podczas dyskusji panelowej z udziałem polityków – zorganizowanej przez Niemiecki Związek Rolników na otwarcie Zielonego Tygodnia – przewodniczący frakcji współrządzącej SPD (socjaldemokracji) w Bundestagu, Matthias Miersch, podsumował to następująco: "Od 2020 roku mamy 35-procentowy wzrost cen w sektorze żywności, ale nie prowadzi to do wzrostu dochodów rolników. I dlatego istnieje łańcuch dostaw, w którym wiele osób uczestniczy, ale nie konsumenci."

Coraz więcej dużych gospodarstw na wschodzie Niemiec

"Atlas korporacyjny" Fundacji Bölla wymienia, które gospodarstwa są konkretnie dotknięte: W latach 2010-2024 liczba gospodarstw w dwóch wschodnich krajach niemieckich, Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii, wzrosła o około połowę, także dlatego, że gospodarstwa te są tu ponadprzeciętnie duże. 

W wszystkich innych krajach związkowych, także w klasycznych obszarach rolniczych w Bawarii i Szlezwiku-Holsztynie, liczba ta dramatycznie spadła. Przewodnicząca frakcji Zielonych w Bundestagu, Britta Hasselmann, podsumowuje: "Widzimy, że coraz więcej gospodarstw umiera, że szczególnie mniejsze i średnie przedsiębiorstwa nie mogą się utrzymać."

Sytuacja na światowym rynku a niemieccy producenci 

W 2024 roku ówczesny rząd koalicyjny SPD, Zielonych i FDP po gwałtownych protestach rolników przeciwko podwyżkom cen biodiesla zlecił Komisji Antymonopolowej zbadanie koncentracji w handlu detalicznym żywnością. Komisja ta jest niezależnym ciałem doradczym składającym się z pięciu ekspertów, które sporządza opinie dla rządu Niemiec. 

Tomaso Duso, przewodniczący tego gremium, podsumował: "Władza handlu detalicznego żywnością, a częściowo także producentów, wyraźnie wzrosła kosztem konsumentów, podczas gdy rolnictwo często jest narażone na ryzyko rynków światowych."

Na tym rynku światowym niemieccy rolnicy muszą wkrótce również zmierzyć się z warunkami nowej umowy z krajami Mercosuru. Po męczących, wieloletnich negocjacjach ambasadorzy 27 państw członkowskich UE na początku roku w większości zgodzili się na umowę o wolnym handlu z Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem. 

Jądrem umowy jest zniesienie ceł. UE liczy na większy eksport samochodów i produktów chemicznych, a państwa południowoamerykańskie chcą dostarczać więcej produktów rolnych. To budzi dodatkowe obawy niemieckich rolników.

Pomimo krytyki: Zieloni popierają Mercosur

Wielu ekspertów obawia się, że wysokie standardy UE w zakresie przepisów dotyczących ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt mogą zostać podważone przez tę umowę. Polityczka Zielonych, Hasselmann, podziela te obawy, ale mimo to popiera umowę z krajami Mercosuru, która musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Parlament UE. 

Hasselmann argumentuje, że w czasach rosnącego nacjonalizmu takie porozumienie wielu państw samo w sobie jest już wartością. I dodaje: "Dla Europy, a także dla Niemiec, ważne jest, aby to zrobić. Aby jasno pokazać, że jesteśmy w stanie wprowadzać sprawiedliwe umowy handlowe jako Europejczycy z innymi państwami."

SPD proponuje "koszyk żywnościowy"

Socjaldemokraci zaproponowali, aby najważniejsze podstawowe produkty spożywcze były oferowane w "koszyku żywnościowym" w supermarketach po obniżonych cenach, aby przeciwdziałać wysokim wzrostom cen. Przewodniczący organizacji Tafel Deutschland, Andreas Stepphuhn, ma na ten temat niewiele do powiedzenia: "Jeśli chcemy zmienić sytuację społeczną w kraju, musimy zmienić sytuację dochodową ludzi." 

Polityka musi bardziej skupić się na rosnącej biedzie, powiedział Stepphuhn Katolickiej Agencji Informacyjnej (KNA). Tafel to organizacja, która nadwyżki żywności przekazuje potrzebującym, walcząc w ten sposób z marnotrawstwem produktów żywnościowych. Ma w Niemczech około 970 placówek, które według jej własnych danych obsługują około 1,5 miliona osób w potrzebie. 

Mimo wszelkiej krytyki wobec supermarketów i ich koncentracji, wysokich cen oraz obaw o wiele małych gospodarstw, przewodniczący frakcji konserwatywnych partii rządzących CDU i CSU w Bundestagu, Jens Spahn, wydaje się optymistyczny: "Niemcy otrzymują najlepsze jedzenie w historii ludzkości od najlepiej wykształconych rolników w historii ludzkości - po stosunkowo niskich cenach".

Zielony Tydzień w Berlinie rozpoczął się w piątek i potrwa do 25 stycznia.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. Ukazał się pierwotnie na niemieckiej stronie DW

 
Więcej o: